Kim są muzułmanie w Polsce?
12.03.2010
aktualizacja: 2010-03-11 22:32
Polska nie jest atrakcyjnym krajem dla muzułmańskich imigrantów. Muzułmanie w Polsce, razem z przybyłymi w ostatnich latach, to zaledwie 0,06-0,08 proc. ludności. Mniej niż jedna 0,1 proc. - mówi Agata Skowron-Nalborczyk.
ZOBACZ TAKŻE
- Wrogowie meczetu w stolicy (25-03-10, 11:05)
- Sprzęt do zbierania psich kup - do wyboru, do koloru (12-03-10, 11:00)
- Meczet na osiedlu? Może być (27-03-10, 14:54)
- Wietnamczycy opuszczają Pragę. Zamknięto im świątynię (06-03-10, 12:00)
- Protest przeciwko meczetowi odwołany? To dezinformacja (26-03-10, 10:02)
- Tatarzy u prezydenta (18-02-11, 01:00)
- Zbyt długa ta młodość (06-02-11, 17:00)
- Imigranci zanieśli pod sejm zielone jabłka. Dlaczego? (22-10-10, 19:04)
- 10 tys. muzułmanów w Warszawie. Jacy są? (18-09-10, 16:00)
- Tylko trzeba zdjąć buty (07-04-10, 12:00)
- Nawet minaret będzie niższy, żeby was nie drażnić (27-03-10, 16:00)
- Będzie protest przeciw meczetowi w Warszawie? (24-03-10, 08:00)
- Nie chcą meczetu w Warszawie (24-03-10, 01:00)
- U lekarza prawie XXI wiek (12-03-10, 01:00)
- Powstaje meczet dla 11 tys. warszawskich muzułmanów (25-02-10, 09:00)
Wojciech Tymowski: W Warszawie buduje się meczet. Napisaliśmy o tym w "Gazecie Stołecznej", zaraz potem informacje podały telewizje w swoich najważniejszych serwisach informacyjnych. Portale eksponowały wiadomość na czołowych miejscach. Rozgrzały się fora internetowe.
Agata Skowron-Nalborczyk*: Nic dziwnego. To niecodzienna wiadomość, gdyż dzisiejsza Polska generalnie nie jest wieloetniczna czy wielokulturowa. W Polsce do tej pory były tylko trzy meczety: na Podlasiu w Kruszynianach i Bohonikach sprzed 100 i 200 lat oraz w Gdańsku, oddany do użytku w 1990 r. W Warszawie jest jedynie sala modlitw przy ul. Wiertniczej w zaadoptowanej willi. Tam jest miejsce dla 100-200 osób, od dawna jest za ciasno.
Ilu muzułmanów mieszka w Warszawie?
- Około 10 tys. Dokładnie nie wiadomo, bo o wyznanie formalnie nikt u nas nie pyta, także w czasie spisu ludności. Szacunki dla całego kraju są bardzo różne, dane wahają się między 15 a 30 tys.
Kim są muzułmanie w Polsce?
- To bardzo niejednorodna społeczność. Pierwsza grupa to Tatarzy żyjący w Polsce od wieków. Głównie oni należą do zrzeszającego ok. 5 tys. członków Muzułmańskiego Związku Religijnego istniejącego od 1925 r. Właśnie jedna z gmin tego związku prowadzi salę modlitw na Wiertniczej. Ostatnio Turcy założyli w Warszawie własną gminę muzułmańską, ale też w ramach MZR.
Ale to nie MZR buduje meczet.
- Nie. Meczet buduje Liga Muzułmańska w RP, nowy związek wyznaniowy muzułmanów w Polsce. Zarejestrowali się w 2003 roku. To nie jest trudne, wystarczy 100 osób, by formalnie powstał nowy związek wyznaniowy, inaczej mówiąc - nowy Kościół.
Liga reprezentuje inny odłam islamu niż MZR?
- Nie. Zarówno członkowie Ligi, jak i MZR to sunnici, reprezentanci większościowego nurtu tej religii. Liga jednak w odróżnieniu od MZR skupia przede wszystkim muzułmanów napływowych pochodzenia arabskiego i ich rodziny. Zaczęli przybywać do Polski w latach 80. i 90. i praktykują islam w nieco odmienny sposób niż polscy Tatarzy.
W innych krajach europejskich też jest wiele ośrodków reprezentujących muzułmanów?
