Wystawa pełna portretów kobiet, aktów i par kochanków

Jerzy S. Majewski
24.03.2010 aktualizacja: 2010-03-23 18:15
A A A Drukuj
Przygotowania do wystawy otwieranej w środę w Oranżerii Pałacu w Wilanowie fot. ROBERT KOWALEWSKI / AG
Księżna Izabella Lubomirska urodziła trzy córki i zaniedbywała je. Marzyła o synu. Porwała kuzynka Henryczka, ale anielsko pięknego malca kochała nie całkiem zdrową miłością
SERWISY
- To nie do końca tak. Księżna Izabella przede wszystkim zapewniła Henryczkowi prawdziwie europejskie wykształcenie. Gdy dorósł, stał się mecenasem sztuki i kuratorem literackim fundacji przekształconej później w Zakład Narodowy im. Ossolińskich - przekonuje prof. Teresa Grzybkowska, kuratorka i współautorka scenariusza wystawy "Amor Polonus". Dzisiaj jej otwarcie w Oranżerii Pałacu w Wilanowie.

Trzy odcienie miłości

Wystawę misternie utkano z portretów pięknych kobiet, aktów, po których prześlizguje się nasz wzrok, par słynnych kochanków, których historie są dziś częścią naszej kultury. Jest tu 250 obiektów z ponad 30 muzeów i kolekcji prywatnych w kraju i za granicą.

- Chyba nigdy dotąd nie pokazywaliśmy w Polsce w tak prosty sposób trzech najbardziej istotnych uczuć wyrażanych w naszej sztuce. To miłość do ojczyzny, do rodziny i kobiety - wymienia pani profesor.

Sercem ekspozycji są postaci Jana III i Marysieńki Sobieskich. - Wilanów to najwspanialsze miejsce na tego rodzaju wystawę. Wciąż unosi się tu duch miłości króla i królowej. Zmysłowej i intelektualnej - twierdzi prof. Grzybkowska. Prezentację nieprzypadkowo kończy współczesny obraz Czesława Maciejewskiego, który inspirował się słynną rzeźbą Antonio Canovy Amor i Psyche z 1808 r. - W mitologii rzymskiej ta para symbolizowała szczęśliwe małżeństwo, połączenie duszy i zmysłów - mówi prof. Grzybkowska.

Niebiańsko piękny książę

Z Konradem Pyzelem z Muzeum w Wilanowie stoimy przy nierozładowanej jeszcze skrzyni. W środku widać starannie zapakowaną klasycystyczną rzeźbę Canovy. Odkuta w latach 1786-88 w Rzymie w białym marmurze przedstawia nagusieńkiego księcia Henryka Lubomirskiego jako amora. Przyjechała z Pałacu w Łańcucie.

Henryczek porażał urodą. Księżna zabierała go w podróże po całej Europie, pokazywała zabytki Italii i salony arystokratyczne kontynentu. On zachwycał swym pięknem artystów. Angelica Kauffman malowała go jako Kupida, Maria Cosway - jako Serafina. Zachwyciła się nim Elisabeth Vigée-Lebrun i wreszcie sam Canova. Czyż nie mogła zakochać się w jego urodzie księżna Izabella, filigranowa kobieta o wyrafinowanym guście?

- Przełom XVIII I XIX w. w naszych dziejach to czasy niezwykłe. Polska arystokracja w niczym nie ustępowała tej we Francji, Anglii czy krajach niemieckich. To byli obywatele świata. Poświęcali ogromną uwagę wychowaniu dzieci. Jeździli całymi rodzinami na Grand Tour do Italii. Jednocześnie polskie arystokratki były niezależne finansowo, same decydowały o swym życiu i sprawach miłości - mówi prof. Grzybkowska.

Historie jak z Szekspira

Na wystawie od miłości rodzinnej ciekawsza wydaje się ta zmysłowa. - Skupiliśmy się na parach słynnych kochanków od czasów miłości Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny. Znajdziemy m.in. portrety Napoleona i pani Walewskiej, Zygmunta Krasińskiego i Delfiny Potockiej - wylicza pani profesor. Kilkadziesiąt postaci, a ileż historii. Ileż pikantnych szczegółów, domysłów, rozważań o uczuciach, emocjach, zawiedzionych nadziejach i chwilach uniesień.

Staję przed portretami Stanisława i Anny Oświęcimiów. - Przyjechały z Krosna z kaplicy w kościele franciszkanów - mówi Konrad Pyzel. Niełatwa, kazirodcza miłość tej pary przeszła do legendy, która z powodzeniem mogłaby posłużyć za kanwę do dramatu Szekspira. On - dworzanin króla Władysława IV. Ona - jego przyrodnia siostra. Zapałali namiętnym uczuciem. Stanisław ruszył do Rzymu, aby wyjednać u papieża zgodę na małżeństwo. Anna pozbawiona wieści umierała z rozpaczy. Gdy wrócił, zastał ją na łożu śmierci. Ta historia stała się tematem grafik Grottgera, obrazów Matejki, poematu symfonicznego Mieczysława Karłowicza.

- Zwiedzający wystawę (potrwa do 15 sierpnia) dostaną audioprzewodniki. To urządzenia inteligentne jak GPS-y. Opowiedzą historię akurat tej pary, do której podejdziemy - zapowiada Konrad Pyzel.

Przeczytaj także: Zabytkowa willa na Ursynowie zmieniła się górę gruzów



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy