Szpital Bródnowski: Grzyb zaatakował oddział położniczy

Wojciech Grejciun
24.03.2010 aktualizacja: 2010-03-23 18:25
A A A Drukuj
Szpital położniczy Fot. Rafał Mielnik / AG
Szpital Bródnowski wstrzymał przyjęcia na oddział położniczy. Po ostatnich roztopach w salach, gdzie leżą kobiety po urodzeniu dziecka, pojawiły się zacieki i grzyb
SERWISY

Od poniedziałku nie przyjmujemy pacjentek. Panie, które wymagają opieki lekarskiej, pozostaną na położniczym tylko do piątku. Wtedy będziemy mogli wypisać je do domu - mówi Teresa Bogiel, dyrektorka Szpitala Bródnowskiego.



Do zamykania szpitalnych oddziałów najczęściej dochodzi po kontrolach sanepidu. Tym razem było jednak inaczej. - To nie jest decyzja naszych inspektorów. Szpital ostatni raz przeszedł gruntowną kontrolę w lipcu 2009 r. I nie było zastrzeżeń do oddziału położniczego - mówi Dariusz Rudaś, powiatowy inspektor sanitarno-epidemiologiczny w Warszawie.

To wewnętrzna decyzja szpitala. Zauważyliśmy, że na oknach i ścianach pojawiły się brzydkie, czarne grzyby. Uznaliśmy, że potrzebny jest natychmiastowy remont. Zaczynamy go w sobotę. Nie ma czasu na wynajmowanie firmy. Nasi pracownicy wyczyszczą i odmalują ściany i okna. Kupno środków grzybobójczych konsultowaliśmy już z sanepidem - mówi Teresa Bogiel.



Grzyb w szpitalu pojawił się po ostatnich roztopach. Namokły ściany wypełnione wełną mineralną. Zacieki widać też przy oknach.

Remont na oddziale położniczym ma potrwać do 10 kwietnia. Do tego czasu pacjentki są kierowane do szpitala w Wołominie, z którym bródnowska lecznica ma podpisaną umowę o współpracy. - Liczba rodzących wzrosła. Przyjmujemy o kilkanaście porodów więcej niż zwykle. Sytuacja nie jest jednak niepokojąca, bo na oddziale położniczym wciąż mamy 20 pustych łóżek - mówi Mirosław Harasimczuk, wicedyrektor szpitala w Wołominie.

Oblężenia nie ma też w Szpitalu Praskim. To druga lecznica po prawej stronie Wisły, która dysponuje oddziałem położniczym. - Szkoda, że nie dostaliśmy informacji o zamknięciu porodówki w Bródnowskim. Do tego trzeba się przygotować. Na szczęście mamy jeszcze wolne łóżka - mówi Paweł Obermeyer, dyrektor Szpitala Praskiego.

Przeczytaj także: Rak języka niewykryty. Badanie trwało sekundy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy