Małgorzata Kidawa-Błońska znowu szefem warszawskiej PO
22.03.2010
aktualizacja: 2010-03-21 19:23
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
- Warszawska Platforma to spółdzielnia rozdająca posady swoim ludziom, a nie partia rozwiązująca problemy mieszkańców - alarmował podczas sobotniego zjazdu Andrzej Rogoyski, szeregowy działacz z Żoliborza. Nie przekonał większości, ale udowodnił, że stołecznej organizacji brakuje jednomyślności i sprawności
ZOBACZ TAKŻE
- PiS gra w pomidora (02-12-10, 16:00)
- Kidawa-Błońska będzie rzeczniczką kampanii wyborczej PO (21-04-11, 16:30)
- Zjazd mazowieckiej PO odłożony (09-04-10, 05:00)
- Platforma szuka kandydata PiS do ratusza (30-03-10, 11:00)
- Wojna o władzę w PO w cieniu prawyborów (22-03-10, 15:30)
- Zmiany w MPO: pani prezydent się nie odmawia (19-03-10, 11:00)
- Warszawa zaskarży "janosikowe" do Trybunału (18-03-10, 19:22)
- Kto poprowadzi Platformę w Warszawie i na Mazowszu (10-03-10, 10:00)
Wydawało się wszystko jest zapięte na ostatni guzik: delegaci warszawskiej organizacji partii Tuska w sile iście poselskiej (ok. 460 osób) ściągnęli na zjazd, aby zaakceptować władze na następną, czteroletnią kadencję. Kandydatką ustaloną w kuluarach była posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska. Wybrana także cztery temu jako polityk kompromisu łączący zwaśnione środowiska - Pawła Piskorskiego i Hanny Gronkiewicz-Waltz, której krajowe władze PO dały wtedy misję reformy partii w Warszawie.
Platforma pośrednictwa pracy
Dziś piskorczycy stanowią małą grupkę niedobitków. Na zjeździe dominowali ludzie władzy - wysocy urzędnicy, radni, posłowie. Obrady zgodziła się poprowadzić Hanna Gronkiewicz-Waltz, którą zjazd jednomyślnie zobowiązał do starania się o reelekcję podczas jesiennych wyborów samorządowych.
Wydawało się, że wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie formalnością. - Nie ma wśród nas podziałów. Dzięki ciężkiej pracy wygraliśmy wybory i jesteśmy sprawną organizacją, czego dowodzi otwarcie nowego biura partii w Al. Jerozolimskich - mówiła szefowa warszawskiej PO. I krótko postawiła cel: zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich, samorządowych i przyszłorocznych do parlamentu.
Jednak niespodziewanie okazało się, że posłanka ma konkurenta. Adwokat i były radny AWS Andrzej Rogoyski sam zgłosił swoją kandydaturę. Sala początkowo zareagowała na nią śmiechem, ale okazało się, że sprawa jest poważna. - Stołeczna organizacja PO powinna pełnić rolę intelektualnego centrum - wywodził Rogoyski. - Tymczasem stała się miejscem załatwiania pracy w zależnych od jej władz niezliczonych spółkach i urzędach, a nie ma na wymianę myśli, dyskusje, inicjatywy. Rządzone przez nas miasto jest brudne, pozbawione planów zagospodarowania przestrzennego.
Jeszcze ostrzej powiedział Andrzej Ozimek z Bemowa. - Listy członków naszego koła i ich dane adresowe to ściśle strzeżona tajemnica - mówił. - Zapewne chodzi o to, abyśmy nawzajem się nie kontaktowali, nie tworzyli struktur poziomych. W schyłkowym okresie PZPR panowała większa demokracja wewnątrz partii.
Żart czy pomyłka
Kidawa-Błońska uznała te wypowiedzi za krzywdzące. Wojewoda Jacek Kozłowski przypomniał o sukcesach. - To w Warszawie Platforma zaczęła marsz po władzę, wygrywając wybory samorządowe w 2006 r - mówił.
Jednak wystąpienie Rogoyskiego znacząca grupa zjazdowiczów przyjęła oklaskami, a kilkadziesiąt osób podeszło, aby uścisnąć mu dłoń. - Nie wierzę, że wygram z panią Kidawą-Błońską, wiem, że wielu osobom się naraziłem. Nie boję się, mam niezależne zajęcie - mówił w kuluarach żoliborski dysydent.
Pierwsze głosowanie skończyło się niespodziewanie. Paweł Lech, szef komisji podliczającej głosy, ogłosił, że w urnach jest ich o 20 więcej niż osób w sali. Pomyłka czy żart grupki delegatów? Tego nie udało się ustalić. Głosowanie trzeba było powtórzyć, co zirytowało działaczy spieszących się do domu. Następnym razem do głosowania wywoływano po nazwiskach, a komisja sprawdzała, czy delegaci nie wrzucają do urn dodatkowych kartek. Późnym popołudniem okazało się, że w tajnym głosowaniu Andrzeja Rogoyskiego poparło 60 delegatów. Posłankę Kidawę-Błońską przeszło sześciokrotnie więcej - dostała 382 głosy.
Platforma pośrednictwa pracy
Dziś piskorczycy stanowią małą grupkę niedobitków. Na zjeździe dominowali ludzie władzy - wysocy urzędnicy, radni, posłowie. Obrady zgodziła się poprowadzić Hanna Gronkiewicz-Waltz, którą zjazd jednomyślnie zobowiązał do starania się o reelekcję podczas jesiennych wyborów samorządowych.
Wydawało się, że wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej będzie formalnością. - Nie ma wśród nas podziałów. Dzięki ciężkiej pracy wygraliśmy wybory i jesteśmy sprawną organizacją, czego dowodzi otwarcie nowego biura partii w Al. Jerozolimskich - mówiła szefowa warszawskiej PO. I krótko postawiła cel: zwycięstwo w tegorocznych wyborach prezydenckich, samorządowych i przyszłorocznych do parlamentu.
Jednak niespodziewanie okazało się, że posłanka ma konkurenta. Adwokat i były radny AWS Andrzej Rogoyski sam zgłosił swoją kandydaturę. Sala początkowo zareagowała na nią śmiechem, ale okazało się, że sprawa jest poważna. - Stołeczna organizacja PO powinna pełnić rolę intelektualnego centrum - wywodził Rogoyski. - Tymczasem stała się miejscem załatwiania pracy w zależnych od jej władz niezliczonych spółkach i urzędach, a nie ma na wymianę myśli, dyskusje, inicjatywy. Rządzone przez nas miasto jest brudne, pozbawione planów zagospodarowania przestrzennego.
Jeszcze ostrzej powiedział Andrzej Ozimek z Bemowa. - Listy członków naszego koła i ich dane adresowe to ściśle strzeżona tajemnica - mówił. - Zapewne chodzi o to, abyśmy nawzajem się nie kontaktowali, nie tworzyli struktur poziomych. W schyłkowym okresie PZPR panowała większa demokracja wewnątrz partii.
Żart czy pomyłka
Kidawa-Błońska uznała te wypowiedzi za krzywdzące. Wojewoda Jacek Kozłowski przypomniał o sukcesach. - To w Warszawie Platforma zaczęła marsz po władzę, wygrywając wybory samorządowe w 2006 r - mówił.
Jednak wystąpienie Rogoyskiego znacząca grupa zjazdowiczów przyjęła oklaskami, a kilkadziesiąt osób podeszło, aby uścisnąć mu dłoń. - Nie wierzę, że wygram z panią Kidawą-Błońską, wiem, że wielu osobom się naraziłem. Nie boję się, mam niezależne zajęcie - mówił w kuluarach żoliborski dysydent.
Pierwsze głosowanie skończyło się niespodziewanie. Paweł Lech, szef komisji podliczającej głosy, ogłosił, że w urnach jest ich o 20 więcej niż osób w sali. Pomyłka czy żart grupki delegatów? Tego nie udało się ustalić. Głosowanie trzeba było powtórzyć, co zirytowało działaczy spieszących się do domu. Następnym razem do głosowania wywoływano po nazwiskach, a komisja sprawdzała, czy delegaci nie wrzucają do urn dodatkowych kartek. Późnym popołudniem okazało się, że w tajnym głosowaniu Andrzeja Rogoyskiego poparło 60 delegatów. Posłankę Kidawę-Błońską przeszło sześciokrotnie więcej - dostała 382 głosy.
Przeczytaj także: Kaczyński wskaże kandydata na prezydenta Warszawy w maju
-
Małgorzata Kidawa-Błońska znowu szefem warszaws...
newyorker77
22.03.10, 02:05
POwszechna partia ziomali jedni drugich porabali.Tylko patrzec, jak skoncza zhaslem na ustach: POwiadam wam - sztandar wyprowadzic!»
-
Feminizacja PO w W-wie to mroczny scenariusz
samozwaniec1
22.03.10, 10:36
Odrzucam pania Blonska w calosci z wielu powodow,bo - zaluje bardzo - znam Niunie opozycji az za dobrze.To typowy babochlop z wilczym apetytem na wladze absolutna.Gdy do tandemu »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Autostrada: kłócą się o wypłatę pieniędzy
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wiosną startują remonty tramwajowe. Przeczytaj, gdzie
- Tak odśnieżają w Warszawie. Byle łatwiej
- Deszcz pieniędzy spadł na Łazienki. Będą remonty
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie



