Kaczyński wskaże kandydata na prezydenta Warszawy w maju

Iwona Szpala
12.03.2010 aktualizacja: 2010-03-11 20:56
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński Fot. Sławomir Kamiński / AG
PiS jako ostatnia z liczących się w Warszawie partii wciąż nie ujawniło polityka, który wystartuje po mandat prezydenta stolicy w jesiennych wyborach. - Prezes to nazwisko ogłosi w maju - zapewniają działacze.
W tej prestiżowej rozgrywce PO będzie reprezentować urzędująca prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Władze krajowe SLD właśnie namaściły Wojciecha Olejniczaka. Sztab Wojciecha Olejniczaka pisze mu już program.

A PiS wciąż milczy.

Tym razem wiosna ma być pewnym terminem. - Na kongresie z bezpośredniego otoczenia prezesa był komunikat: "W maju będziemy mogli pokazać kandydata" - mówi jeden z delegatów na kongres krajowy PiS.

Wcześniej posłanka Elżbieta Jakubiak zapewniała, że nazwisko padnie już na styczniowej radzie politycznej. Gdy nic takiego się nie stało, warszawscy działacze opowiadali o marcu. Zwłokę tłumaczyli sondażem, który miał pomóc prezesowi w podjęciu strategicznej decyzji.

- Badania są gotowe, ale dla nas niedostępne - żali się warszawski działacz PiS. - Dochodzą do nas szczątkowe ustne informacje o Warszawie: my - 38 proc. poparcia, PO - 44 proc. O notowaniach kandydatów nic nie wiemy.

Nieoficjalna pula nazwisk nie zmienia się od miesięcy. To posłanki Elżbieta Jakubiak i Joanna Kluzik-Rostkowska, prezydencki minister Władysław Stasiak i poseł Paweł Poncyljusz. Ambicja PiS to doprowadzenie kandydata do drugiej tury, podczas której ma dojść do ostatecznej konfrontacji z Hanną Gronkiewicz-Waltz.

Podobne cele stawia sobie SLD. Oficjalne ogłoszenie konkurenta urzędującej prezydent oznacza promocję nazwiska.

Jak słyszymy w PiS - oprócz sondażowych notowań naczelnymi kryteriami namaszczenia są zaufanie i lojalność.

- Pojawiają się informacje o kolejnych sondażach. Ale tak naprawdę wszystko przedłuża się z innego powodu. Dwójka spełniająca oczekiwania prezesa - Kluzik-Rostkowska i Stasiak - startować w wyborach samorządowych nie chcą. Z kolei chętni, czyli Poncyljusz i Jakubiak, są podejrzewani o potencjalną zdradę - mówi jeden z posłów PiS. - Może więc z Warszawą powinien zmierzyć się sam Jarosław Kaczyński, bo to w 100 proc. wyklucza zdradę.

Potwierdzeniem obaw Jarosława Kaczyńskiego miały być ostatnie komentarze Pawła Poncyljusza.

- Utopiło go gadulstwo. Najpierw na Twitterze napisał: "Kongres [krajowy w Poznaniu] potwierdził schyłek" partii. Potem w RMF FM powiedział m.in.: "Mnie szkoda PiS. Nie chciałbym, żeby PiS stał się taką partią marginalną a la SLD i PSL". Prezes mu nie wybaczy - mówi jeden z radnych PiS.

Zachowanie Poncyljusza oprócz tego, że oburzyło otoczenie prezesa, zasiało też niepokój w stołecznych szeregach partii. - Nie można tak zdradzać naszego tradycyjnego elektoratu - mówi jeden z radnych. - Boimy się, że po ewentualnym namaszczeniu Poncyljusz stanie się drugim Kazimierzem Marcinkiewiczem: walcząc o stołeczną prezydenturę, będzie zwalczał partię matkę, która go namaściła.

Sam Poncyljusz twierdzi, że nadal jest do dyspozycji w jesiennych wyborach prezydenta Warszawy. - Naprawdę leży mi na sercu dobro partii - zapewnia. - Ale nie mogę być zakładnikiem tego, czy w maju zostanę wystawiony jako kandydat, czy też nie. Tym bardziej gdy widzę, że PiS partyjną retoryką na własne życzenie wycofuje się z dużych miast. Traci poważny, wielkomiejski elektorat na rzecz wsi i miasteczek.

Przeczytaj także: Kto poprowadzi Platformę w Warszawie i na Mazowszu



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy