Co robimy w samochodzie?

Felieton Pawła Bajera
22.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 20:06
A A A Drukuj
Poranne korki Fot. Wojciech Surdziel / AG
Każdy z nas ma różne rzeczy do zrobienia w samochodzie. Musi właśnie zadzwonić, zjeść kanapkę, poszukać innej stacji w radiu, przyczesać włosy, pomalować oczy.
SERWISY
Często się zastanawiam, dlaczego inni kierowcy jadą wolniej niż ja? Już wyjaśniam, skąd to pytanie. Mieszkam 20 km od redakcji, pracuję na różne godziny, dzięki czemu mogę się przekonać, jak się jeździ o różnych porach.

Dziś wyjechałem bardzo wcześnie jak na mnie, przed 7 wsiadłem do samochodu. Dodam, że moja żona wychodzi do pracy zawsze o tej porze, a nawet wcześniej. Tym razem wsiedliśmy do swoich aut jednocześnie.

Ja musiałem jednak zajechać na stację. Wkrótce potem żona ostrzegła mnie telefonicznie: "Korek przed naszym rondem, tam gdzie kończy się Wał Miedzeszyński, od strony Puław". Ona pojechała objazdem, to samo mnie radziła. Ale ponieważ uznałem, że jestem spokojny, wytrzymam chwilę w korku, bo nie chciało mi się nadkładać drogi.

Czekam 5 min i jednak nie wytrzymuję, zawracam i jadę na objazd. Dodam, że korek w tym miejscu jest do 15 minut, a objazd zajmuje jakieś 10 min, ale za to bez stania w miejscu. Tym razem też tak było - jadąc objazdem zjadłem kanapkę, odebrałem dwa telefony i sam dzwoniłem ze dwa razy.

Korka przy Wale Miedzeszyńskim, na który trafiam prawie zawsze, i to w różnych godzinach, nie powinno być wcale. On powstaje dlatego, że kierowcy nie ruszają jednocześnie. Jeden ruszy, potem chwila przerwy i potem następny. Od niedawna rozumiem dlaczego. Bo każdy z nas ma różne rzeczy do zrobienia w samochodzie. Musi właśnie zadzwonić, zjeść kanapkę, poszukać innej stacji w radiu, przyczesać włosy, pomalować oczy i wreszcie - nie pomyśleć, że sami sobie fundujemy korki i stanie na światłach po kilka zmian. Ja od dziś nie zajadam kanapek za kierownicą i nie rozmawiam przez telefon.

Ostatnio był pomysł zainstalowania na światłach wskaźnika czasu, który by pokazywał, ile jest do zielonego. Mam inny pomysł, podpatrzony w Austrii. Tam, zanim zielone zmieni się na pomarańczowe, to zielone daje znak dwukrotnym mignięciem.

Uważam, że to super. Ani razu nie czułem stresu, że wjadę na pomarańczowe, a co za tym idzie - czerwone. Można tak zrobić także odwrotnie, to znaczy - kiedy dla kierowców jest czerwone, ustawić w sygnalizatorze, że to właśnie światło mignie, zanim się zmieni.

Ale mój apel - nie róbmy różnych dziwnych rzeczy, gdy prowadzimy samochód - zostaje aktualny. Bo wtedy i superpomysły nic nie dadzą. I będzie niebezpiecznie.

Przeczytaj także: Rozpoczyna się wielka kampania buspasowa



Podziel się

  • Co robimy w samochodzie? sopel1981 22.03.10, 20:51

    "zajechać", "mnie radziła". pan redaktor chiba ze wsi...»

  • Niektórzy tak kochają przebywać w swoich guru133 22.03.10, 23:29

    zmotoryzowanych taczkach na czterech kołach że pod siedzeniem zamontowalisobie kibelki.»

  • Co robimy w samochodzie? robot_humano 23.03.10, 12:57

    Żeby wszyscy ruszali jednocześnie trzeba zostawić nieco miejsca między samochodami, a to niemożliwe bo natychmiast ktoś z sąsiedniego pasa spróbuje się tam wcisnąć. Więc stoją wszyscy »

Najnowsze wiadomości z Warszawy