Rak języka niewykryty. Badanie trwało sekundy

Piotr Machajski
23.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 19:43
A A A Drukuj
Szymon Góra Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Sąd przesłuchiwał wczoraj pacjenta Centrum Medycznego LIM, który domaga się 180 tys. zł odszkodowania za błędną diagnozę. Przez kilka miesięcy lekarze nie wykryli u niego raka i guza języka
SERWISY

- W tej sprawie nie chodzi tylko o mnie, ale o tysiące pacjentów, którzy korzystają z prywatnej służby zdrowia - podkreśla Szymon Góra. - Sądzą, że płacąc pieniądze, będą mieć lepszą opiekę. W rzeczywistości często trafiają na taśmę. Lekarz bada pobieżnie, byle szybciej, bo każdy klient to zysk. Jedyna różnica to ładne przychodnie z czystymi toaletami.



W październiku 2007 r. Góra wybrał się z wizytą do laryngologa w CM LIM w Al. Jerozolimskich. Miał podrażnione gardło i trudności z przełykaniem. Lekarka zapytała o objawy, potem zajrzała mu do jamy ustnej. - Całe badanie trwało nie więcej niż kilka sekund - mówił wczoraj przed sądem. Czytaj więcej o tej sprawie >>

Cztery miesiące później, gdy objawy nie ustąpiły, rozpoczął serię kolejnych wizyt u specjalistów. Był u internisty, onkologa, aż wreszcie znów trafił do laryngologa (innego). Lekarka zajrzała dużo głębiej i odkryła guz wielkości 2 na 3 cm. Diagnoza brzmiała jak wyrok: nowotwór złośliwy nasady języka.

Gdy Szymon Góra doszedł do siebie (m.in. po dwóch pobytach w szpitalu, czterokrotnej chemioterapii i miesięcznej radioterapii), zdecydował się walczyć o sprawiedliwość. Chciał odszkodowania od przychodni. CM LIM na takie okazje ma wykupioną polisę, więc odesłało pacjenta do Towarzystwa Ubezpieczeniowego "Allianz". Ubezpieczyciel płacić nie zamierzał, więc sprawa trafiła przed sąd.

Góra domaga się od Allianz wypłaty prawie 180 tys. zł tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia. - Gdyby diagnoza od razu była prawidłowa, mógłbym uniknąć kosztownego i agresywnego leczenia - przekonuje.

Wczoraj sąd jeszcze raz przesłuchiwał powoda. Reprezentujący ubezpieczyciela mec. Marek Opiela dociekał, dlaczego Szymon Góra tak długo czekał z kolejną wizytą u lekarza, skoro objawy nie ustępowały.

- Nie jestem hipochondrykiem, by z byle dolegliwością lecieć do lekarza - odpowiedział. - To był okres zimowy, moja rodzina przechodziła różnego rodzaju infekcje. Sądziłem, że i mnie dopadła taka infekcja, która krążyła po domu.



Szymon Góra był już raz przesłuchiwany w tym procesie, ale wówczas adwokat Allianz nie dostał wezwania na rozprawę, więc nie mógł zadać swoich pytań.

Góra sam z wykształcenia jest lekarzem, choć w zawodzie pracował bardzo krótko. Podkreśla, że zawsze traktował diagnozy lekarskie z dużym szacunkiem. - Może to mnie uśpiło. Ale gdyby lekarz zlecił jakieś dodatkowe badania czy nakazał wizytę kontrolną, tobym się do tego zastosował. Ale żadnych zaleceń nie było.

Na kolejnej rozprawie za dwa miesiące sąd przesłucha lekarkę, która przeprowadziła badanie. A później zapewne powoła biegłego, który będzie musiał ocenić jej pracę.

Przeczytaj także: Urzędnicy namawiają: przebadaj się na prostatę



Podziel się

  • Rak języka niewykryty. Badanie trwało sekundy por1 23.03.10, 18:04

    Dobrze ,że w końcu ktoś się odważył zawalczyć o swoje prawa. I dobrze ,zezwrócił w ten sposób uwage tym olewającym nas lekarzom. Gdyby więcej ludzi nieodpuszczało , to może lekarze mieliby w»

  • Rak języka niewykryty. Badanie trwało sekundy ulanzalasem 23.03.10, 20:09

    Lekarze są w Polsce bezkarni, o ich winie orzekają ich przyjaciele klubkoledzy po fachu, którzy nie pozwolą zrobić krzywdy swojemu. Lekarze powinniodpowiadać karnie i finansowo poprzez »

Najnowsze wiadomości z Warszawy