System sterowania ruchem działa tylko do godz. 17

Krzysztof Śmietana
15.03.2010 aktualizacja: 2010-03-15 08:23
A A A Drukuj
Wyświetlacze nad Wisłostrada Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Jeśli ciężarówka zablokuje Wisłostradę o godz. 17, nikt nie wyśle na tablice informacyjne komunikatu. Jego treść musiałby znać inżynier ruchu, poza tym centrum sterowania zamyka się wcześniej.
Na działający od 2008 r. system posypały się gromy krytyki podczas niedawnej konferencji "Miasto i transport" na Politechnice Warszawskiej. Przypomnijmy, że kosztował 34 mln zł i obejmuje 37 skrzyżowań - na Wisłostradzie oraz w Al. Jerozolimskich i na Powiślu.

Przedstawiciele Tramwajów Warszawskich przyznali, że wbrew wcześniejszym planom sterowanie sygnalizacją w Alejach wcale nie przyspieszyło przejazdu. Prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki wytykał, że w mózgu systemu pracownicy Zarządu Dróg Miejskich czuwają tylko w godzinach biurowych, czyli od 7.30 do 15.30. Nie da się więc reagować, kiedy dojdzie do nietypowej sytuacji np. w piątek o godz. 17 i zepsuta ciężarówka zablokuje przejazd.

Dodatkowo pracownicy centrum sterowania ruchem dość słabo współpracują z policją czy strażą pożarną. Prof. Suchorzewski krytykuje też kiepskie wykorzystanie ogromnych tablic z wyświetlaczami, które zamontowano nad Wisłostradą i nad al. Witosa. Nie zobaczymy na nich np. komunikatu o dużym wypadku w konkretnym miejscu i zalecanych objazdach. To dlatego, że przewidziano tylko kilka skonsultowanych wcześniej z inżynierem ruchu informacji, np. "Utrudnienia przed Gagarina" czy "Utrudnienia przed tunelem". - Zdarza się, że te komunikaty wprowadzają w błąd kierowców, bo często nie ma żadnych utrudnień - przyznaje pełniący tę funkcję Janusz Galas.

Twierdzi on, że wspólnie z władzami miasta zastanawia się, jak to poprawić. - W centrum sterowania ruchem zaczną też dyżurować przedstawiciele mojego biura. Trzeba tylko znaleźć pieniądze na zatrudnienie dodatkowych osób. Są szanse, że system będzie nadzorowany 24 godziny na dobę - uważa inż. Galas. Zastrzega jednak, że konieczne są też zmiany w prawie, które pozwolą błyskawicznie wprowadzać zmiany w organizacji ruchu.

Tymczasem ratusz, który tłumacząc się brakiem pieniędzy, zrezygnował dwa lata temu z rozbudowy systemu sterowania ruchem, teraz wraca do tego pomysłu. Według koncepcji przygotowanej przez prof. Suchorzewskiego przed mistrzostwami Euro 2012 powinien on objąć Pragę w okolicach Stadionu Narodowego, a także dwie arterie - al. Jana Pawła II i ul. Żwirki i Wigury, czyli dojazd na lotnisko. Potem sukcesywnie aż do 2020 r. system ma być rozszerzany na wszystkie ważniejsze ulice w mieście. Inwestycja pochłonęłaby w sumie 110 mln zł.

Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza twierdzi, że są szanse na unijną dotację na ten cel. Wkrótce stolica ma wystartować w rozpisanym przez Ministerstwo Infrastruktury konkursie. Na razie ZDM chce zlecić analizę, która wskaże m.in., na których skrzyżowaniach jest na tyle nowoczesna sygnalizacja, by można ją było niewielkim kosztem podpiąć do istniejącego systemu sterowania ruchem.

Jeszcze w tym roku na większości spośród 37 skrzyżowań, które obejmuje, mają być przywrócone zielone strzałki. Kiedy dwa lata temu je likwidowano, inżynier Janusz Galas bronił się, że takie było wtedy prawo. Sam słyszał, że Ministerstwo Infrastruktury znowu zastanawia się nad ich likwidacją. - To byłoby niepoważne - komentuje.

Przeczytaj także: Awantura o buspasy



Autobuser.pl

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy