Zabytkowa willa na Ursynowie zmieniła się górę gruzów

Tomasz Urzykowski
23.03.2010 aktualizacja: 2010-03-22 21:32
A A A Drukuj
Po zabytkowej willi przy ul. Puławskiej została sterta gruzów fot. Maciej Majkut
  • Po zabytkowej willi przy ul. Puławskiej została sterta gruzów
  • Po zabytkowej willi przy ul. Puławskiej została sterta gruzów
  • Po zabytkowej willi przy ul. Puławskiej została sterta gruzów
Widok jak po bombardowaniu - zabytkowa willa przy Puławskiej 412 zmieniła się górę gruzów. - Zniszczyli unikat - mówi prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. - Mieliśmy pozwolenie - odpowiada właściciel, który w sąsiedztwie prowadzi salon gry z automatami.
Tego charakterystycznego domu nie sposób było nie zauważyć. Romantyczna willa z zamkową wieżyczką i arkadowym gankiem stała przy wyjeździe z Warszawy w kierunku Piaseczna. Wzniesiona około 1900 r. wyraźnie nawiązywała do architektury średniowiecza. W podobnym czasie i stylu znany architekt Władysław Marconi zaprojektował w sąsiedztwie willę mieszczącą obecnie restaurację Baszta.

- Gdyby ten dom znajdował się, powiedzmy, na Starym Mieście, może nie byłby tak cenny. Ale tutaj należał do najstarszych w okolicy. Kiedy powstał, ten rejon leżał poza granicami miasta i linią fortyfikacji. Przetrwał do naszych czasów, był unikatem, wymagał szczególnej ochrony - podkreśla Lech Królikowski, prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, a zarazem mieszkaniec i radny Ursynowa.



Choć willa od wielu lat znajdowała się w wojewódzkiej ewidencji zabytków, a od 2002 r. figurowała również w gminnej ewidencji zabytków, właściciele zburzyli ją w ostatni weekend.

- To była rudera. Mieszkali w niej bezdomni. Żeby ją wyremontować, trzeba by było wszystko wymienić. A kto da na to pieniądze? Gdybyśmy tego nie rozebrali, samo by się zawaliło i jeszcze kogoś przygniotło - twierdzi Cezary Roszkowski, współwłaściciel.



Rozmawiamy z nim w niskim pawilonie sąsiadującym z rumowiskiem od strony Puławskiej. Prowadzi tu salon z automatami do gry. Jest wnukiem dawnych właścicieli nieruchomości - Janiny i Stefana Wandelów. Jeszcze przed wojną dziadkowie rozbudowali dom i założyli w nim piekarnię. Po wojnie działkę z willą przejęło państwo. Rodzina odzyskała ją w 1990 r. Obecnie głównym właścicielem jest matka naszego rozmówcy.

- Mieliśmy pozwolenie na rozbiórkę. Wszystko odbyło się legalnie. Na bieżąco prowadzimy dziennik budowy - zapewnia Cezary Roszkowski.

Pozwolenie na zrównanie willi z ziemią wydał Urząd Dzielnicy Ursynów. Decyzja ma datę 18 czerwca 2001 r. (ważna jest dwa lata) i brakuje w niej opinii ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków (dzielnica spytała go o zdanie, ale nie odpowiedział). Czy na podstawie takiego dokumentu można było zburzyć cenny budynek?

- Z analizy dokumentów, którą właśnie przeprowadziliśmy, wynika, że tak - mówi burmistrz Ursynowa Urszula Kieszkowska. - Właściciel zgromadził wszystkie pozwolenia. Również akceptację wojewódzkiego konserwatora, którą dostał zaraz potem z zastrzeżeniem, że musi wykonać dokumentację willi. Jeśli na bieżąco prowadził dziennik budowy i zapisywał w nim wykonywane prace, decyzja z 2001 r. wciąż była aktualna.



Niszczenie willi rozpoczęło się od rozbiórki dobudówki, w której była piekarnia. W tej części działki wyrósł już niewielki biurowiec. W zeszłym roku stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka uznała, że willa jest na tyle ciekawa, że powinna być objęta ścisłą ochroną i znaleźć się w rejestrze zabytków. W lecie na zlecenie jej biura wykonana została tzw. biała karta z dokładnym opisem obiektu.

- Zwróciłam się do wojewódzkiego konserwatora, czy nie wpisałby willi do rejestru. W sierpniu dostałam odpowiedź, że obiekt na to zasługuje - mówi stołeczna konserwator Ewa Nekanda-Trepka.



Ale willa przy Puławskiej do rejestru nie trafiła. Rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora Monika Dziekan:

- Było już za późno. Po przeprowadzeniu oględzin okazało się, że budynek jest już w połowie rozebrany.

Ursynowski radny Piotr Guział (podobnie jak Lech Królikowski reprezentuje klub Nasz Ursynów) zburzenie willi nazywa "megaskandalem":

- A jakie to ma znaczenie, czy papiery się zgadzają, czy nie? Zburzono dom, który miał 110 lat, i to jest problem. Ta historia pokazuje, jak traktowane są zabytki w takich dzielnicach jak Ursynów.

Przeczytaj także: 220-metrowy wieżowiec Warsaw Spire powstanie na Woli



Ursynów

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy