Obrońcy ptaków i budowa mostu Północnego

listy do redakcji
23.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 18:57
A A A Drukuj
Mewy nad Wisłą. Z boku widać podwieszany most Świętokrzyski. Przeciwko takim przeprawom protestują miłośnicy ptaków. - Bo zagrażają im liny - mówią. fot. MACIEJ ZIENKIEWICZ
Polemika z tekstami "Gazety". Ekolodzy i ornitolodzy bronią dr. Wiesława Nowickiego z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, który najpierw blokuje inwestycje protestami, a potem pracuje przy nich jako ekspert za pieniądze
W obronie dr. Wiesława Nowickiego

W trzech kolejnych numerach "Gazety Stołecznej" (18-20/21 marca) w eksponowanych miejscach ukazały się obszerne artykuły Jarosława Osowskiego, których negatywnym bohaterem był dr Wiesław Nowicki w kontekście jego działań związanych w szczególności z budową mostu Północnego, a szerzej - na polu ochrony przyrody.

Dr. Wiesława Nowickiego znamy od lat, współpracowaliśmy z nim w programach badawczych i inicjatywach proekologicznych, wiemy również, jak jego działalność jest postrzegana w środowisku przyrodników. Uważamy go - i taka jest też opinia o nim - za osobę kompetentną w zagadnieniach praktyki i aspektów prawnych ochrony przyrody. Potwierdzają to też nadane mu uprawnienia biegłego z listy wojewody mazowieckiego. Uważamy, że w swoich działaniach zawodowych i społecznych jest odporny na wpływy korupcyjne, a ochrona przyrody jest jego główną pasją życiową i ma w tej dziedzinie wielkie zasługi (np. utworzenie rezerwatów na Wiśle).

Uważamy, że artykuły przedstawiają działalność dr. Nowickiego jednostronnie, są napastliwe oraz szkodliwe, bo dezinformują i podburzają opinię publiczną. Nasze główne zastrzeżenia wobec nich:

•  Zarzut ekoharaczu eksponowany w tytule artykułu nie znajduje potwierdzenia w jego treści. Postawienie tak ciężkiego zarzutu wymaga rzetelnego uzasadnienia. Przypominamy, że haracz oznacza odstąpienie od zgłoszonych postulatów/żądań w zamian za określoną korzyść. Opisane przypadki dotyczą sytuacji odwrotnych, w których to inwestor zmieniał swój projekt, uznając zasadność postulatów dr. W. Nowickiego. Jeżeli występujące w artykułach konkretne osoby uważają, że doszło do wymuszenia ekoharaczu, to mają obowiązek zgłoszenia tego faktu prokuraturze.

•  Budowa mostu Północnego wymaga działań łagodzących skutki dla przyrody, co musi być robione pod nadzorem ornitologa, bo jest to obszar Natura 2000 utworzony dla ochrony ptaków. Dr W. Nowicki jest w pełni kompetentny do spełnienia tego zadania, obejmującego znacznie więcej niż samo „wskazanie palcem, gdzie powiesić budki”. Na pewno nie powinna to być osoba podległa służbowo władzom miasta (pośrednio inwestorowi).

•  Rozmieszczenie na 7 km pasa nadbrzeżnego Wisły liczby skrzynek wymienionej w artykule nie jest rażącą przesadą jako zabieg łagodzący zniszczenia środowiska spowodowane budową mostu. Skrzynki są tu najtańszą i najmniej kłopotliwą dla inwestora formą takiego działania w porównaniu np. z najbardziej pożądanym w takim przypadku wariantem odtworzenia zadrzewień łęgowych wyciętych przy tej inwestycji.

•  Firma Ussuri nie ma na warszawskim rynku konkurenta, jeśli chodzi o jakość produkowanych skrzynek i fachowość ich instalowania. Zlecenie dla tej firmy, poprzedzone przetargiem, było więc właściwym (i pewnie jedynym możliwym) wyborem. Znajomość jej właściciela z dr. W. Nowickim jest tu okolicznością nieuniknioną, bo warszawskie środowisko ornitologów jest nieliczne i stała współpraca w badaniach naukowych oraz ochronie ptaków zawiązuje w nim oczywiste znajomości.

•  Liczne procesy sądowe stawiane jako zarzut wobec dr. W. Nowickiego to, niestety, konsekwencja nagminnego łamania prawa ochrony przyrody przez inwestorów i inne instytucje.

Prof. dr hab. Maciej Luniak, dr Przemysław Chylarecki i dr Tomasz Mazgajski - ornitolodzy z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN; prof. Jan Pinowski - ekolog-ornitolog z Centrum Badań Ekologicznych PAN; dr Bogumiła Olech i mgr inż. Adam Olszewski - specjaliści od ochrony przyrody w Kampinoskim Parku Narodowym; dr Jerzy Wojtatowicz - ornitolog-architekt krajobrazu z Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania; dr Patryk Rowiński - ornitolog, i dr Grzegorz Lesiński - zoolog-ekolog, obaj z SGGW; mgr inż. Krzysztof KAJZER, prezes Stołecznego Tow. Ochrony Ptaków



OTOP o ekoharaczu

Odnosząc się do artykułu "Ekoharacz przy budowie mostu Północnego" ("Gazeta" 18 marca), który przedstawia działania dr. Wiesława Nowickiego związanego z Ogólnopolskim Towarzystwem Ochrony Ptaków, pragniemy ustosunkować się do zawartej w nim tezy.

OTOP nie toleruje i nie będzie tolerował ekoharaczy. Jednak w świetle dostępnych informacji naszych działań przy moście Północnym nie można kwalifikować tak, jak to stołeczna "Gazeta Wyborcza" uczyniła w tytule artykułu.

OTOP uczestniczył jako strona w postępowaniu dotyczącym wydania decyzji środowiskowej dla mostu Północnego, zabiegając m.in., by w miejsce projektowanej wysokiej konstrukcji pylonowej zaprojektować most płaski. Dostępna wiedza naukowa wykazuje, że ptaki rozbijają się o wysokie konstrukcje - budynków, pylonów czy stacji przekaźnikowych. OTOP stał na stanowisku, że należy uwzględnić ten fakt, budując na terenie chronionym jako obszar Natura 2000 przeprawę mostową nad doliną rzeki, która jest korytarzem intensywnego przelotu ptaków. Projekt mostu płaskiego pozwalał pogodzić potrzeby mieszkańców z możliwościami zmniejszenia strat w przyrodzie. Decyzja środowiskowa uzgadniająca budowę płaskiego mostu została wydana w lipcu 2008 r. OTOP nie wniósł od niej odwołania. Sześć miesięcy później, w styczniu 2009 r., stosowne agendy administracji miasta stołecznego Warszawy podpisały umowę z dr. Wiesławem Nowickim na nadzór ornitologiczny działań związanych z realizacją budowy mostu. Taki nadzór był potrzebny i uzasadniony z uwagi na zakres prac prowadzonych przez inwestora na obszarze chronionym. W bieżącym roku miasto podpisało kolejną taką umowę z innym specjalistą ornitologiem niezwiązanym z OTOP, utwierdzając nas w przekonaniu co do celowości i zasadności prowadzenia takiego nadzoru.

Powyższe fakty nie pozwalają określić opisanej sytuacji w kategoriach rzekomego haraczu, kiedy to stowarzyszenie odstępuje od protestów w zamian za pieniądze. OTOP pozostał przy swoich postulatach i odstąpił od dalszych protestów, gdy inwestor uwzględnił postulowane rozwiązania w nowym projekcie konstrukcyjnym. Tekst w "Gazecie" czyni z tego zarzut i sugeruje, że takie postępowanie było częścią układu korupcyjnego.

Izabela Flor - dyrektor zarządzający Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków



Odpowiedź autora

Dr Wiesław Nowicki od lat blokuje swoimi protestami i procesami w sądach wiele pilnie potrzebnych inwestycji. Prof. Maciej Luniak, który go dzisiaj broni, trafnie nazwał to w tekście pieniactwem. Podobnie było z mostem Północnym, bez którego tysiące mieszkańców Białołęki i podwarszawskich miejscowości nadal codziennie stoją w ogromnych korkach do innych przepraw przez Wisłę.

W marcu 2004 r. dr Nowicki zaskarżył szykowaną przez trzy poprzednie lata decyzję o warunkach zabudowy mostu. Sprytnie zrobił to na krótko przed wygaśnięciem planu zagospodarowania przestrzennego. Uchwalenie nowego urzędnicy zapowiadali wtedy za półtora roku. Niemal wszystkie przygotowania do budowy trzeba było zaczynać od początku. Już wtedy jednak ratusz zdecydował, że most nie będzie podwieszony na pylonach, tylko płaski jak deska (chodziło też o oszczędności). Nie zgadzam się, że tak powinny wyglądać wszystkie przeprawy - na szczęście mosty Świętokrzyski i Siekierkowski mimo protestów organizacji dr. Nowickiego udało się zbudować inaczej i teraz są symbolem nowoczesnej Warszawy.

Jeśli chodzi o ekoharacze. Mówi o nich wprost Jerzy Zieliński z Regionalnego Zarządu Dróg Wodnych w Warszawie: "To nasz ekoharacz - setki budek, które dr Nowicki ciągle każe montować po wycinkach drzew zarastających koryto Wisły. Przestaje protestować, jeśli godzimy się spełniać jego warunki: ma być np. 200 budek typu A i 150 typu B, najczęściej produkcji jego znajomego".

A jak to było przed budową mostu Północnego? Raport środowiskowy zalecał montaż 20-50 budek, stwierdzając niewielki wpływ inwestycji na otoczenie. Na początku czerwca 2008 r. dr Nowicki wybrał się motorówką z przedstawicielem inwestora i wtedy uzgodnili, że budek zawiśnie 350 (w sobotniej "Gazecie" w wyniku błędu redaktorskiego w podpisie pod zdjęciem ukazała się zawyżona liczba, za co przepraszamy). 18 czerwca 2008 r. ukazuje się przywoływana przeze mnie wypowiedź dr. Nowickiego dla "Życia Warszawy": "Nie widzę przeszkód dla budowy mostu Północnego". I tak w następnym miesiącu mamy już prawomocną, nieoprotestowaną decyzję środowiskową z liczbą budek, którą wskazał pan Nowicki. Mija kolejne pół roku, a dostaje zlecenie od miasta, z którym wcześniej procesował się o most. Za 30 tys. zł ma m.in. doglądać wieszania owych 350 budek kupionych za dodatkowe 26 tys. zł w zaprzyjaźnionej firmie. Mam duże wątpliwości, czy takie postępowanie przystoi osobie związanej z Polską Akademią Nauk i działaczem towarzystwa, które na swojej stronie internetowej chlubi się "przejrzystością celów".

Jarosław Osowski



Przeczytaj także: Inni też płacą ekoharacz ornitologom



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy