Biegoterroryści blokują całą Warszawę
30.03.2010
aktualizacja: 2010-03-30 10:48
Organizatorzy biegów zachowują się tak, jakby uważali, że ci niebiegający to wyrzutki społeczne niegodne niczyjej uwagi. - komentarz redaktora naczelnego "Gazety Stołecznej" Seweryna Blumsztajna.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak nie wróble, to kable blokują rozbiórkę pawilonów (31-08-10, 10:00)
- Miasto potrzebuje masowych imprez (01-04-10, 09:00)
- Bieg to święto zdrowia i walki (30-03-10, 10:00)
- Być jak Justyna Kowalczyk - wielki boom na biegówki (15-01-10, 11:00)
- Bieg ku pamięci ofiar katastrofy (14-04-10, 09:00)
Blumsztajnowi odpowiada Staszewski
Chciałbym, żeby to było jasne: nie jestem przeciwnikiem biegania. Mimo, że widziałem już wiele kalek - ofiar biegania, i spotkałem ludzi od biegania uzależnionych nie mniej niż palacze od papierosów. Uważam jednak, że ofiary muszą być, a ruch społeczny biegania jest ogólnie zdrowy i pożyteczny.
Nie sądzę tylko, że bieganie powinno być przymusowe. A organizatorzy biegów, maratonów, półmaratonów zachowują się tak, jakby uważali, że ci niebiegający to jakieś wyrzutki społeczne niegodne niczyjej uwagi. W biegoświatopoglądzie obowiązuje zasada: możesz sobie nie biegać, ale kiedy organizujemy maraton, nie ruszaj się z domu.
Dwa dni temu mieliśmy w Warszawie półmaraton. Podkreślam: tylko pół, a nie maraton. Zamknięte na wiele godzin były dwa mosty, Wisłostrada, Trakt Królewski i - żeby się niebiegającym w głowie nie przewróciło - kawałek Marszałkowskiej. Warszawę przecięto na pół i jedyną możliwością komunikacji południa z północą miasta pozostało metro. Dodam jeszcze, że kiedy mamy cały maraton, biegacze nie mogą się już obejść bez fragmentu al. Jana Pawła II. Chcesz pójść np. na spacer do Łazienek, a mieszkasz na Żoliborzu? