Przez ocieplanie budynków ptaki znikną z Warszawy?

Błażej Grygiel
11.03.2010 aktualizacja: 2010-03-11 16:52
A A A Drukuj
Blok przy Śreniawitów 3, nad balkonem widać otwory, w których jerzyki maja gniazda Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Ilość ptaków w Warszawie może się niedługo drastycznie zmniejszyć, sami jesteśmy sobie winni - alarmują ornitolodzy. Przyczyną są prace ocieplające w budynkach. Zalepianie szczelin, załomów, płoszenie i niszczenie gniazd zmniejsza i tak malejącą skrzydlatą populację.
Ratować trzeba pustułki, jerzyki, kawki, gołębie, a nawet wróble - ostrzega Dorota Zielińska ze stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków. - Liczba wróbli w Warszawie w ciągu ostatnich lat zmniejszyła się o połowę, są niszczone ich miejsca lęgowe, nierzadko są też zamurowywane żywcem. Spółdzielnie ocieplać budynki muszą, stąd niekończące się awantury z ornitologami.

- Zaczęliśmy ocieplać budynki przy Hawajskiej sześć lat temu i nagle od roku taka awantura, "zabójcy jerzyków" i tak dalej - dziwi się Małgorzata Walińska z rady spółdzielni "Imielin". Dodaje jednak, że pod koniec kwietnia spółdzielnia rozmieści 70 nowych budek dla pierzastych lokatorów. - Sądzę, że można to pogodzić z ochroną ptaków, budki założymy akurat kiedy państwo jerzykostwo wrócą z ciepłych krajów - dodaje Walińska.

I rzeczywiście można, bo na przykład w Niemczech stosuje się specjalne budki lęgowe, które można wmurować w budynek lub umieścić przy załomach, tak by ptaki miały gdzie mieszkać, a mieszkańcy nie mieli powodów do narzekania. Niestety nie każdy inwestor chce współpracować z ornitologami, których ekspertyza to warunek rozpoczęcia prac. - Często inwestorzy i budowlańcy traktują to tylko jako formalność, nie próbują ominąć później ptaków i nie szanują życia i prawa. A prawo zakazuje niszczenia gniazd gatunków dzikich i zagrożonych, grozi za to grzywna, a nawet więzienie.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy