22-latek uratował życie, bo wiedział jak

Wojciech Grejciun
11.03.2010 aktualizacja: 2010-03-10 20:41
A A A Drukuj
22-letni Krzysztof Błaszczyk (pierwszy z prawej) Fot. Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
22-letni elektronik Krzysztof Błaszczyk odebrał w środę od władz Ursynowa list gratulacyjny za uratowanie życia młodszego o dwa lata studenta.
Dziękowali mu zaproszeni do urzędu dzielnicy lekarze, policjanci i przede wszystkim ojciec uratowanego. W połowie stycznia, po treningu na siłowni, Marcin zachłysnął się napojem. Nie mógł złapać oddechu, stracił przytomność. Krzysztof Błaszczyk zorientował się, że mężczyźnie zanika puls i zaczął masaż serca. Robił wszystko według wskazówek z kursu pierwszej pomocy. Karetka przyjechała po kilkunastu minutach. Konieczne było trzykrotne użycie defibrylatora. Nieprzytomny student w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala, teraz wraca do zdrowia. - Mój syn zawdzięcza życie Krzysztofowi - mówił wczoraj za łzami w oczach ojciec Marcina.

Marcinowi po zachłyśnięciu stanęło serce, a wtedy bezcenna jest każda sekunda. - Po czterech minutach umiera mózg. Jeśli znajdzie się człowiek, który podejmie w tym czasie reanimację, daje to poszkodowanemu dodatkowe 30-40 minut życia. Tyle wystarczy na przyjazd karetki - tłumaczył Adam M. Pietrzak, anestezjolog, który prowadzi szkolenia z zakresu pierwszej pomocy medycznej.

Przeczytaj także: Warszawski emeryt łyka dziennie średnio pięć tabletek



Podziel się

  • 22-latek uratował życie, bo wiedział jak slbm 11.03.10, 09:24

    Przy całym szacunku dla tego człowieka należałoby sobie zadać (no, władze w każdym razie powinny) poważne pytanie: dlaczego musimy robić z czegoś takiego wydarzenie? Otóż dlatego, że »

Najnowsze wiadomości z Warszawy