Czy na Woli doszło do zbezczeszczenia miejsca pamięci?
24.03.2010
aktualizacja: 2010-03-23 18:30
fot. WOJCIECH SURDZIEL / AG
Rzecznik Praw Obywatelskich zbada, czy na Woli doszło do zbezczeszczenia miejsca pamięci 12 tys. cywili zamordowanych przez Niemców w czasie Powstania Warszawskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- W Górze Kalwarii Misterium jak 200 lat temu (28-03-10, 08:00)
- Kaczyński uhonorował byłego prezydenta Warszawy (29-03-10, 06:00)
- 67. rocznica akcji pod Arsenałem (27-03-10, 03:00)
- Powstaje osiedle-gigant - samowystarczalne jak dzielnica (01-03-10, 13:59)
- Zawalony budynek przy Płockiej (19-02-10, 17:04)
SERWISY
"W ostatnim czasie zwrócili się do mnie potomkowie ofiar Rzezi Woli w dniach 5-9 sierpnia 1944 r., prosząc o interwencję w sprawie systematycznego zacierania śladów miejsc zbrodni. (...) Skarżący podnieśli, że na skutek decyzji wydanych w ostatnich latach przez władze miejskie Warszawy, dokonano zbezczeszczenia jednego z miejsc egzekucji" - napisał rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski w liście do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Janusza Kurtyki. Poprosił go o zbadanie sprawy. Podobne pismo skierował do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w warszawskim ratuszu.
- Czekamy na jego wyjaśnienia, a potem podejmiemy dalsze kroki - zapowiada Paweł Grabczak z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Chodzi o miejsce pamięci przy Górczewskiej 32, między wiaduktem kolejowym a Trasą Prymasa Tysiąclecia. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego w tym rejonie Niemcy dokonali masowych egzekucji. Rozstrzelali, a następnie spalili około 12 tys. mieszkańców Woli. Mordowali całe rodziny. Wśród zabitych byli też pracownicy i pacjenci Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej (obecnego Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc). W miejscu kaźni już w 1945 r. warszawiacy ustawili pierwszy krzyż. Potem przez wiele lat o tragedii przypominała typowa tablica z wykutym krzyżem maltańskim. Jest tu zresztą do dziś. W 2004 r. obok niej pojawił się wysoki dębowy krzyż ufundowany przez Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, a w zeszłym roku - tablica z dokładną informacją, co się tu wydarzyło. Inicjatorem jej postawienia był syn jednego z zamordowanych - Maciej Gronczewski.
Kilka lat temu na tyłach miejsca pamięci powstał salon samochodowy firmy Odyssey. Podczas jego budowy natrafiono w ziemi na spaleniznę. Inwestycji w tym miejscu sprzeciwili się wtedy kombatanci i krewni ofiar Rzezi Woli. Salon jednak ukończono, a z tyłu i z boku tablic pamiątkowych i krzyża urządzono parking. To sąsiedztwo znów wywołało sprzeciw.
- Nam chodzi tylko o to, żeby to miejsce było uszanowane. A nie jest. Od siedmiu lat nie możemy się tego doprosić. To nie tylko kwestia salonu samochodowego i parkingu, ale też ścieżki rowerowej, która przecięła ten teren - mówi Mieczysław Pelwecki, przewodniczący Społecznej Rady Kombatantów przy burmistrzu dzielnicy Wola.
W 2008 r. firma Odyssey zaproponowała przesunięcie miejsca pamięci bliżej nasypu kolejowego. Deklarowała, że zrobi to na własny koszt. Znów wywołała burzę. Zgody nie dostała. Wyszło za to na jaw, że parking salonu znajduje się już na terenie pasa drogi, który nie należy do dealera samochodów.
- W pasie drogi nie mogą istnieć prywatne parkingi. Właśnie wszczynamy procedurę jego przejęcia - oznajmia Urszula Nelken, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.
Czyżby interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich tak przyspieszyła bieg wydarzeń? Już 6 kwietnia ma dojść do spotkania reprezentantów władz miasta i dzielnicy Wola, ZDM i organizacji kombatanckich.
- Wspólnie zastanowimy się jak najlepiej zagospodarować miejsce pamięci przy Górczewskiej, jak je oddzielić od krzykliwych reklam salonu samochodowego. Są różne pomysły, np.: posadzenie szpaleru drzew. Będzie można wykorzystać część parkingu odzyskanego przez ZDM - mówi Karolina Malczyk, która w rozmowach reprezentuje prezydenta miasta.
Już w zeszłym roku Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zaproponowała dzielnicy wybudowanie pomnika w formie granitowego krzyża i tablicy, na której wykuwane byłyby nazwiska zamordowanych tu osób. Zdaniem Karoliny Malczyk o przyszłym wyglądzie miejsca pamięci powinien zdecydować konkurs:
- To miejsce musi łączyć, a nie dzielić. Dzielnica ma już zarezerwowane pieniądze na koncepcję jego zagospodarowania.

- Czekamy na jego wyjaśnienia, a potem podejmiemy dalsze kroki - zapowiada Paweł Grabczak z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Chodzi o miejsce pamięci przy Górczewskiej 32, między wiaduktem kolejowym a Trasą Prymasa Tysiąclecia. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego w tym rejonie Niemcy dokonali masowych egzekucji. Rozstrzelali, a następnie spalili około 12 tys. mieszkańców Woli. Mordowali całe rodziny. Wśród zabitych byli też pracownicy i pacjenci Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej (obecnego Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc). W miejscu kaźni już w 1945 r. warszawiacy ustawili pierwszy krzyż. Potem przez wiele lat o tragedii przypominała typowa tablica z wykutym krzyżem maltańskim. Jest tu zresztą do dziś. W 2004 r. obok niej pojawił się wysoki dębowy krzyż ufundowany przez Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, a w zeszłym roku - tablica z dokładną informacją, co się tu wydarzyło. Inicjatorem jej postawienia był syn jednego z zamordowanych - Maciej Gronczewski.
Kilka lat temu na tyłach miejsca pamięci powstał salon samochodowy firmy Odyssey. Podczas jego budowy natrafiono w ziemi na spaleniznę. Inwestycji w tym miejscu sprzeciwili się wtedy kombatanci i krewni ofiar Rzezi Woli. Salon jednak ukończono, a z tyłu i z boku tablic pamiątkowych i krzyża urządzono parking. To sąsiedztwo znów wywołało sprzeciw.
- Nam chodzi tylko o to, żeby to miejsce było uszanowane. A nie jest. Od siedmiu lat nie możemy się tego doprosić. To nie tylko kwestia salonu samochodowego i parkingu, ale też ścieżki rowerowej, która przecięła ten teren - mówi Mieczysław Pelwecki, przewodniczący Społecznej Rady Kombatantów przy burmistrzu dzielnicy Wola.
W 2008 r. firma Odyssey zaproponowała przesunięcie miejsca pamięci bliżej nasypu kolejowego. Deklarowała, że zrobi to na własny koszt. Znów wywołała burzę. Zgody nie dostała. Wyszło za to na jaw, że parking salonu znajduje się już na terenie pasa drogi, który nie należy do dealera samochodów.
- W pasie drogi nie mogą istnieć prywatne parkingi. Właśnie wszczynamy procedurę jego przejęcia - oznajmia Urszula Nelken, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.
Czyżby interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich tak przyspieszyła bieg wydarzeń? Już 6 kwietnia ma dojść do spotkania reprezentantów władz miasta i dzielnicy Wola, ZDM i organizacji kombatanckich.
- Wspólnie zastanowimy się jak najlepiej zagospodarować miejsce pamięci przy Górczewskiej, jak je oddzielić od krzykliwych reklam salonu samochodowego. Są różne pomysły, np.: posadzenie szpaleru drzew. Będzie można wykorzystać część parkingu odzyskanego przez ZDM - mówi Karolina Malczyk, która w rozmowach reprezentuje prezydenta miasta.
Już w zeszłym roku Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zaproponowała dzielnicy wybudowanie pomnika w formie granitowego krzyża i tablicy, na której wykuwane byłyby nazwiska zamordowanych tu osób. Zdaniem Karoliny Malczyk o przyszłym wyglądzie miejsca pamięci powinien zdecydować konkurs:
- To miejsce musi łączyć, a nie dzielić. Dzielnica ma już zarezerwowane pieniądze na koncepcję jego zagospodarowania.
Przeczytaj także: Karolkowa pęka w szwach od samochodów

-
Czy na Woli doszło do zbezczeszczenia miejsca p...
sstepniewski
24.03.10, 08:56
Dolaczam sie do glosu mowiacego o tym ,zeby nie traktowac miasta jako jednego wielkiego muzeum - tablica pamiatkowa sie nalezy i to wszystko. Nie popadajmy w przesade. Nie oglaszajmy zaloby »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


