Nasze wydreptane przesiadki - wasze listy o przystankach

Jarosław Osowski
13.03.2010 aktualizacja: 2010-03-12 22:08
A A A Drukuj
Autobus na przystanku Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Przystanki powinny być jak najbliżej siebie i na jednym poziomie, żeby pasażerowie nie musieli wdrapywać się po schodach - deklaruje miasto po tekście "Gazety". A czytelnicy zasypują nas skargami
SERWISY

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



W piątek napisaliśmy , że choć komunikacja działa coraz sprawniej i na autobusy czy tramwaje trzeba dziś czekać krócej niż dawniej, to przesiadki między nimi bywają bardzo uciążliwe. Przystanki znajdują się zbyt daleko od skrzyżowań, na wysepkach i chodnikach jest ciasno, a autobusy nie wjeżdżają do zatok, więc ludzie muszą się do nich wspinać prosto z jezdni. Skrajnie niewygodne rozwiązania powtarzają się nawet w miejscach, które były przebudowywane całkiem niedawno: skrzyżowanie Marynarskiej z ul. Rzymowskiego, rondo Zesłańców Syberyjskich czy węzeł przy stacji metra Młociny, którym władze Warszawy lubią się chwalić jako nowocześniejszym w Europie.

W piątek szef miejskiego biura drogownictwa i komunikacji Mieczysław Reksnis zapowiedział, że ratusz przygotowuje nowe zasady projektowania punktów przesiadkowych. Za "kluczową kwestię" uznał ułatwienia dla osób starszych, niepełnosprawnych, niedowidzących i prowadzących wózki z dziećmi. To dlatego po otwarciu stacji drugiej linii metra Dworzec Wileński pozostaną przejścia dla pieszych przez jezdnie u zbiegu Targowej i al. "Solidarności". Ratusz wziął też pod lupę skrzyżowanie Górczewskiej z ul. Powstańców Śląskich koło urzędu Bemowa, gdzie jesienią ma się zacząć budowa nowego odcinka linii tramwajowej w stronę Bielan. Przy okazji będą tu wprowadzone ułatwienia dla pieszych.

WASZE LISTY:

Osiem minut wkoło ronda

Ja w kwestii przesiadek na rondzie Zesłańców Syberyjskich. Jeśli wysiądzie się na przystanku w Al. Jerozolimskich w kierunku Ursusa, a chce się przedostać na przystanek w al. Prymasa Tysiąclecia w stronę Woli, to trzeba obejść całe rondo naokoło. Ostatnio zmierzyłam czas i zajęło mi to prawie osiem minut. Jak się człowiek spieszy, to widok odjeżdżających autobusów nie jest budujący.

Kasia Prugarewicz

Udręka koło Galerii Mokotów

Dziękuje, że "Gazeta" zajęła się tematem niewygodnych przesiadek. Z autobusu 189 w stronę Włoch wysiada się na ul. Marynarskiej. Żeby przesiąść się do linii jadących w stronę ul. Gotarda (przystanek na ul. Rzymowskiego), należy dojść do bardzo oddalonej kładki (w połowie odległości między kolejnymi przystankami; zwykle nieczynne windy), dostać się przez nią na drugą stronę ulicy i wrócić do skrzyżowania. Inne sposoby: 1) wysiadam na Marynarskiej nie przy Rzymowskiego, ale przystanek dalej, przechodzę na światłach i wracam jeden przystanek piechotą do ul. Rzymowskiego; 2) Sposób praktykowany przez osoby młodsze i bardziej sprawne ode mnie - slalom między samochodami pod estakadami na drugą stronę Marynarskiej i zaraz jest przystanek na Rzymowskiego. Nie ma innych możliwości obejścia tego skrzyżowania.

Elżbieta Modzelewska

Sceny z metra Młociny

W nawiązaniu do artykułu o warszawskich węzłach przesiadkowych sugeruję udać się w godzinach rannych w pobliże końcowej stacji metra, na Młociny. Polecam zwłaszcza obejrzenie scenek rodzajowych na południowym rogu ul. Kasprowicza i Nocznickiego. Żeby dostać się do metra, ludzie wysiadający z autobusów idą przez ulicę na skos, a następnie "przedeptem". Natomiast wysiadający z tramwajów tłoczą się na malutkiej wysepce, ponieważ żeby dostać się do stacji, muszą odczekać aż trzy cykle sygnalizacji! Także i tu priorytetem okazało się dogodzenie kierowcom, którzy skręcając w prawo w ul. Kasprowicza, mają do dyspozycji oddzielny pas przed światłami, wyprofilowany tak, żeby przypadkiem nie musieli zmniejszać nadmiernie prędkości. W efekcie samochody wpadające w ul. Kasprowicza lądują prosto na tłumie skracającym sobie drogę z autobusu. Takie sceny mają tu miejsce codziennie.

Piotr Niewęgłowski

Gdzie wiata, gdzie autobus

Przystanek autobusowy Góralska w stronę centrum na ul. Górczewskiej: między wiatą dla pasażerów a zatoczką jest odległość równa długości trzech (tak właśnie - trzech!) autobusów. Bywa, że starsze osoby czekają w deszczu czy słońcu, bo nie byłyby w stanie zdążyć spod wiaty nawet do ostatnich drzwi. Powinny zresztą wsiadać z przodu, by kierowca widział mniej sprawnych pasażerów.

Rozkłady jazdy - dlaczego są wypisane tak małą czcionką, gdy pół kartki zostaje białe? Dlaczego na szarym tle? Dlaczego w cieniu rzucanym przez wiaty, nie zaś w świetle latarni? Miesiące jesienne i zimowe - zjawisko cykliczne, więc przewidywalne - to krótkie dni.

MSK

Przeczytaj także: Warszawskie przesiadki koniecznie do poprawki



Autobuser.pl

Podziel się

  • Komunikacja miejska to sport ekstremalny elzbietawypych 13.03.10, 14:46

    Jazda autobusami to horror. Kierowcy jeżdżą tak jakby wozili ziemniaki, a nie ludzi. Rozpędzają się za bardzo, za ostro hamują, ludzie przewracają się. Dlaczego płoną autobusy? Dlaczego bez »

  • Nasze wydreptane przesiadki - wasze listy o prz... aga.81 15.03.10, 09:21

    Przystanki przesiadkowe są słabe zorganizowane, a ZTM zmusza nas coraz częściej do przesiadek poprzez zmiany i skracanie tras autobusów. »

  • WK Młociny - non fiction cykler 15.03.10, 16:01

    Referat o węźle przesiadkowym Młociny w Warszawie, który niestety dyskryminuje przesiadki pomiędzy tramwajami a pozostałymi środkami transportu »

Najnowsze wiadomości z Warszawy