Marek Kamiński: To moja ostatnia wyprawa
13.03.2010
aktualizacja: 2010-03-13 19:00
- Byłem w wielu miejscach na końcu świata. Mimo to dla mnie Wisła jest prawdziwym cudem - stwierdził podróżnik Marek Kamiński, który w sobotę przypłynął do Warszawy
ZOBACZ TAKŻE
- Będą promy przez Wisłę i tramwaj wodny (12-03-10, 17:50)
- Wisła może wylać. "Jesteśmy na to przygotowani" (04-02-10, 21:13)
- Wycięli drzewa, a teraz montują dla ptaków budki (15-03-10, 15:28)
- Na Saskiej Kępie bronią najstarszego drzewa na osiedlu (15-03-10, 10:00)
SERWISY
Słynny polarnik tydzień temu wyruszył w Ekspedycję Wisła. W ciągu dwóch tygodni chce przepłynąć kajakiem od źródeł do ujścia Wisły. Trasa to 959 km. Do sobotniego poranka pokonał już 511 km.
W sobotni poranek na plaży przy pomniku Sapera, nieopodal wejścia do Portu Czernikowskiego, czekał na niego tłum warszawiaków i dziennikarzy. Pojawił się tam również marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który przed laty był prezesem Ligi Morskiej i Rzecznej.
Na piasku społecznicy z Fundacji Ja Wisła rozstawili leżaki, a obok rozpalili ognisko. W końcu kilka minut po godz. 10 na horyzoncie pojawił się czerwony kajak, a w nim Marek Kamiński. Szybko podpłynął do plaży.
- Marku, witamy cię na warszawskiej ziemi - powiedział Przemysław Pasek, szef Fundacji Ja Wisła i wręczył polarnikowi chleb i torebkę soli.
- Płynięcie Wisłą to wspaniała przygoda. Ale to chyba już moja ostatnia wyprawa. Teraz chcę poświęcić się wychowaniu dzieci - wyznał polarnik.
Nagle przez tłum dziennikarzy zaczął przebijać się Bronisław Komorowski, który także chciał się przywitać z podróżnikiem.
- Wiele razy płynąłem Wisłą, ale nigdy w tak ekstremalnych warunkach. To wielki wyczyn - stwierdził marszałek Sejmu.
Potem słynny polarnik otrzymał legitymację członka Ligi Morskiej i Rzecznej oraz tytuł honorowego retmana Wiślanego.
- Dziś Polska jest odwrócona od tej rzeki. Nie wykorzystujemy w pełni jej możliwości. Bardzo chciałbym aby to się zmieniło. Mam nadzieję, że moja wyprawa zwróci uwagę na tę piękną rzekę - tłumaczył Marek Kamiński.
Dzień podróżnika podczas tej ekspedycji zwykle wygląda tak: wstaje tuż po czwartej rano. Przygotowuje śniadanie: pije wodę z Wisły, którą sam filtruje. Żywi się głównie złowionymi wcześniej rybami. Pakuje namiot, śpiwór i jedzenie do kajaku. Wyrusza dwie godziny później. I potem płynie bez przerwy aż do wieczora. Gdy już przycumuje do brzegu, rozkłada namiot, przygotowuje kolację i idzie spać. Dziennie, przy dobrej pogodzie, jest w stanie pokonać nawet 90 km.
Marek Kamiński po godzinie spędzonej na warszawskim brzegu Wisły wziął kubek z herbatą i usiadł na chwilę leżaku. W końcu stwierdził: - No nic, na mnie już czas.
Po czym wszedł do kajaka, pomachał wszystkim i odpłynął.
Więcej o ekspedycji na stronie: www.marekkaminski.com
W sobotni poranek na plaży przy pomniku Sapera, nieopodal wejścia do Portu Czernikowskiego, czekał na niego tłum warszawiaków i dziennikarzy. Pojawił się tam również marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który przed laty był prezesem Ligi Morskiej i Rzecznej.
Na piasku społecznicy z Fundacji Ja Wisła rozstawili leżaki, a obok rozpalili ognisko. W końcu kilka minut po godz. 10 na horyzoncie pojawił się czerwony kajak, a w nim Marek Kamiński. Szybko podpłynął do plaży.
- Marku, witamy cię na warszawskiej ziemi - powiedział Przemysław Pasek, szef Fundacji Ja Wisła i wręczył polarnikowi chleb i torebkę soli.
- Płynięcie Wisłą to wspaniała przygoda. Ale to chyba już moja ostatnia wyprawa. Teraz chcę poświęcić się wychowaniu dzieci - wyznał polarnik.
Nagle przez tłum dziennikarzy zaczął przebijać się Bronisław Komorowski, który także chciał się przywitać z podróżnikiem.
- Wiele razy płynąłem Wisłą, ale nigdy w tak ekstremalnych warunkach. To wielki wyczyn - stwierdził marszałek Sejmu.
Potem słynny polarnik otrzymał legitymację członka Ligi Morskiej i Rzecznej oraz tytuł honorowego retmana Wiślanego.
- Dziś Polska jest odwrócona od tej rzeki. Nie wykorzystujemy w pełni jej możliwości. Bardzo chciałbym aby to się zmieniło. Mam nadzieję, że moja wyprawa zwróci uwagę na tę piękną rzekę - tłumaczył Marek Kamiński.
Dzień podróżnika podczas tej ekspedycji zwykle wygląda tak: wstaje tuż po czwartej rano. Przygotowuje śniadanie: pije wodę z Wisły, którą sam filtruje. Żywi się głównie złowionymi wcześniej rybami. Pakuje namiot, śpiwór i jedzenie do kajaku. Wyrusza dwie godziny później. I potem płynie bez przerwy aż do wieczora. Gdy już przycumuje do brzegu, rozkłada namiot, przygotowuje kolację i idzie spać. Dziennie, przy dobrej pogodzie, jest w stanie pokonać nawet 90 km.
Marek Kamiński po godzinie spędzonej na warszawskim brzegu Wisły wziął kubek z herbatą i usiadł na chwilę leżaku. W końcu stwierdził: - No nic, na mnie już czas.
Po czym wszedł do kajaka, pomachał wszystkim i odpłynął.
Więcej o ekspedycji na stronie: www.marekkaminski.com
Przeczytaj także: Trzeba uratować ten dworzec, to zabytek klasy zerowej
-
Marek Kamiński dopłynął do Warszawy. Zobacz wideo
lewar_30
13.03.10, 13:49
Komorowski to się wszędzie wciśnie nawet bez wazeliny. Kamiński powinien munapluć w twarz, że tak bezczelnie chce się wspiąć na stołek po jego plecach.»
-
Marek Kamiński dopłynął do Warszawy. Zobacz wideo
gelynder_blues
13.03.10, 16:13
Od jakich źródeł? Kamiński płynie od kilometra 0 szlaku Wisły, czyli od ujściaSoły. Do źródeł jeszcze kawał rzeki.»
-
Marek Kamiński dopłynął do Warszawy. Zobacz wideo
anders76
13.03.10, 16:33
Fajna przygoda ale z tymi trudnosciami to bez przesadyzmu zwlaszcza jak sprzetjest odpowiedni, na "biwaku" pociete drewno na ognisko juz czeka a czas niepogania. Splyw zima ma wiele zalet, »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







