Warszawscy psychologowie szykują protest

Wojciech Grejciun
17.03.2010 aktualizacja: 2010-03-16 21:09
A A A Drukuj
Lekarz Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
W przyszłym tygodniu kilkudziesięciu psychologów z Instytutu Psychologii i Neurologii rozpoczyna akcję protestacyjną. - W przeciwieństwie do lekarzy i pielęgniarek nie otrzymaliśmy podwyżek - tłumaczą.
SERWISY
Przy Sobieskiego pracuje 72 psychologów. Wszyscy są zrzeszeni w jednym związku zawodowym. W przyszłą środę chcą wyjść z transparentami przed instytut. - Trwające przez wiele miesięcy mediacje z dyrekcją nie przyniosły efektu. Rozpoczynamy pikiety, a jeśli te nie przyniosą zamierzonego skutku, nie wykluczamy strajku - zapowiada Elżbieta Podleśna ze Związku Zawodowego Psychologów.

W leczeniu psychiatrycznym jesteśmy równie ważni jak lekarze. Pacjenci nie przychodzą tutaj, aby jedynie dostać leki. Przez lata nikt nie miał wątpliwości, jak ważną rolę odgrywamy w leczeniu. Uważamy, że teraz podejście do naszego zawodu się zmieniło - przekonuje Lucyna Muraszkiewicz, szefowa związku. Psycholodzy zaznaczają, że mają nie tylko studia wyższe, ale też certyfikaty potrzebne do pracy na każdym z oddziałów. To kolejne cztery lata nauki.



Dlatego psycholodzy uważają, że powinni więcej zarabiać. Obecnie większość z zatrudnionych w instytucie dostaje ok. 2,7 tys. zł brutto. To odbiega od płac innych grup zawodowych w placówce. Pielęgniarka ze średnim wykształceniem może dostać 3,6 zł brutto, a lekarze zarabiają od 3,2 do 4,6 tys. zł brutto. Te dwie grupy w ostatnich latach wywalczyły znaczne podwyżki. - My nie mieliśmy własnego lobby. Wierzyliśmy, że dyrekcja i tak podniesie nam płace, uznając, że nam się to merytorycznie należy. Podwyżka dwa lata temu okazała się marginalna - mówi Muraszkiewicz. Kto nie pracuje na umowę o pracę, zarabia jeszcze mniej. - Mam pół etatu i 600 zł - denerwuje się psycholożka Ewa Wojdyło.

- Usłyszeliśmy od dyrektorki, że instytut bez lekarzy i pielęgniarek nie może istnieć, ale bez nas już tak - mówi Muraszkiewicz.

Dyrekcja instytutu twierdzi, że podwyżki są wykluczone. - Mamy 14 mln długu. Jesteśmy w przeddzień rozmów z ZUS-em o spłacie tej sumy i nie możemy sobie pozwolić na dalsze pogłębianie długu. Psycholodzy nie zarabiają mniej niż w innych szpitalach - zaznacza Danuta Ryglewicz, dyrektor instytutu.

Przeczytaj także: Warszawski emeryt łyka dziennie średnio pięć tabletek



Podziel się

  • Przychodzi psycholog do Dyrektora Szpitala... turpin 17.03.10, 08:45

    Psycholog: 'zarabiam mało, a chciałbym wiecej'Dyrektor: 'proszę się położyć na kozetce, porozmawiamy sobie trochę o tym'»

  • W ogóle ich pozwalniać three-gun-max 17.03.10, 11:39

    Psychologia to paranauka. Nie powinni dostać ani grosza państwowych pieniędzy. Prywatnych zresztą też.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy