Zabytkowa tkalnia w Łazienkach czeka na ratunek
16.03.2010
aktualizacja: 2010-03-15 20:23
Manufaktura w Łazienkach Królewskich wciąż jest zagrożona. Pod ciężarem śniegu załamał się dach szklarni, w której stoją XIX-wieczne krosna. - Nie przetrwają wiosennych ulew - mówi ich właściciel. W czwartek rada Warszawy ma przyznać pieniądze na odkupienie tkalni.
ZOBACZ TAKŻE
- W Górze Kalwarii Misterium jak 200 lat temu (28-03-10, 08:00)
- Nowe tablice w Łazienkach, nowy podział na trzy ogrody (07-03-11, 22:51)
- Cenna XVI-wieczna płaskorzeźba odrestaurowana [WIDEO] (31-03-10, 16:31)
- Na Pradze przykrywają stare elewacje styropianem (30-03-10, 10:00)
- Zabytkowa willa na Ursynowie zmieniła się górę gruzów (23-03-10, 09:00)
- Unia dotuje remont muzeum Iwaszkiewiczów w Podkowie Leśnej (17-03-10, 13:00)
- Historia w sieci na portalu XXwiek.pl (16-03-10, 23:00)
- Łazienki Królewskie ogłosiły konkurs na logo (15-03-10, 23:59)
- Skarby ukryte w Otwocku. Mało kto je widział (13-03-10, 13:00)
- Krosna do rejestru i na sprzedaż (21-08-09, 09:00)
Na tych krosnach powstawały przed wojną przepiękne tkaniny Lucjana Kintopfa z motywem orłów, którymi kilka dni temu zachwycaliśmy się, zwiedzając magazyn Muzeum Narodowego w Otwocku Wielkim (o zamkniętej w nim kolekcji polskiego wzornictwa pisaliśmy w sobotnio-niedzielnej "Gazecie").
Warsztat tkacki od 2000 r. zajmuje przeciekającą szklarnię w Łazienkach Królewskich. Składa się z 12 drewnianych krosien żakardowych z XIX w. i ponad 800 wzorów tkanin od XVII do XX w. zapisanych na perforowanych kartach. Jest ostatnią na świecie tak dużą manufakturą tego typu. Od czasów przedwojennych należał do Spółdzielni Artystów Plastyków "Ład". Po jej upadku w 1996 r. krosna i karty uratował przed zniszczeniem Dariusz Makowski. Przeniósł je do pustej szklarni udostępnionej przez ówczesnego dyrektora Łazienek.
- Tę zimę jakoś przetrwaliśmy, naprawiliśmy zawalony dach, ale wiosną będzie dramat. Deszcz zniszczy manufakturę - bije na alarm Dariusz Markowski.
Reaktywowana przez niego tkalnia zrobiła międzynarodową karierę. Jej wyroby kupowały teatry z mediolańską La Scalą na czele. Grały też w ponad stu polskich i zagranicznych filmach. Intratne zamówienia w końcu przestały napływać, historyczny warsztat popadł w długi. Nękany przez komornika właściciel postanowił sprzedać manufakturę. Zamiar kupna zadeklarował warszawski ratusz. Latem zeszłego roku zarząd stolicy podjął decyzję o zakupie tkalni dla Muzeum Historycznego m.st. Warszawy.
- Zgodziłem się na warunki zaproponowane przez miasto. Z przedstawicielami ratusza rozmawiałem ostatnio 28 grudnia. Potem zapadła cisza - żali się Dariusz Makowski.
Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk zapewnia, że miasto się nie wycofało. W najbliższy czwartek Rada Warszawy ma podjąć uchwałę o zarezerwowaniu w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym funduszy na zakup maszyn i kart. Rzeczoznawcy wycenili je na 1,8 mln zł.
- To spora kwota, ale my dajemy tylko połowę. Drugą przekazuje Ministerstwo Kultury. Spłata odbędzie się w dwóch rocznych ratach, czyli w tym roku wydamy 450 tys. zł, w przyszłym tyle samo - mówi Małgorzata Naimska, wicedyrektor miejskiego Biura Kultury. - Najdroższe w tym wszystkim są wzory tkanin. Stołeczny konserwator już sfinansował ich odgrzybienie.
Czwartkowa uchwała powinna zostać przyjęta, bo zakup tkalni popiera też opozycja. - To jest działanie na rzecz dziedzictwa, a na to pieniędzy nie szkoda. Zresztą, w skali budżetu to niewielka kwota - uważa radna PiS Małgorzata Kobus, wiceprzewodnicząca komisji kultury.
Muzeum Historyczne m.st. Warszawy planuje przejąć tkalnię już na przełomie kwietnia i maja. Maszyny zostaną zdemontowane i trafią na razie do magazynu w Pruszkowie, gdzie czeka je konserwacja.
- Będziemy szukać dla nich miejsca. W naszej siedzibie na Rynku Starego Miasta nie mamy takiej przestrzeni. Zamierzamy wynająć pomieszczenia, gdzie można warsztat nie tylko eksponować, ale też uruchomić - mówi dyrektor muzeum Joanna Bojarska. - Pokazemy go najwcześniej na początku przyszłego roku.
Warsztat tkacki od 2000 r. zajmuje przeciekającą szklarnię w Łazienkach Królewskich. Składa się z 12 drewnianych krosien żakardowych z XIX w. i ponad 800 wzorów tkanin od XVII do XX w. zapisanych na perforowanych kartach. Jest ostatnią na świecie tak dużą manufakturą tego typu. Od czasów przedwojennych należał do Spółdzielni Artystów Plastyków "Ład". Po jej upadku w 1996 r. krosna i karty uratował przed zniszczeniem Dariusz Makowski. Przeniósł je do pustej szklarni udostępnionej przez ówczesnego dyrektora Łazienek.
- Tę zimę jakoś przetrwaliśmy, naprawiliśmy zawalony dach, ale wiosną będzie dramat. Deszcz zniszczy manufakturę - bije na alarm Dariusz Markowski.
Reaktywowana przez niego tkalnia zrobiła międzynarodową karierę. Jej wyroby kupowały teatry z mediolańską La Scalą na czele. Grały też w ponad stu polskich i zagranicznych filmach. Intratne zamówienia w końcu przestały napływać, historyczny warsztat popadł w długi. Nękany przez komornika właściciel postanowił sprzedać manufakturę. Zamiar kupna zadeklarował warszawski ratusz. Latem zeszłego roku zarząd stolicy podjął decyzję o zakupie tkalni dla Muzeum Historycznego m.st. Warszawy.
- Zgodziłem się na warunki zaproponowane przez miasto. Z przedstawicielami ratusza rozmawiałem ostatnio 28 grudnia. Potem zapadła cisza - żali się Dariusz Makowski.
Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk zapewnia, że miasto się nie wycofało. W najbliższy czwartek Rada Warszawy ma podjąć uchwałę o zarezerwowaniu w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym funduszy na zakup maszyn i kart. Rzeczoznawcy wycenili je na 1,8 mln zł.
- To spora kwota, ale my dajemy tylko połowę. Drugą przekazuje Ministerstwo Kultury. Spłata odbędzie się w dwóch rocznych ratach, czyli w tym roku wydamy 450 tys. zł, w przyszłym tyle samo - mówi Małgorzata Naimska, wicedyrektor miejskiego Biura Kultury. - Najdroższe w tym wszystkim są wzory tkanin. Stołeczny konserwator już sfinansował ich odgrzybienie.
Czwartkowa uchwała powinna zostać przyjęta, bo zakup tkalni popiera też opozycja. - To jest działanie na rzecz dziedzictwa, a na to pieniędzy nie szkoda. Zresztą, w skali budżetu to niewielka kwota - uważa radna PiS Małgorzata Kobus, wiceprzewodnicząca komisji kultury.
Muzeum Historyczne m.st. Warszawy planuje przejąć tkalnię już na przełomie kwietnia i maja. Maszyny zostaną zdemontowane i trafią na razie do magazynu w Pruszkowie, gdzie czeka je konserwacja.
- Będziemy szukać dla nich miejsca. W naszej siedzibie na Rynku Starego Miasta nie mamy takiej przestrzeni. Zamierzamy wynająć pomieszczenia, gdzie można warsztat nie tylko eksponować, ale też uruchomić - mówi dyrektor muzeum Joanna Bojarska. - Pokazemy go najwcześniej na początku przyszłego roku.
Przeczytaj także: 167-metrowy wieżowiec stanie przy Grzybowskiej
-
Re: Zabytkowa tkalnia w Łazienkach czeka na ratun
hrabia_piotr
16.03.10, 16:35
A co będzie w obecnym miejscu po tkalni? Apartamentowiec, czy biurowiec?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




