Kto poprowadzi Platformę w Warszawie i na Mazowszu

Jan Fusiecki
10.03.2010 aktualizacja: 2010-03-10 11:02
A A A Drukuj
Andrzej Halicki Fot. Sławomir Kamiński / AG
Andrzej Halicki, w przeszłości as public relations, dziś wpływowy warszawski poseł, to kandydat numer jeden na szefa największego w Polsce, mazowieckiego regionu Platformy. Partyjną liderką Warszawy pozostanie najpewniej Małgorzata Kidawa-Błońska.
SERWISY
Partia Tuska zapowiada koniec prowizorki. Od czasu rozprawy z ludźmi Pawła Piskorskiego upłynęły cztery lata, a region Mazowsze ma wciąż tymczasowe władze. Jako p.o. szefa regionu dowodzi nimi Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ponieważ jest jednocześnie prezydentem Warszawy i wiceszefową partii, nie zamierza walczyć o przywództwo w regionie podczas zaplanowanego na 10 kwietnia zjazdu, który po raz pierwszy od lat ma w sposób demokratyczny wybrać nowego lidera.

- Będę się ubiegał o stanowisko przewodniczącego Platformy na Mazowszu - powiedział wczoraj Halicki w rozmowie z PAP.

- Przyjmę każdy zakład, że tym razem on wygra wybory - mówi nam jeden z działaczy mazowieckiej PO. - Dużo jeździł po Mazowszu na spotkania z lokalnymi kołami. W szeregach nie jest specjalnie lubiany, ale z blisko 900 delegatów wybranych na zjazd na pewno zagłosuje na niego ok. 600.

To nie pierwsza próba przejęcia władzy w regionie przez wpływowego posła PO, w latach 90. działacza Kongresu Liberalno-Demokratycznego, później szefa firmy GKK Public Relations, która wprowadzała na nasz rynek m.in. Alstom, dostawcę wagonów dla metra, czy Tesco.

Za sukcesami biznesowymi nie poszły polityczne. W 2006 r. Halicki mimo poparcia władz krajowych i Hanny Gronkiewicz-Waltz, która jako partyjny komisarz miała wymieść "piskorczyków", przegrał wybory na wiceszefa warszawskiej organizacji.

Kolejna próba wejścia na szczyty władzy miała miejsce dwa lata później, gdy próbował zdetronizować minister zdrowia i jednocześnie liderkę PO na Mazowszu Ewę Kopacz.

- Postąpił brutalnie. Ewa zaprezentowała wtedy pakiet ustaw reformujących służbę zdrowia i stała się obiektem zajadłych ataków ze strony PiS. Tymczasem Andrzej na wieczornym posiedzeniu zarządu mazowieckiej PO przeforsował niespodziewanie uchwałę pozbawiającą ją władzy w regionie i sam postawił się na jego czele - wspominają w PO.

Skończyło się "dywanikiem" u Tuska, który - jak mówią w kuluarach - zrugał Halickiego, kazał mu następnego dnia zrezygnować i zasugerował kandydata kompromisu: Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Kariera Halickiego zawisła na włosku, gdy podejrzewano, że tzw. afera hazardowa pogrąży jednego z jego największych protektorów - Grzegorza Schetynę. Były szef MSWiA w opinii działaczy PO wybronił się jednak przed sejmową speckomisją.

I Halicki ma nadzieję, że trzecia próba zdobycia władzy zakończy się powodzeniem. - Nie ma mocnego kontrkandydata. Ewę Kopacz pochłaniają dziś całkowicie problemy służby zdrowia - mówią w mazowieckiej PO. - A jemu całe rzesze działaczy zawdzięczają dzielone według partyjnego klucza posady. Na dodatek wybory samorządowe za pasem, ludzie wiedzą, że Halicki to wytrawny gracz, który będzie decydował o układzie list wyborczych.

Znacznie spokojniej zapowiada się zaplanowany na 20 marca zjazd warszawskiej PO. Wszystko wskazuje na to, że wygra dotychczasowa szefowa warszawskiej organizacji posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska. Popiera ją większość środowisk tworzących warszawską reprezentację partii Tuska.

- Chcę dokończyć dzieło, czyli przyczynić się do zwycięstwa PO w tegorocznych wyborach prezydenckich i samorządowych. Potem mogę zrezygnować - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska.

Przeczytaj także: Poparcie dla Gronkiewicz-Waltz ciągle duże, ale spada



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy