Warszawa idzie z janosikowym do trybunału

Iwona Szpala
18.03.2010 aktualizacja: 2010-03-17 21:20
A A A Drukuj
Hanna Gronkiewicz-Waltz Fot. Jerzy Gumowski / AG
Będzie skarga do Trybunału Konstytucyjnego na tzw. janosikowe - opowiadają się za tym wszystkie kluby polityczne w radzie miasta. W tym roku Warszawa musi wesprzeć biedniejsze samorządy sumą 1 mld zł.
SERWISY
Dziś nad uchwałą w tej sprawie odbędzie się głosowanie. - Szkoda, że dopiero po trzech latach prezydentury pani Gronkiewicz-Waltz. Dobrze, że w ogóle - komentuje Dariusz Figura, radny PiS. - Poprzemy skargę, bo o zmianę przepisów dobijamy się od lat. "Janosikowe" to kwestia czysto polityczna. Gdyby Platforma była przekonana do potrzeby zmian, szybszą ścieżką byłby Sejm. Ale jakiś przełom jest.

"Janosikowe" obowiązuje od 2003 r. Obciąża budżety najzamożniejszych samorządów, głównie dużych miast i najbogatszych województw. Obowiązkowa opłata trafia do budżetu państwa. Tam dzielona jest między słabiej radzące sobie regiony kraju. Listę miast płacących ten podatek otwiera Warszawa, która w tym roku ma do zapłacenia aż 1 mld zł.

Szefowa rady miejskiej Ewa Malinowska-Grupińska (PO) twierdzi, że skarżąc "janosikowe" do Trybunału Konstytucyjnego, stołeczni samorządowcy chcą doprowadzić do nowelizacji prawa, a nie do całkowitego zniesienia tej formy podatku. - Jesteśmy za zasadą solidaryzmu społecznego - zapewnia. - Ale ten system wsparcia powstał przed naszym wejściem do UE. Pieniądze dla najbiedniejszych przydzielane są według starych wzorów.

Ubolewa, że nie wiadomo, dlaczego na ocenę zamożności gmin nie mają wpływu pozyskiwane przez nie dotacje unijne. - Sumy, które wpłacamy do budżetu państwa, z roku na rok rosną. Jednak nikt nie bierze pod uwagę zmiany stawek podatkowych w 2009 r., przez które budżet miasta stracił gigantyczne pieniądze - mówi Ewa Malinowska-Grupińska.

To nie pierwsza taka skarga. Pod koniec lutego wniosek do TK złożył samorząd Mazowsza. Aby załatać dziurę w budżecie, władze regionu wspomagają się kredytami.

W Warszawie temat "janosikowego" wraca przy każdej debacie budżetowej. - Teraz mamy do zapłacenia 1 mld zł, a to co najmniej jeden nowy most - mówił Dariusz Figura podczas debaty nad tegorocznym budżetem - Przypominam, że pani prezydent jest wiceprzewodniczącą partii rządzącej, a premierem - poseł z Warszawy. Może by cokolwiek zrobił dla mieszkańców, którzy go wybrali?

Jesienią 2009 r. warszawska ekipa PO próbowała przekonać Ministerstwo Finansów do zmiany sposobu naliczania "janosikowego", tłumacząc, że miasto ma poważne wydatki.

Za obecną skargą radnych miasta do TK nie stoi tym razem ani rządząca Warszawą PO, ani prezydent Gronkiewicz-Waltz. - To inicjatywa obywatelska - zapewnia Ewa Malinowska-Grupińska. - I będę chciała państwu ze Związku Stowarzyszeń Praskich, którzy przyszli do nas z tematem, bardzo podziękować. Na tym polega samorządność.

Przyznaje, że sama na pomysł z Trybunałem nie wpadła. - Jednak wcześniej pani prezydent próbowała przekonać premiera Tuska, by rząd zawiesił płacenie "janosikowego" dla Warszawy na czas przygotowań do Euro 2012. Ja rozmawiałam z posłami - podkreśla. - Jednak w Sejmie nie lubią Warszawy. Wciąż żywe są opowieści o cegłach, którymi inne miasta wspomagały odbudowę stolicy ze zniszczeń. W tej sytuacji ocena Trybunału Konstytucyjnego to najlepsza ścieżka.

Przeczytaj także: Kaczyński wskaże kandydata na prezydenta Warszawy w maju



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy