Reaktywacja Bajki - powraca kultowa kawiarnia

Rozmawiał: Wojciech Karpieszuk
18.03.2010 aktualizacja: 2010-03-18 09:37
A A A Drukuj
Jadwiga Myrcha (w środku) jest kierowniczką kawiarni Bajka przy Nowym Świecie 44 od 25 lat. Teraz musi zamknąć lokal, bo nie stać jej na nowe stawki czynszu Fot. Bartosz Bobkowski / AG
  • Warszawa, kawiarnia Bajka
  • Bufetowa Janina Fronczykowska 31 lat w Bajce, kiedyś podkupiona konkurencji
Legendarna kawiarnia Bajka wraca na Nowy Świat 44! Pojawią się te same lustra, stoliki, taborety i herbata ze szklanek. A za bufetem znów stanie Jadwiga Myrcha.
To pierwszy przypadek w Warszawie, kiedy odradza się stara kawiarnia z tradycjami. Pani Jadwiga rok temu w maju musiała zamknąć Bajkę. Jak wtedy tłumaczyła, zjadła ją podwyżka czynszu. Bajkę prowadziła od 1984 r., ale lokal pod tym samym adresem istniał od 1956 r. Od lat przychodzili tam stali klienci: aktorzy, dziennikarze, profesorowie, ale też pospolici pijaczkowie. Przesiadywali też studenci. Wszyscy w Bajce czuli się dobrze. Urzekało to, że się nie zmienia. Czas stanął tam ze 30 lat temu: lustra na ścianach (można się napić z własnym odbiciem), taborety przykręcone do podłogi, sztuczne kwiatki w wazonikach na stołach, herbata w szklankach. Wszystkim smakowały flaczki i słynny bigos pani Jadwigi. W miejscu Bajki powstał nowoczesny coctail bar. Zbankrutował. I Bajka, jak napisało wczoraj "Życie Warszawy", wraca.

Zamykają kawiarnię "Bajka"

Wojciech Karpieszuk: Pamiętam jeden z ostatnich dni w Bajce. Mnóstwo stałych klientów, każdy z nich miał swoją historię związaną z kawiarnią. Młodzieńcze miłości, przyjaźnie, studenckie lata. Tęskniła pani za nimi?

Jadwiga Myrcha: - Oj, bardzo! Ćwierć wieku spędziłam za barem w Bajce. To jak nie tęsknić?! Po zamknięciu lokalu nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Szukałam pracy, sprzątałam mieszkanie. Ale ile można sprzątać? Jak już wszystko pozałatwiałam, to siedziałam i oglądałam seriale. Nudziłam się. Tak się cieszę, że wracam do pracy.

To będzie ta sama Bajka?

- Oczywiście, a nawet lepsza! Będzie ładnie odmalowana, będzie nowa podłoga, nowe lampy, nowa kolorystyka. Ale jeszcze nie zdradzę, jaka. Remont już trwa.

A lustra?

- Będą! Tak jak w starych, prawdziwych kawiarniach. Zostają te same stoliki, te same taborety. Ładne są, mogą jeszcze posłużyć. Mam już nowy ekspres do kawy i bufet. Przy oknie nie będzie półki, ale dodatkowy stolik.

A menu?

- Bigos będę sama gotować, w końcu muszę coś robić. Flaczki będą. Herbata ze szklanek. Kubków do herbaty nie uznaję. Wuzetka na pewno będzie.

Zygmuntówka?

- Nie wiem jeszcze. A wie pan coś o niej? Dobra chociaż, bo jeszcze nie próbowałam?

Trudno się ją je.

- No właśnie. Wuzetka to jednak wuzetka.

Dogadała się pani w sprawie czynszu?

- Dogadałam. Ale ceny będę miała przyzwoite - piwo za 6,50. Kawa za 4 zł, z bitą śmietaną za 4,50. Ostatnio byłam z córką w jakiejś kawiarni. Herbata 7 zł. Ciastko - 14 zł. Jak można takie ceny dawać?

Myśli pani, że wrócą starzy klienci?

- Wrócą! Tylu ich było. Imiona jeszcze pamiętam. Studenci też na pewno przyjdą. Zapraszam na otwarcie 14 kwietnia.

A pani Janeczka, bufetowa, wróci?

- Jest po zabiegu serca. Tyle lat pracowała w Bajce. Dłużej niż ja. Była tam, kiedy przejęłam kawiarnię od Społem. Myślę, że wpadnie czasem do Bajki pogadać. Ja chcę popracować jeszcze trzy, cztery lata. Później córka przejmie kawiarnię. Teraz skupię się bardziej na administracji, sprawach księgowych. Ale za bufetem na pewno jeszcze nieraz stanę. I proszę życzyć mi dużo klientów, bo czynsz wysoki (śmiech).

Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy