Szalony wózkowicz: Pani prezydent, zapraszam na wózek
11.03.2010
aktualizacja: 2010-08-13 11:15
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Szalony wózkowicz zaprasza panią prezydent na nietypowy spacer. Chce, by usiadła na wózek inwalidzki i z tej perspektywy spojrzała na centrum Warszawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Na wózku na wybory? Sprawdziliśmy, czy to możliwe (20-09-11, 10:00)
- Nagroda dla Wojtka Karpieszuka (02-12-10, 17:54)
- Przed wyborami chwalmy się, ile wlezie. Nawet podwójnie (17-11-10, 09:00)
- Akcja szalonego wózkowicza w zoo. Jak wygląda krokodyl? (30-08-10, 08:00)
- Sukces Szalonego Wózkowicza: wywalczył rampy (31-07-10, 18:00)
- Są stypendia dla sportowców. Ale tylko dla zdrowych (25-03-10, 05:00)
- 70-latki w akcji: urządzają clubbing (13-03-10, 09:00)
- Kolejna akcja szalonego wózkowicza - teraz na rondzie (24-02-10, 09:00)
- "Szalony wózkowicz" jeździ po Warszawie i kręci filmy (09-02-10, 08:00)
- Przewrócił się wsiadając do metra. Nakręcił o tym film (08-02-10, 08:14)
- Seniorzy szturmują Warszawę: grają, tańczą i śpiewają (14-03-10, 22:58)
- Trasę spaceru już mam - mówi poruszający się na elektrycznym wózku Marek Sołtys. - Najpierw przejażdżka metrem. Tak, żeby pani prezydent zobaczyła, jaka jest różnica między wjeżdżaniem na wózku do wagonu rosyjskiego i francuskiego. Później spróbujemy dostać się do tramwaju. Przy Polu Mokotowskim jest taki przystanek, z którego wózkowicz nie ma szans się wydostać. Na wysepce trzeba czekać na następny niskopodłogowy tramwaj, a te tamtędy jeżdżą rzadko. Jak starczy nam czasu, to zabiorę jeszcze panią prezydent na rondo Dmowskiego. Tam windy do podziemi są za małe, służą za toalety, często się psują, drzwi trzeba samemu otwierać do zewnątrz. Osoba na wózku sobie z tym nie poradzi - opowiada.
Marek Sołtys zasłynął kilka tygodni temu tym, że w internecie zaczął zamieszczać krótkie filmy ze swoich wypraw do różnych miejsc w centrum Warszawy. Sam nazwał siebie szalonym wózkowiczem, bo - jak mówi - chce zmienić wizerunek niepełnosprawnych. Dlatego jego filmy - choć dotyczą barier architektonicznych - opatrzone są często dowcipnymi komentarzami. Na jednym z pierwszych obrazów szalony wózkowicz próbuje dostać się do wagonu metra rosyjskiej produkcji. Nie jest to łatwe, bo podłoga wagonu jest o kilkanaście centymetrów wyżej niż peron, a pomiędzy składem i peronem - szeroka dziura. Marek Sołtys już rok temu proponował Metru rozwiązanie: przenośne, tanie, lekkie rampy. Na stacjach jednak nic się nie zmieniło. Najświeższy film: szalony wózkowicz pokonuje skrzyżowanie al. Jana Pawła II, Aleje Jerozolimskie i Chałubińskiego. Musi wjechać tam na ruchliwą ulicę.
- Moje zaproszenie to nie jest żadna prowokacja. Nie chcę nikogo ośmieszać. To poważna propozycja - zastrzega. - Chcę pokazać pani prezydent centrum miasta z perspektywy wózkowicza. Wcześniej słałem listy do urzędników niższych szczebli. Na nic to się zdało. Właśnie dostałem pismo z Metra w sprawie ramp. Z automatu powielili wcześniejszą odpowiedź. Mam wrażenie, że nie czytali moich propozycji. Czuję się lekceważony i zbywany - tłumaczy. I dodaje: - Czasem naprawdę wystarczy niewiele, wcale nie są potrzebne duże pieniądze na likwidację barier. Chciałbym o tym wszystkim porozmawiać z panią prezydent, która rządzi Warszawą.
Przykładami rzuca jak z rękawa: trzy schodki w podziemiach między hotelem Marriott i Centralnym. Dla wózkowicza przeszkoda nie do pokonania, a wystarczy tam niewielki podjazd. Albo wspomniany już przystanek tramwajowy przy Polu Mokotowskim. Marek Sołtys proponuje, by umożliwić tam wjazd na torowisko, tak by można było przejechać na drugą stronę ulicy.
- Znajoma zaoferowała się już, że pożyczy elektryczny wózek dla pani prezydent. Dostosuję się czasowo do jej obowiązków . Myślę, że cały spacer zabierze nam nie więcej niż godzinę - przekonuje. W zeszły piątek wysłał do ratusza zaproszenie na spacer. Teraz czeka na odpowiedź.
Marcin Ochmański, rzecznik ratusza, mówi, że Hanna Gronkiewicz-Waltz widziała już filmy szalonego wózkowicza. - Pani prezydent z chęcią spotka się z panem Markiem. Jednak lepszym miejscem do merytorycznej rozmowy będzie ratusz, a nie teren - przekonuje.
- Cieszę się, że jest odzew. Z wielką chęcią stawię się w ratuszu - zapowiada Marek Sołtys.
Marek Sołtys zasłynął kilka tygodni temu tym, że w internecie zaczął zamieszczać krótkie filmy ze swoich wypraw do różnych miejsc w centrum Warszawy. Sam nazwał siebie szalonym wózkowiczem, bo - jak mówi - chce zmienić wizerunek niepełnosprawnych. Dlatego jego filmy - choć dotyczą barier architektonicznych - opatrzone są często dowcipnymi komentarzami. Na jednym z pierwszych obrazów szalony wózkowicz próbuje dostać się do wagonu metra rosyjskiej produkcji. Nie jest to łatwe, bo podłoga wagonu jest o kilkanaście centymetrów wyżej niż peron, a pomiędzy składem i peronem - szeroka dziura. Marek Sołtys już rok temu proponował Metru rozwiązanie: przenośne, tanie, lekkie rampy. Na stacjach jednak nic się nie zmieniło. Najświeższy film: szalony wózkowicz pokonuje skrzyżowanie al. Jana Pawła II, Aleje Jerozolimskie i Chałubińskiego. Musi wjechać tam na ruchliwą ulicę.
- Moje zaproszenie to nie jest żadna prowokacja. Nie chcę nikogo ośmieszać. To poważna propozycja - zastrzega. - Chcę pokazać pani prezydent centrum miasta z perspektywy wózkowicza. Wcześniej słałem listy do urzędników niższych szczebli. Na nic to się zdało. Właśnie dostałem pismo z Metra w sprawie ramp. Z automatu powielili wcześniejszą odpowiedź. Mam wrażenie, że nie czytali moich propozycji. Czuję się lekceważony i zbywany - tłumaczy. I dodaje: - Czasem naprawdę wystarczy niewiele, wcale nie są potrzebne duże pieniądze na likwidację barier. Chciałbym o tym wszystkim porozmawiać z panią prezydent, która rządzi Warszawą.
Przykładami rzuca jak z rękawa: trzy schodki w podziemiach między hotelem Marriott i Centralnym. Dla wózkowicza przeszkoda nie do pokonania, a wystarczy tam niewielki podjazd. Albo wspomniany już przystanek tramwajowy przy Polu Mokotowskim. Marek Sołtys proponuje, by umożliwić tam wjazd na torowisko, tak by można było przejechać na drugą stronę ulicy.
- Znajoma zaoferowała się już, że pożyczy elektryczny wózek dla pani prezydent. Dostosuję się czasowo do jej obowiązków . Myślę, że cały spacer zabierze nam nie więcej niż godzinę - przekonuje. W zeszły piątek wysłał do ratusza zaproszenie na spacer. Teraz czeka na odpowiedź.
Marcin Ochmański, rzecznik ratusza, mówi, że Hanna Gronkiewicz-Waltz widziała już filmy szalonego wózkowicza. - Pani prezydent z chęcią spotka się z panem Markiem. Jednak lepszym miejscem do merytorycznej rozmowy będzie ratusz, a nie teren - przekonuje.
- Cieszę się, że jest odzew. Z wielką chęcią stawię się w ratuszu - zapowiada Marek Sołtys.
Przeczytaj także: Szalony wózkowicz jeździ po Warszawie i kręci filmy
-
Centrum Warszawy to koszmar dla niepełnosprawnych
redakotr
11.03.10, 09:39
miałem okazję przespacerować się z wózkiem dziecięcym po centum Wwy. Żenada tomało powiedziane! Kraje III świata mają często lepiej to zorganizowane. Tenpan z wózka ma rację - tu nie chodzi »
-
Szalony wózkowicz: Pani prezydent, zapraszam na...
krwe
11.03.10, 10:21
popieram akcje z calego serca. okolice dworca centralnego tez sa niezle.trzeba fruwac.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


