Najnowocześniejsze laboratorium w Polsce powstanie przy Nowogrodzkiej
25.03.2010
aktualizacja: 2010-03-25 20:16
fot. ROBERT KOWALEWSKI / AG
W stolicy powstało miejsce, w którym można zbadać i zniszczyć najgroźniejsze wirusy i bakterie: ptasiej grypy, żółtej febry, czy wąglika
ZOBACZ TAKŻE
- Czemu zawały są w poniedziałki (25-06-10, 12:00)
- Nowoczesny oddział rehabilitacji w dawnej pralni (08-04-10, 10:00)
- Normalna służba zdrowia albo śmierć (07-04-10, 20:00)
- W tych szpitalach pacjent nie musi cierpieć (07-04-10, 09:00)
- Dlaczego wiosna mnie nie cieszy (28-03-10, 18:39)
- Pielęgniarki nie wyjeżdżają już do Anglii (27-03-10, 05:00)
- Zmiany w szpitalu przy Wołoskiej (27-03-10, 04:00)
- 40 unijnych milionów na szpitale i inwestycje (24-03-10, 09:00)
- Poradnia ginekologii dla dzieci: aby nie wstydzić się badań (19-02-10, 11:00)
- "Szpital bez bólu" otrzymał specjalny certyfikat (10-02-10, 11:00)
- Sprawdź ile czasu trzeba czekać w kolejce na badania (08-02-10, 11:00)
SERWISY
Najnowocześniejsze laboratorium w Polsce, trzeciego stopnia bezpieczeństwa, ruszyło w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przy ul. Nowogrodzkiej. - Jest to powód do dumy i wielkie święto dla polskiej diagnostyki epidemiologicznej - przekonywała minister Ewa Kopacz, która je wczoraj uroczyście otwierała.
Dotychczas jedyne w Polsce, podobne specjalistyczne laboratorium, funkcjonowało w wojskowym Instytucie Higieny w Puławach. To tam przewożono i badano najgroźniejsze wirusy i bakterie, np. ptasiej grypy. Teraz próbki z podejrzanymi wirusami, bakteriami z całej Polski będą przywożone także do stolicy.
Ze względów bezpieczeństwa laboratorium jest ściśle chronione. Normalnie wejść tam może tylko garstka epidemiologów. Wczoraj drzwi - podobne do tych, które znajdują się w elektrowniach atomowych - otworzono na jeden dzień dziennikarzom.
Wchodzimy więc do pierwszego pomieszczenia. To pokój monitoringu - kluczowy dla bezpieczeństwa. - Na ekranach widać aktualny obraz ze wszystkich pomieszczeń. Jest on stale nagrywany. Komputer rejestruje także informacje o tym, kto gdzie wszedł i co tam robił - opowiada Rafał Osowski, pracownik stołecznego sanepidu.
Od miejsca, gdzie badane są próbki z groźnymi wirusami, dzieli nas gąszcz korytarzy. Po drodze pracownik sanepidu wielokrotnie otwiera stalowe hermetyczne drzwi. Ubrania trzeba pozostawić także w hermetycznych szafkach. Potem obowiązkowy prysznic dezynfekcyjny i jesteśmy. W pomieszczeniu nazywanym serem laboratorium najważniejsza jest przeszklona szafka. W jednej ze ścian ma otwór na gumowe rękawice. To za ich pomocą laborant manipuluje groźnymi substancjami. Po zakończeniu badania próbki niszczone są w autoklawie, hermetycznie zamykanym zbiorniku, w którym panuje destrukcyjne dla wirusa podciśnienie. Epidemiolog niszczy także ubrania, w których pracował.
W razie alarmu z powodu skażenia drzwi laboratorium są automatycznie blokowane. - Uruchamiają się prysznice bezpieczeństwa. Z sufitu leci środek dezynfekcyjny - opowiada Jolanta Krszyna z sanepidu.
