Działki obok Pałacu Kultury wracają do właścicieli

Iwona Szpala
16.03.2010 aktualizacja: 2010-03-15 22:55
A A A Drukuj
Fontanna w Parku Świętokrzyskim. Fot. Jerzy Gumowski / AG
Kolejne kawałki parku Świętokrzyskiego wracają do prywatnych właścicieli. - Zdajemy sobie sprawę, że może to wyglądać śmiesznie, ale realizujemy prawo - komentuje Andrzej Jakubiak, wiceprezydent Warszawy.
Platforma Obywatelska po wygranych wyborach samorządowych w 2006 r. jako pierwsza z politycznych ekip w ratuszu zdecydowała się zwracać działki w okolicach pl. Defilad. Jednak reprywatyzacja w najdroższym rejonie Warszawy ma feler - miasto nie przekazuje działek budowlanych, ale części parku z widokiem na Pałac Kultury.

Ze względu na plan zagospodarowania przestrzennego o jakichkolwiek inwestycjach nie ma tu mowy. Wiceprezydent Andrzej Jakubiak przyznaje, że właściciele nie mogą nawet ograniczać dostępu do swoich terenów, stawiając np. płot.

- Te działki wyskakują jak kleksy pomiędzy tekstem - komentuje Tadeusz Koss, który jako pierwszy odzyskał 1,4 tys. m kw. u zbiegu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Przez dwa lata stołeczni urzędnicy wetowali kolejne pomysły biznesowe Kossa. Latem bez uprzedzenia zajęli mu działkę, która znalazła się za kordonem bezpieczeństwa otaczającym blaszaną halę KDT. Miesiącami upominał się o rekompensatę.

Z początkiem marca miasto oddało 800 m kw. z kawałkiem fontanny przed Pałacem Młodzieży. W urzędzie Śródmieścia zapowiadają rychły finał kolejnych postępowań reprywatyzacyjnych. Dwie działki leżą nieopodal nieruchomości z fontanną. Trzecia - przy gruncie Tadeusza Kossa.

Wszyscy przedwojenni właściciele dostaną od miasta alejki piesze i porośnięte drzewami trawniki od ul. Świętokrzyskiej. - Uważam, że zwracanie nieruchomości, które z założenia do niczego się nie nadają, powinno być przemyślane przez stołecznych urzędników - mówi Koss. - Po naszej stronie - właścicieli trawników i parków - jedyne, co jest pewne, to obowiązek płacenia podatków za teren, który jest w użytkowaniu społeczności Warszawy.

Jak mówi, skoro w najdroższym rejonie miasta ma być park, to rzeczą normalną byłoby kupno tych działek lub negocjacje o terenach zamiennych.

Wiceprezydent Jakubiak takiego scenariusza nie wyklucza, tyle że właściciele kawałków parku w centrum Warszawy będą musieli poczekać na ofertę miasta "jedną lub dwie kadencje".

Andrzej Jakubiak twierdzi, że terenów zamiennych nie ma, podobnie jak pieniędzy w budżecie miasta, którymi ratusz mógłby zapłacić za grunty pod Pałacem Kultury.

- Dziś stoję przed wyborem: odkupienie działek pod Muzeum Sztuki Nowoczesnej (początek budowy w 2011 r.) albo kawałków trawnika. Wiadomo, co zrobię. Zdajemy sobie sprawę, że to śmieszne, gdy człowiek dostaje od nas park. I cała sytuacja wygląda paranoidalnie - przyznaje wiceprezydent Jakubiak.

Dodaje, że jest też druga strona: samorząd oddaje majątki skomunalizowane z naruszeniem prawa. Odebrane dekretem Bieruta wracają po kilkudziesięciu latach w prywatne ręce. Przypomina, że jeszcze kilka lat temu tereny zielone uznawano za nienadające się do zwrotu, nikomu nie przychodziło do głowy, by je oddawać. - Zmieniła się jednak linia orzecznictwa sądów, realizujemy więc prawo - podsumowuje wiceprezydent.

Przeczytaj także: Szalony wózkowicz jeździ po Warszawie i kręci filmy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy