Wiosna już w Warszawie: Zielono na skwerze Hoovera

Grzegorz Szymanik
22.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 12:48
A A A Drukuj
Pierwsza wiosenna impreza na Krakowskim Przedmieściu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Wiosna na Krakowskim Przedmieściu
Cukrowa wata na patyku na sztucznej trawie pod papierowym kwiatkiem. Po skwerze Hoovera przeleciał wczoraj Powitalny Powiew Wiosny.
- Leżę sobie na leżaku i niucham. Bo wiosna to jest taka pora, którą najlepiej wyczuć nosem. Pan się śmieje, że to nie wiosna, tylko spaliny warszawskie, a ja poważnie mówię. Wiosna, proszę pana, to nam wpada przez nozdrza, sunie prosto do mózgu i tam robi zamieszanie.



- Wpadłam na skwerek, bo organizatorzy pisali, że niezależnie od pogody trawa tu się zazieleni. Ale naturę nie tak łatwo oszukać. Hamaki, leżaki i plastikowe kwiatki, drzewa oblepione zieloną bibułą, papierowe ptaszki, sztuczna trawa - wszystko fajne, ale nic by nie pomogło, gdyby nie to powietrze. Bo to w powietrzu czuć, że pierwszy dzień wiosny.

- I dzień wagarowicza. W niedzielę. Co ja mam więcej dodać? Tragedia i tyle.

- Proszę pana, to już kwiecień zaraz. A zdaje się, że wczoraj ubierałam choinkę na święta. Oj, im starszy człowiek, tym mu czas szybciej płynie. Kiedy chodziłam do szkoły, to tydzień spędzony w ławce był jak dziesięć lat. A dziś dziesięć lat mija jak tydzień. Tak to już jest. A w ogóle, to czemu, proszę pana, marzanny się już nie topi? Topi się? A gdzie? Bo ja mam troje wnuków i chyba żaden jeszcze nie chodził marzanny topić. I pisanek też nie malują. Ubierają tylko w kolorowe foliowe koszulki, wrzucają do wrzątku i same im wychodzą takie pomalowane. Dziś zostali w domu przy komputerach, a mogliby na spacer pójść.

- A nawet przyjemnie się spaceruje tym waszym Krakowskim Przedmieściem. Ja tu przyjezdny. I powiem, że wcale nie taka brzydka ta Warszawa, jak się u nas w Gorlicach mówi. Tylko usiąść na powietrzu przy stoliku nie ma gdzie. Wiosna przyszła, to się nie trzeba chować po knajpach, tylko kontemplować słoneczko.

- Albo do parku pójść, albo nad Wisłę. Pospacerować i nic nie robić. Ale to jest trochę inne nicnierobienie, nie taki zimowy letarg. Tu chodzi o nicnierobienie wiosenne, optymistyczne.

- Bo ludzie się więcej uśmiechają. Dziewczyny zwłaszcza. One wszystkie, tentego, uśmiechnięte od ucha do ucha. Aż krzyknąłby człowiek za Tuwimem: "Chodź, Młoda, do Młodego". No, ale nie da rady, tylko oglądanie się zostało. Bo pan widzi - zaobrączkowany jestem. Żona po watę cukrową poszła.

- Ja wiosnę lubię, bo wiosna to szansa na nowe. Nie tylko ze względów praktycznych robi się wiosenne porządki. Tu chodzi też o psychikę. Skoro rodzi się drzewo i kwiat zaczyna kwitnąć, to człowiekowi też się wydaje: może ja też mogę się na nowo narodzić? Zacząć coś od początku? Myślę sobie, że więcej postanowień noworocznych by się udawało dotrzymać, gdybyśmy tylko podejmowali je na wiosnę.

Refleksji wiosennych na skwerze Hoovera podczas imprezy Powitalny Powiew Wiosny wysłuchał Grzegorz Szymanik.

Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie



Podziel się

  • Wiosna już w Warszawie: Zielono na skwerze Hoovera samozwaniec1 22.03.10, 10:46

    Chwala Asterowi,ze ma przytomnego szefa i pokazal Warszawie,jak to kiedys Polacy swietowali nadejscie wiosny.Akurat ambasada Fabryki Trziny na Skwerku Hoovera nadaje sie do tego idealnie,z »

Najnowsze wiadomości z Warszawy