- Bywa różnie. Tam, gdzie jest jedna organizacja, łatwiej układają się stosunki między muzułmanami a państwem, gdyż łatwiej jest negocjować z jednym partnerem. Jeden muzułmański związek wyznaniowy istnieje w Austrii, ale w większości krajów Europy muzułmanie mają więcej niż jedną organizację. Tak jest m.in. dlatego, że wyznawcy islamu z różnych krajów pochodzenia wolą trzymać się oddzielnie. Wśród przedstawicieli jednego kraju są z kolei grupy, które interpretują Koran bardziej liberalnie lub bardziej tradycyjnie, zgodnie zresztą z przyjętą zasadą, że interpretować trzeba stosownie do miejsca i czasu. Dlatego inaczej się objaśnia pewne zapisy w Afryce, inaczej w Ameryce, inna wykładnia była 500 lat temu, inna teraz.
Katolicy mają papieża i Kongregację Nauki Wiary, a mimo to w Kościele ścierają się bardzo różne środowiska. W Polsce jest "Tygodnik Powszechny", "Więź", Religia.tv, ale także Radio Maryja, "Nasz Dziennik". A w islamie nie ma jednego rozstrzygającego urzędu nauczycielskiego i dlatego islam jest wyjątkowo różnorodny. Toczą się w nim debaty, i to bardzo gorące. Nawet męski monopol na bycie imamem prowadzącym modlitwy został już przełamany. Kobiety ich nie prowadzą, ponieważ modlitwa wymaga wykonywania wielu ruchów, w tym skłonów, a poruszające się ciało kobiety mogłoby pobudzić stojącego za nią mężczyznę, przez co mógłby on wyjść z wymaganego podczas modłów stanu czystości rytualnej. Modły prowadzą więc imamowie mężczyźni stojący przed frontem innych mężczyzn. Wydzielona w meczetach część dla kobiet jest albo za mężczyznami, albo - tak jak w synagogach - na antresoli, dodatkowo oddzielonej od męskich spojrzeń zasłoną.
Jednak w USA kobieta, profesor teologii muzułmańskiej Amiana Wadud, już prowadziła publiczną modlitwę piątkową. W 2008 r. w Oksfordzie także poproszono ją o poprowadzenie modłów dla kongregacji mieszanej, kobiet i mężczyzn. To znaczy, że są kręgi w islamie, które akceptują kobietę w tej roli.
To chyba bardzo mała nisza ideowa
- W krajach muzułmańskich takich dyskusji raczej się nie prowadzi, ale muzułmańscy teologowie w Europie i w Ameryce żywo dyskutują nad tym, jak dostosowywać religię do miejsca i czasu. Są podnoszone również sprawy równości płci, praw kobiet. Zazwyczaj odnoszą się one do Koranu i reinterpretują go, przypominając np., że przestrzeganie zasad skromności w ubiorze i zachowaniu dotyczy obu płci, a nie tylko kobiet. I że dotychczasowe koncentrowanie się w tych sprawach na kobiecie wynika z tego, że to mężczyźni mają monopol na interpretację świętych tekstów i narzucili patriarchalną jej wersję. Bóg zaś nie narzucałby niesprawiedliwych zasad.
Znacząca liczba muzułmańskich imigrantów laicyzuje się jak reszta Europejczyków, a święta religijne obchodzi ze względu na sentyment do tradycji. Sami muzułmanie podają, że regularnie w piątkowych modlitwach uczestniczy 15-20 proc. najbardziej religijnych muzułmanów.
Zmiany zachodzą w różnym rytmie w różnych miejscach. Są też w Europie bardzo konserwatywne środowiska muzułmańskie, izolujące się od świata. Takie bywają np. wspólnoty w Anglii, które - mimo że przybyły tam ok. 30 lat temu - wciąż sprowadzają imamów z Pakistanu, a ci, nieznający realiów życia w brytyjskim społeczeństwie, próbują narzucać pakistańskie wzory, konserwują je.
Mam wrażenie, że w Polsce mamy taki właśnie obraz: europejscy muzułmanie nie integrują się i żądają respektu dla ich zasad w sferze publicznej.
- W niektórych krajach integracja nieźle się udaje. Na przykład w Austrii, gdzie państwo uznało oficjalnie islam jako religię w 1979 r., finansuje nauczanie religii muzułmańskiej w szkołach publicznych, a także jej nauczycieli, choć wyznacza ich związek wyznaniowy. Z powodzeniem muzułmanie integrują się w Norwegii. Pielgrzymują do Mekki z norweską flagą, choć na niej jest krzyż. Przekonanie, że integracja nigdzie się nie udaje, że muzułmanie zawsze stwarzają problemy, bierze się z mediów, bo media z reguły pokazują negatywne strony życia. Weźmy przykład z angielskiego Birmingham. Tam w czasie pierwszego posiłku po dniu postu w miesiącu ramadan jest bardzo trudno o taksówkę, bo taksówkarzami są przede wszystkim muzułmanie. W mediach zwykle nie wyjaśnia się, że najpierw to miejscowi nie chcieli być taksówkarzami, więc rynkową niszę opanowali przyjezdni. Ci muzułmanie, a właściwie ich przodkowie, nie przybyli tam z własnej inicjatywy, by np. zislamizować Europę. 30-40 lat temu byli sprowadzani na podstawie umów międzypaństwowych jako tania siła robocza potrzebna w centrach przemysłowych. Do Niemiec przywożono Turków, do Anglii mieszkańców Pakistanu, Indii i Bangladeszu. Francja i Holandia sprowadzała robotników ze swoich kolonii.
Agata Skowron-Nalborczyk*: Nic dziwnego. To niecodzienna wiadomość, gdyż dzisiejsza Polska generalnie nie jest wieloetniczna czy wielokulturowa. W Polsce do tej pory były tylko trzy meczety: na Podlasiu w Kruszynianach i Bohonikach sprzed 100 i 200 lat oraz w Gdańsku, oddany do użytku w 1990 r. W Warszawie jest jedynie sala modlitw przy ul. Wiertniczej w zaadoptowanej willi. Tam jest miejsce dla 100-200 osób, od dawna jest za ciasno.
Ilu muzułmanów mieszka w Warszawie?
- Około 10 tys. Dokładnie nie wiadomo, bo o wyznanie formalnie nikt u nas nie pyta, także w czasie spisu ludności. Szacunki dla całego kraju są bardzo różne, dane wahają się między 15 a 30 tys.
Kim są muzułmanie w Polsce?
- To bardzo niejednorodna społeczność. Pierwsza grupa to Tatarzy żyjący w Polsce od wieków. Głównie oni należą do zrzeszającego ok. 5 tys. członków Muzułmańskiego Związku Religijnego istniejącego od 1925 r. Właśnie jedna z gmin tego związku prowadzi salę modlitw na Wiertniczej. Ostatnio Turcy założyli w Warszawie własną gminę muzułmańską, ale też w ramach MZR.
Ale to nie MZR buduje meczet.
- Nie. Meczet buduje Liga Muzułmańska w RP, nowy związek wyznaniowy muzułmanów w Polsce. Zarejestrowali się w 2003 roku. To nie jest trudne, wystarczy 100 osób, by formalnie powstał nowy związek wyznaniowy, inaczej mówiąc - nowy Kościół.
Liga reprezentuje inny odłam islamu niż MZR?
- Nie. Zarówno członkowie Ligi, jak i MZR to sunnici, reprezentanci większościowego nurtu tej religii. Liga jednak w odróżnieniu od MZR skupia przede wszystkim muzułmanów napływowych pochodzenia arabskiego i ich rodziny. Zaczęli przybywać do Polski w latach 80. i 90. i praktykują islam w nieco odmienny sposób niż polscy Tatarzy.
W innych krajach europejskich też jest wiele ośrodków reprezentujących muzułmanów?
- Bywa różnie. Tam, gdzie jest jedna organizacja, łatwiej układają się stosunki między muzułmanami a państwem, gdyż łatwiej jest negocjować z jednym partnerem. Jeden muzułmański związek wyznaniowy istnieje w Austrii, ale w większości krajów Europy muzułmanie mają więcej niż jedną organizację. Tak jest m.in. dlatego, że wyznawcy islamu z różnych krajów pochodzenia wolą trzymać się oddzielnie. Wśród przedstawicieli jednego kraju są z kolei grupy, które interpretują Koran bardziej liberalnie lub bardziej tradycyjnie, zgodnie zresztą z przyjętą zasadą, że interpretować trzeba stosownie do miejsca i czasu. Dlatego inaczej się objaśnia pewne zapisy w Afryce, inaczej w Ameryce, inna wykładnia była 500 lat temu, inna teraz.
Katolicy mają papieża i Kongregację Nauki Wiary, a mimo to w Kościele ścierają się bardzo różne środowiska. W Polsce jest "Tygodnik Powszechny", "Więź", Religia.tv, ale także Radio Maryja, "Nasz Dziennik". A w islamie nie ma jednego rozstrzygającego urzędu nauczycielskiego i dlatego islam jest wyjątkowo różnorodny. Toczą się w nim debaty, i to bardzo gorące. Nawet męski monopol na bycie imamem prowadzącym modlitwy został już przełamany. Kobiety ich nie prowadzą, ponieważ modlitwa wymaga wykonywania wielu ruchów, w tym skłonów, a poruszające się ciało kobiety mogłoby pobudzić stojącego za nią mężczyznę, przez co mógłby on wyjść z wymaganego podczas modłów stanu czystości rytualnej. Modły prowadzą więc imamowie mężczyźni stojący przed frontem innych mężczyzn. Wydzielona w meczetach część dla kobiet jest albo za mężczyznami, albo - tak jak w synagogach - na antresoli, dodatkowo oddzielonej od męskich spojrzeń zasłoną.
Jednak w USA kobieta, profesor teologii muzułmańskiej Amiana Wadud, już prowadziła publiczną modlitwę piątkową. W 2008 r. w Oksfordzie także poproszono ją o poprowadzenie modłów dla kongregacji mieszanej, kobiet i mężczyzn. To znaczy, że są kręgi w islamie, które akceptują kobietę w tej roli.
To chyba bardzo mała nisza ideowa
- W krajach muzułmańskich takich dyskusji raczej się nie prowadzi, ale muzułmańscy teologowie w Europie i w Ameryce żywo dyskutują nad tym, jak dostosowywać religię do miejsca i czasu. Są podnoszone również sprawy równości płci, praw kobiet. Zazwyczaj odnoszą się one do Koranu i reinterpretują go, przypominając np., że przestrzeganie zasad skromności w ubiorze i zachowaniu dotyczy obu płci, a nie tylko kobiet. I że dotychczasowe koncentrowanie się w tych sprawach na kobiecie wynika z tego, że to mężczyźni mają monopol na interpretację świętych tekstów i narzucili patriarchalną jej wersję. Bóg zaś nie narzucałby niesprawiedliwych zasad.
Znacząca liczba muzułmańskich imigrantów laicyzuje się jak reszta Europejczyków, a święta religijne obchodzi ze względu na sentyment do tradycji. Sami muzułmanie podają, że regularnie w piątkowych modlitwach uczestniczy 15-20 proc. najbardziej religijnych muzułmanów.
Zmiany zachodzą w różnym rytmie w różnych miejscach. Są też w Europie bardzo konserwatywne środowiska muzułmańskie, izolujące się od świata. Takie bywają np. wspólnoty w Anglii, które - mimo że przybyły tam ok. 30 lat temu - wciąż sprowadzają imamów z Pakistanu, a ci, nieznający realiów życia w brytyjskim społeczeństwie, próbują narzucać pakistańskie wzory, konserwują je.
Mam wrażenie, że w Polsce mamy taki właśnie obraz: europejscy muzułmanie nie integrują się i żądają respektu dla ich zasad w sferze publicznej.
- W niektórych krajach integracja nieźle się udaje. Na przykład w Austrii, gdzie państwo uznało oficjalnie islam jako religię w 1979 r., finansuje nauczanie religii muzułmańskiej w szkołach publicznych, a także jej nauczycieli, choć wyznacza ich związek wyznaniowy. Z powodzeniem muzułmanie integrują się w Norwegii. Pielgrzymują do Mekki z norweską flagą, choć na niej jest krzyż. Przekonanie, że integracja nigdzie się nie udaje, że muzułmanie zawsze stwarzają problemy, bierze się z mediów, bo media z reguły pokazują negatywne strony życia. Weźmy przykład z angielskiego Birmingham. Tam w czasie pierwszego posiłku po dniu postu w miesiącu ramadan jest bardzo trudno o taksówkę, bo taksówkarzami są przede wszystkim muzułmanie. W mediach zwykle nie wyjaśnia się, że najpierw to miejscowi nie chcieli być taksówkarzami, więc rynkową niszę opanowali przyjezdni. Ci muzułmanie, a właściwie ich przodkowie, nie przybyli tam z własnej inicjatywy, by np. zislamizować Europę. 30-40 lat temu byli sprowadzani na podstawie umów międzypaństwowych jako tania siła robocza potrzebna w centrach przemysłowych. Do Niemiec przywożono Turków, do Anglii mieszkańców Pakistanu, Indii i Bangladeszu. Francja i Holandia sprowadzała robotników ze swoich kolonii.
1
2
następne »
-
Kim są muzułmanie w Polsce?
amoremio
14.03.10, 11:47
"demokratyczne republiki, jak Turcja" - dobry, a raczej dziwny zart !problemy, m.in.:- kobiety- Kurdowie- Alawici- Szare Wilki, faszysci- mafia- komunisci- szowinisci- podpalanie »
-
nie jest atrakcyjna, bo socjal tu
gekon1979
14.03.10, 13:12
nie taki jak w Niemczech, Belgii czy Francjitaka jest prawda o nich, w ogromnej wiekszosci to pasozyty ktore niczego nie wnosza, a tylko biora»
-
Kim są muzułmanie w Polsce?
yaman49
14.03.10, 15:52
To można adoptować willę ? Chyba tylko w Warszawie. To ja bym też chciał !»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





