Znany dyrygent za kierownicą miejskiego autobusu
12.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 14:05
Grał na najważniejszych estradach Polski, dyrygował najsłynniejszej polskiej aranżacji musicalu "Metro", był dyrektorem artystycznym festiwalu w Opolu, teraz ... jeździ za kółkiem autobusu w stolicy. Zygmunt Kukla, dyrygent orkiestry Kukla Band, w czwartek dołączył do taboru warszawskich Miejskich Zakładów Autobusowych.
ZOBACZ TAKŻE
- Metro przypomina: Na schodach stój z prawej, idź lewą (25-03-10, 07:00)
- Co robimy w samochodzie? (22-03-10, 20:06)
- Miejskie autobusy szukają "mistrzów" (22-03-10, 15:35)
- Tragiczny wypadek: autobus zmiażdżył kobiecie nogi (13-03-10, 14:42)
- Prezydent wręcza medale za pożycie małżeńskie (12-03-10, 16:33)
- W końcu startują miejskie pociągi do Legionowa (11-03-10, 08:00)
- Superszybkie pociągi opóźnione o pół roku (10-03-10, 21:00)
- Most Północny i zjazd z niego w jednym terminie? (10-03-10, 14:20)
- Od zawsze marzyłem, by być i muzykiem, i kierowcą autobusu, jak nie jeżdżę dłużej niż tydzień to jestem bardzo chory - mówi sam dyrygent. Do MZA wrócił po 12 latach, w między czasie nie rezygnował ze swej motoryzacyjnej pasji prowadząc autokary turystyczne. Jednak szczególnie ceni sobie jazdę "przegubowcami". - Prowadzenie z naczepą daje podwójną satysfakcję, trzeba manewrować, na przykład zawrócić na bazie, to daje satysfakcje.
Pasażerowie linii 507 jeszcze dyrygenta nie rozpoznają, trudno zresztą przyjrzeć mu się w szczelnie zamkniętej kabinie autobusu, ale gdy dowiedzą się z kim jadą nie kryją zdziwienia - To dziwnie mu się poskładało, ale jeśli to pasja.. - skomentował jeden z pasażerów, po chwili dodając, że nie widać różnicy w umiejętnościach między jeżdżącym dyrygentem, a jego innymi kolegami zza kółka.
- To kwestia doświadczenia - tłumaczy sam Kukla - najtrudniejsze są kursy turystyczne, manewrowanie autokarem w wąskich uliczkach, na wirażach i parkingach. Co ciekawe zawiłości, dziury a przede wszystkim ciasnota warszawskich ulic jakoś na razie nie psują mu przyjemności jazdy: - Warszawscy kierowcy są coraz bardziej uprzejmi, wpuszczają i to nie tylko po wyjeździe z zatoki, bardzo rzadko się zdarza, żeby mnie ktoś nie przepuścił. - tłumaczy.
Dyrygent pracuje na jedną piątą etatu, czyli przez pięć dni w miesiącu, godziny wyznacza sobie sam, trasy uzgadnia z kierownikiem. Jednak nie zamierza rezygnować dla autobusów z muzyki, ani odwrotnie. - Kiedyś pracowałem w teatrze muzycznym, to był kierat, gdybym tylko jeździł autobusem przez dwa tygodnie też bym się męczył, ja nie lubię robić jednej rzeczy na raz za długo. Lubię czasem wyjść z roli pisania nut i popatrzeć na społeczeństwo z bliska. Tu jest się w tak zwanym realu.
W tym tygodniu Zygmunta Kuklę można było spotkać na linii 507, w innych na pewno będzie można go wypatrzeć w pospiesznych i koniecznie przegubowych autobusach.
Pasażerowie linii 507 jeszcze dyrygenta nie rozpoznają, trudno zresztą przyjrzeć mu się w szczelnie zamkniętej kabinie autobusu, ale gdy dowiedzą się z kim jadą nie kryją zdziwienia - To dziwnie mu się poskładało, ale jeśli to pasja.. - skomentował jeden z pasażerów, po chwili dodając, że nie widać różnicy w umiejętnościach między jeżdżącym dyrygentem, a jego innymi kolegami zza kółka.
- To kwestia doświadczenia - tłumaczy sam Kukla - najtrudniejsze są kursy turystyczne, manewrowanie autokarem w wąskich uliczkach, na wirażach i parkingach. Co ciekawe zawiłości, dziury a przede wszystkim ciasnota warszawskich ulic jakoś na razie nie psują mu przyjemności jazdy: - Warszawscy kierowcy są coraz bardziej uprzejmi, wpuszczają i to nie tylko po wyjeździe z zatoki, bardzo rzadko się zdarza, żeby mnie ktoś nie przepuścił. - tłumaczy.
Dyrygent pracuje na jedną piątą etatu, czyli przez pięć dni w miesiącu, godziny wyznacza sobie sam, trasy uzgadnia z kierownikiem. Jednak nie zamierza rezygnować dla autobusów z muzyki, ani odwrotnie. - Kiedyś pracowałem w teatrze muzycznym, to był kierat, gdybym tylko jeździł autobusem przez dwa tygodnie też bym się męczył, ja nie lubię robić jednej rzeczy na raz za długo. Lubię czasem wyjść z roli pisania nut i popatrzeć na społeczeństwo z bliska. Tu jest się w tak zwanym realu.
W tym tygodniu Zygmunta Kuklę można było spotkać na linii 507, w innych na pewno będzie można go wypatrzeć w pospiesznych i koniecznie przegubowych autobusach.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
-
hahah pasja?
s3raph
12.03.10, 16:56
jasne pasja hahaha:Pjak cie zlapia z reka w nocniku to mow ze chciales ja tam wlozyc :)sie qrwa nie uklada w zyciu to teraz pasja,wspolczuje teraz se musi raczki pobrudzic:P»
-
Znany dyrygent za kierownicą miejskiego autobusu
kroliklesny
12.03.10, 17:33
Redaktor! Do taboru, to mozna dolaczyc cyganskiego. Kukla dolaczyl, ale do zespolu. Tabor to jest zbior tych gratow na kolach, ktore jezdza. A autobus przegubowy nie ma naczepy. Kto to w »
-
Znany dyrygent za kierownicą miejskiego autobusu
jarkoni
12.03.10, 18:23
w między czasie...A może w mię dzy cza sie,polszczyzna u redaktorów schodzi od dawna na psy»




