Eksmisji nie będzie. Serbia oddaje pałacyk

Iwona Szpala
15.03.2010 aktualizacja: 2010-08-13 11:18
A A A Drukuj
Budynek dawnej ambasady Jugosławii przy al. Ujazdowskich 23/25 Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
W ostatniej chwili Serbia zdecydowała się dobrowolnie oddać pałacyk w Al. Ujazdowskich 23 i tym samym uniknąć zapowiedzianej na poniedziałek eksmisji. To jednak nie kończy sporu z właścicielami majątku - rodziną Gawrońskich.
- Mamy więcej Polski w Polsce - mówi reprezentujący właścicieli mec. Lech Żyżylewski.

Historia zaczyna się w 2000 roku, gdy przedwojenni wlaściciele - rodzina Gawrońskich - odzyskali pałacyk z ambasadą. Przez następne lata nie mieli do niego wstępu. Właściciele i ambasada uwikłali się w kilka spraw sądowych.

W 2008 r. sąd nakazał Serbii, by ta oddała Gawrońskim ich majątek. W tym czasie pałacyk stał już pusty. Jedyne, co zostawili sobie dawni lokatorzy, to klucze. Twierdzili, że wyroku nie kwestionują, ale sprawy nie posunęły się ani o krok. W styczniu wyrok z 2008 r. już z klauzulą wykonalności trafił do komornika.

Jeszcze w ostatnim tygodniu przed eksmisją wciąż obowiązywały alternatywne scenariusze. W pierwszym Serbia oddaje klucze, Gawrońscy zaś rezygnują z sądowej egzekucji. W finale do takiego obrotu spraw miała się przyczynić rozmowa ministra Radosława Sikorskiego (PO) z ministrem spraw zagranicznych Serbii.

- Przyznam, że w ostatnich dniach MSZ bardzo, ale to bardzo nam pomógł - komentował mec. Żyżylewski.

Była też druga wersja wydarzeń, do której strony sporu szykowały się od tygodni: komornik siłą przejmuje Al. Ujazdowskie 23. To - jak przyznawali nam pośredniczący w negocjacjach urzędnicy MSZ - "byłoby pierwszym takim przypadkiem w cywilizowanym świecie". Ale także pierwszą eksmisją, którą miał objąć kuratelą resort Sikorskiego.

Ponieważ nikt w MSZ nie miał pewności, jaką taktykę przyjmą bałkańscy dyplomaci (rozważano, że staną w drzwiach pałacyku), resort uznał, że komornikowi należy się kilka porad.

- Budynek w Al. Ujazdowskich stracił przywilej nietykalności, ale immunitetem objęci są dyplomaci - tłumaczył urzędnik protokołu dyplomatycznego. - W piśmie podkreślaliśmy, że nie może nastąpić żaden kontakt fizyczny. To sprawa najwyższej wagi, by nie narazić dyplomatów na szwank.

Ponieważ nic nie zapowiadało szczęśliwego finału, podzielono role. I tak MSZ miał pojawić się na miejscu jedynie "jako obserwator". Na wypadek fiaska akcji - Jaś Gawroński, spadkobierca rodzinnego majątku planował uliczny protest (w tym przykucie się do ogrodzenia dawnej ambasady). Nie krył, że akcję chce zgrać z planowaną na ostatni tydzień marca wizytą prezydenta Serbii w Polsce.

Wcześniej odmówił Serbom, którzy domagali się, by wycofał komornika, a wtedy wrócą do negocjacji. - Powiedzieliśmy nie - relacjonował Gawroński.

Bojowe nastroje panowały także po drugiej stronie sporu. Reprezentujący Serbię mec. Józef Forystek złożył deklarację: "Do ostatniej chwili będę starał się uchronić Polskę przed wstydem". Stwierdził też, że cały plan odebrania Serbii Al. Ujazdowskich przypomina mu standardy Białorusi.

W sobotę Serbia zgodziła się jednak na wykonanie sądowego wyroku. Pełnomocnicy Gawrońskich przejęli budynek.

Jego zwrot nie kończy sporu. W sądzie leży wniosek o stwierdzenie zasiedzenia Al. Ujazdowskich 23, który latem złożyła Serbia. Twierdząc, że pałacyk dostała w spadku po socjalistycznej Jugosławii. MSZ potwierdza, że Jugosławia dostała Al. Ujazdowskie "pod budowę przedstawicielstwa dyplomatycznego", ale zrekompensowała to sobie, nie płacąc latami czynszu. Jeszcze za PRL-u nie zgodziła się na warunki umowy z polskimi władzami. Tym samym - jak przekonuje MSZ - "ani b. Jugosławia, ani jej następcy prawni nie nabyli żadnych praw do nieruchomości".

W sobotę o losach wniosku o zasiedzenie nikt nie rozmawiał. Podobnie jak o roszczeniach finansowych. Gawrońscy za ponad 10 lat bezumownego zajmowania ich majątku chcą od Serbii 20 mln zł.

Przeczytaj także: Serbia chce przejąć kawałek Polski



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy