Są stypendia dla sportowców. Ale tylko dla zdrowych
25.03.2010
aktualizacja: 2010-03-25 09:47
Niepełnosprawni mistrzowie świata, Europy, medaliści parolimpiad piszą petycję do władz Warszawy. Proszą o stypendia, które dziś miasto wypłaca tylko pełnosprawnym sportowcom. Niektórzy z sygnatariuszy mówią wprost: - To dyskryminacja!
ZOBACZ TAKŻE
- Koncert dla dziecka, któremu grozi utrata wzroku (08-09-10, 17:33)
- Z USA wrócili zwycięzcy prestiżowego konkursu (08-05-10, 08:00)
- Pierwsze mieszkanie dla niepełnosprawnych intelektualnie (07-04-10, 10:00)
- Wkurzeni jesteśmy na państwo (28-03-10, 10:00)
- Muzeum Etnograficzne będzie atrakcyjne dla dzieci (25-03-10, 18:38)
- Studenci na SGH muszą płacić podwójnie (19-03-10, 09:00)
- 70-latki w akcji: urządzają clubbing (13-03-10, 09:00)
- Szalony wózkowicz: Pani prezydent, zapraszam na wózek (11-03-10, 09:00)
- C.H. Reduta walczy z parkowaniem na miejscach dla niepełnosprawnych (09-03-10, 08:00)
SERWISY
Prosimy o podjęcie działań zmierzających do przyznania warszawskim sportowcom niepełnosprawnym prawa do ubiegania się o stypendia za wysokie wyniki sportowe - tak zaczyna się list, który wczoraj sportowcy złożyli w biurach pani prezydent i Rady Warszawy. Podpisało się pod nim 12 zawodników - reprezentantów różnych dyscyplin i klubów. Są wśród nich mistrzowie kraju, Europy, medaliści paraolimpiad. Wszyscy są niepełnosprawni.
Ja też jestem zawodowcem
- Nie rozumiem, dlaczego jesteśmy inaczej traktowani niż zdrowi sportowcy. Tak samo ciężko pracujemy na wyniki. Zdarza się, że trenujemy na jednym basenie czy boisku, co pełnosprawni mistrzowie. Różnica jest taka, że oni mają stypendium, my nie. Jesteśmy dyskryminowani - mówi Marcin Skrzynecki, podwójny mistrz Europy w tenisie stołowym. Marcin ma zwichnięty staw biodrowy, kuleje. To on jest pomysłodawcą petycji. - Zdobycie medalu kosztowało mnie dziesięć lat ciężkiej pracy. Tenis stołowy to moja pasja, ale też zawód. Jestem sportowcem zawodowym.
Dziś jest tak - uchwałą rady miasta stypendia przysługują wybitnym zawodnikom z Warszawy. Laureaci (miejsca od pierwszego do ósmego) olimpiad i mistrzostw świata dostają nawet 3 tys. zł miesięcznie. Minimalne - 1,5 tys. zł. W Warszawie stypendia w różnej wysokości pobiera około stu sportowców. Ale na pieniądze mogą liczyć tylko pełnosprawni.
Tomasz Leżański od 49 lat trenuje łucznictwo. Cierpi na chorobę Heinego-Medina. Pierwszy raz brał udział w olimpiadzie w Monachium w 1972 r., przeszło rok temu był w Pekinie. Też podpisał petycję. - Jeżeli niepełnosprawny chce myśleć o medalach, trzeba harować jak wół - przekonuje. I szybko rachuje: - Na stypendia dla wszystkich potrzebne są nieduże pieniądze. To żadne wydatki w budżecie Warszawy. Zresztą mniejsze i wydawałoby się biedniejsze miasta stypendia wypłacają pełnosprawnym i niepełnosprawnym, liczą się wyniki.
Inne miasta dają
Zawodnicy przywołują przykłady Radomia, Białegostoku, Olsztyna, Szczecina. - Niepełnosprawni sportowcy reprezentują Radom. To dla nas zaszczyt i chluba. Jesteśmy z nich dumni - mówi Katarzyna Piechota, rzeczniczka tamtejszego ratusza. Rok temu w Radomiu było trzech takich sportowców. Dostawali od 3,2 tys. zł do 2,5 tys. W tym roku jest dwóch.
Warszawscy zawodnicy szacują, że u nas byłoby ok. 20 stypendystów. Mówią też, że wielu z nich dostaje propozycje od klubów z innych miast. Namawiani są do zmiany barw, kuszeni właśnie miejskimi stypendiami.
- Problem jest w tym, że sport niepełnosprawnych ciągle jest postrzegany jako rehabilitacja. Nic mylnego. Dla wielu to zawodowstwo. W treningi wkładamy, tak samo jak pełnosprawni, wielki wysiłek - mówi Damian Pietrasik, niewidomy pływak, srebrny medalista z Pekinu. - Może trzeba zaprosić urzędników na basen, by na własne oczy to zobaczyli? - pyta. Przed paraolimpiadą ćwiczył rano i wieczorem, po 5-6 godzin dziennie.
Sprawą zamierza się zająć Katarzyna Munio (SD) z komisji sportu i rekreacji. - Będę namawiać radnych do natychmiastowej zmiany uchwały. Mam nadzieję, że nie będzie tłumaczenia: jest kryzys. To, co jest teraz, to są zaniedbania przechodzące w dyskryminację - mówi.
Kiedyś to się zmieni
Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza tłumaczy, że miasto wcześniej występowało do komisji dialogu społecznego (zrzesza urzędników ratusza i przedstawicieli organizacji pozarządowych) o wypracowanie systemu stypendialnego dla niepełnosprawnych sportowców. - Ale nie dostaliśmy żadnej propozycji. Ponowimy prośbę. Widzimy nierówność i potrzebę zmiany - zapewnia. Kiedy? Nie wiadomo. - Ale to tylko kwestia czasu - przekonuje Ochmański.
Tadeusz Nowicki, prezes Integracyjnego Klubu Sportowego Warszawa, w którym trenuje wielu niepełnosprawnych mistrzów, mówi: - Stypendia to wyrównanie szans. Nie wiem, jak komuś w ogóle mogło przyjść do głowy: dajemy pełnosprawnym, niepełnosprawny nie! Ci ludzie tak samo ciężko trenują. Tak samo cieszą się z medalu, z Mazurka Dąbrowskiego.
Ja też jestem zawodowcem
- Nie rozumiem, dlaczego jesteśmy inaczej traktowani niż zdrowi sportowcy. Tak samo ciężko pracujemy na wyniki. Zdarza się, że trenujemy na jednym basenie czy boisku, co pełnosprawni mistrzowie. Różnica jest taka, że oni mają stypendium, my nie. Jesteśmy dyskryminowani - mówi Marcin Skrzynecki, podwójny mistrz Europy w tenisie stołowym. Marcin ma zwichnięty staw biodrowy, kuleje. To on jest pomysłodawcą petycji. - Zdobycie medalu kosztowało mnie dziesięć lat ciężkiej pracy. Tenis stołowy to moja pasja, ale też zawód. Jestem sportowcem zawodowym.
Dziś jest tak - uchwałą rady miasta stypendia przysługują wybitnym zawodnikom z Warszawy. Laureaci (miejsca od pierwszego do ósmego) olimpiad i mistrzostw świata dostają nawet 3 tys. zł miesięcznie. Minimalne - 1,5 tys. zł. W Warszawie stypendia w różnej wysokości pobiera około stu sportowców. Ale na pieniądze mogą liczyć tylko pełnosprawni.
Tomasz Leżański od 49 lat trenuje łucznictwo. Cierpi na chorobę Heinego-Medina. Pierwszy raz brał udział w olimpiadzie w Monachium w 1972 r., przeszło rok temu był w Pekinie. Też podpisał petycję. - Jeżeli niepełnosprawny chce myśleć o medalach, trzeba harować jak wół - przekonuje. I szybko rachuje: - Na stypendia dla wszystkich potrzebne są nieduże pieniądze. To żadne wydatki w budżecie Warszawy. Zresztą mniejsze i wydawałoby się biedniejsze miasta stypendia wypłacają pełnosprawnym i niepełnosprawnym, liczą się wyniki.
Inne miasta dają
Zawodnicy przywołują przykłady Radomia, Białegostoku, Olsztyna, Szczecina. - Niepełnosprawni sportowcy reprezentują Radom. To dla nas zaszczyt i chluba. Jesteśmy z nich dumni - mówi Katarzyna Piechota, rzeczniczka tamtejszego ratusza. Rok temu w Radomiu było trzech takich sportowców. Dostawali od 3,2 tys. zł do 2,5 tys. W tym roku jest dwóch.
Warszawscy zawodnicy szacują, że u nas byłoby ok. 20 stypendystów. Mówią też, że wielu z nich dostaje propozycje od klubów z innych miast. Namawiani są do zmiany barw, kuszeni właśnie miejskimi stypendiami.
- Problem jest w tym, że sport niepełnosprawnych ciągle jest postrzegany jako rehabilitacja. Nic mylnego. Dla wielu to zawodowstwo. W treningi wkładamy, tak samo jak pełnosprawni, wielki wysiłek - mówi Damian Pietrasik, niewidomy pływak, srebrny medalista z Pekinu. - Może trzeba zaprosić urzędników na basen, by na własne oczy to zobaczyli? - pyta. Przed paraolimpiadą ćwiczył rano i wieczorem, po 5-6 godzin dziennie.
Sprawą zamierza się zająć Katarzyna Munio (SD) z komisji sportu i rekreacji. - Będę namawiać radnych do natychmiastowej zmiany uchwały. Mam nadzieję, że nie będzie tłumaczenia: jest kryzys. To, co jest teraz, to są zaniedbania przechodzące w dyskryminację - mówi.
Kiedyś to się zmieni
Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza tłumaczy, że miasto wcześniej występowało do komisji dialogu społecznego (zrzesza urzędników ratusza i przedstawicieli organizacji pozarządowych) o wypracowanie systemu stypendialnego dla niepełnosprawnych sportowców. - Ale nie dostaliśmy żadnej propozycji. Ponowimy prośbę. Widzimy nierówność i potrzebę zmiany - zapewnia. Kiedy? Nie wiadomo. - Ale to tylko kwestia czasu - przekonuje Ochmański.
Tadeusz Nowicki, prezes Integracyjnego Klubu Sportowego Warszawa, w którym trenuje wielu niepełnosprawnych mistrzów, mówi: - Stypendia to wyrównanie szans. Nie wiem, jak komuś w ogóle mogło przyjść do głowy: dajemy pełnosprawnym, niepełnosprawny nie! Ci ludzie tak samo ciężko trenują. Tak samo cieszą się z medalu, z Mazurka Dąbrowskiego.
Przeczytaj także: Młodzi architekci zmienią Warszawę?
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