Inwestycja kosztowała 8 mln zł. Kwotę w całości wyłożyło Ministerstwo Zdrowia. Epidemiolodzy nie kryją, że laboratorium, choć może przebadać dziennie 100 probówek, nie będzie używane zbyt często. - Na całym świecie rośnie zagrożenie bioterrorystyczne. Chcemy być do tego przygotowani. A taka gotowość musi kosztować. Mamy przecież wojsko, a nie ma wojny - zaznacza Andrzej Wojtyła, główny inspektor sanitarny.
W Polsce nadal nie ma laboratorium spełniającego kryteria najwyższego stopnia bezpieczeństwa, czyli czwartego. Tylko w nim bada się ebolę i inne wirusy wywołujące gorączkę krwotoczną. W razie konieczności badania wykonywane są za granicą - w Niemczech lub Czechach. Są jednak plany, aby takie laboratorium powstało w Puławach.
Dotychczas jedyne w Polsce, podobne specjalistyczne laboratorium, funkcjonowało w wojskowym Instytucie Higieny w Puławach. To tam przewożono i badano najgroźniejsze wirusy i bakterie, np. ptasiej grypy. Teraz próbki z podejrzanymi wirusami, bakteriami z całej Polski będą przywożone także do stolicy.
Ze względów bezpieczeństwa laboratorium jest ściśle chronione. Normalnie wejść tam może tylko garstka epidemiologów. Wczoraj drzwi - podobne do tych, które znajdują się w elektrowniach atomowych - otworzono na jeden dzień dziennikarzom.
Wchodzimy więc do pierwszego pomieszczenia. To pokój monitoringu - kluczowy dla bezpieczeństwa. - Na ekranach widać aktualny obraz ze wszystkich pomieszczeń. Jest on stale nagrywany. Komputer rejestruje także informacje o tym, kto gdzie wszedł i co tam robił - opowiada Rafał Osowski, pracownik stołecznego sanepidu.
Od miejsca, gdzie badane są próbki z groźnymi wirusami, dzieli nas gąszcz korytarzy. Po drodze pracownik sanepidu wielokrotnie otwiera stalowe hermetyczne drzwi. Ubrania trzeba pozostawić także w hermetycznych szafkach. Potem obowiązkowy prysznic dezynfekcyjny i jesteśmy. W pomieszczeniu nazywanym serem laboratorium najważniejsza jest przeszklona szafka. W jednej ze ścian ma otwór na gumowe rękawice. To za ich pomocą laborant manipuluje groźnymi substancjami. Po zakończeniu badania próbki niszczone są w autoklawie, hermetycznie zamykanym zbiorniku, w którym panuje destrukcyjne dla wirusa podciśnienie. Epidemiolog niszczy także ubrania, w których pracował.
W razie alarmu z powodu skażenia drzwi laboratorium są automatycznie blokowane. - Uruchamiają się prysznice bezpieczeństwa. Z sufitu leci środek dezynfekcyjny - opowiada Jolanta Krszyna z sanepidu.
Inwestycja kosztowała 8 mln zł. Kwotę w całości wyłożyło Ministerstwo Zdrowia. Epidemiolodzy nie kryją, że laboratorium, choć może przebadać dziennie 100 probówek, nie będzie używane zbyt często. - Na całym świecie rośnie zagrożenie bioterrorystyczne. Chcemy być do tego przygotowani. A taka gotowość musi kosztować. Mamy przecież wojsko, a nie ma wojny - zaznacza Andrzej Wojtyła, główny inspektor sanitarny.
W Polsce nadal nie ma laboratorium spełniającego kryteria najwyższego stopnia bezpieczeństwa, czyli czwartego. Tylko w nim bada się ebolę i inne wirusy wywołujące gorączkę krwotoczną. W razie konieczności badania wykonywane są za granicą - w Niemczech lub Czechach. Są jednak plany, aby takie laboratorium powstało w Puławach.
Przeczytaj także: Rak języka niewykryty. Badanie trwało sekundy
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


