Awantura obrońców praw lokatorów na sesji rady miasta

Jan Fusiecki
19.03.2010 aktualizacja: 2010-03-18 22:20
A A A Drukuj
Lipiec 2009 r.: Na sesję Rady Warszawy przyszli między innymi kibice Polonii Warszawa, kupcy z KDT, lokatorzy z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Fot. Graýyna Jaworska / AG
Nagle zawyła syrena, rozległy się wściekłe okrzyki - to działacze Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów pod wodzą Piotra Ikonowicza z Nowej Lewicy przystąpili do protestu, który sparaliżował pracę rady miejskiej i omal nie skończył się bijatyką ze strażą miejską.
SERWISY
Przed południem nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń. Na sesję Rady Warszawy zjechała wprawdzie ok. 30-osobowa grupa protestu Stowarzyszenia Obrony Lokatorów. Wzniosła transparenty z napisem: "Lokatorzy to nie towar". Inne przestawiały zdjęcie roześmianej od ucha do ucha prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z komentarzem: "To odpowiedź miasta na problemy mieszkańców". Przybyli siedzieli jednak spokojnie.

Obrońcy lokatorów często chcą uczestniczyć w sesji. Tym razem zjechali, aby wysłuchać informacji prezydenta na temat skutków podwyżki czynszów w domach komunalnych przeprowadzonej w październiku 2008 r.

Tarcza seniorów

Interesujący ich punkt został zaplanowany jako jeden z ostatnich. Czas mijał, a radni nie mogli dogadać się w sprawie ochrony przyrodniczej Jeziorka Czerniakowskiego. Urzędnicy odpowiedzialni za ekologię chcą chronić jego otoczenie przed zabudową. Jednak spece od inwestycji przypomnieli, że część tych terenów trzeba zarezerwować na budowę połączenia drogowego z planowanym mostem na tzw. Zaporze. Ostatecznie rada zdecydowała, że zwoła w tej sprawie nadzwyczajną sesję.

Wtedy protestujący doznali olśnienia. - Też chcemy nadzwyczajnej sesji! - zaczęli krzyczeć. Użyli całego arsenału: uruchomili syrenę, krzyczeli przez przenośny głośnik.

Szefowa rady Ewa Malinowska-Grupińska (PO) dała im 20 minut na prezentację. Nie wystarczyło - obrońcom praw lokatorów starczyło sił na dodatkowe 60 minut krzyków i gwizdów. Do akcji wkroczyła straż miejska, otoczyła protestujących, ale ci wysunęli na flanki swoich seniorów. Strażnicy nie odważyli się użyć siły.

Zadłużeni bez ulg

Temperaturę podgrzewał PiS, oskarżając rządzącą Warszawą koalicję PO-SLD o lekceważenie mieszkańców. Ostatecznie radni tej partii złożyli wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji w sprawie problemów mieszkalnictwa. Po południu rada mogła przystąpić do pracy.

Przez to zamieszanie urzędnicy nie zaprezentowali informacji na temat skutków podwyżki czynszów w mieszkaniach komunalnych, ale byli do niej przygotowani. Okazuje się, że zmiana stawek (z 2 zł na 6 zł za m kw.) dała kasie miasta w ub.r. dodatkowy zastrzyk 60 mln zł. Jednak jednocześnie zwiększyła liczbę zadłużonych lokatorów. Średnio z opłatami zalega co czwarty, przez co kwota łącznego zadłużenia (200 mln zł) przewyższyła w 2009 r. sumę wpływów z komunalnych czynszów (174 mln zł).

Z przygotowanych przez ratusz informacji wynika, że nie zadziałał skutecznie mechanizm zniżek. Podwyżka czynszów była reklamowana jako reforma, która zmusi do wyższych opłat zamożnych, dając jednocześnie ulgi mieszkańcom w trudnej sytuacji materialnej oraz najemcom lokali o niskim standardzie. Z ulg z tytułu niskich dochodów skorzystało zaledwie 9 proc. najemców. Obrońcy praw lokatorów uważają, że wynika to z tego, iż ulgi nie są dawane automatycznie. Mogą z nich korzystać tylko osoby bez długów wobec miasta oraz ci, którzy podpiszą umowę spłaty zadłużenia.

Przeczytaj także: Warszawa jest mniej zadłużona - będą nowe obligacje



Podziel się

  • Gronkiewicz podwyższyła czynsze o 300%, w.i.l 19.03.10, 12:10

    opłaty za uzytkowanie wieczyste o 1000%, czynsze dla firm o 150%.Spowodowała, że do kasy miasta wpływa mniej pieniędzy bo ludzie nie mają środków na te opłaty.Temu złośliwemu pasożytowi z PO»

Najnowsze wiadomości z Warszawy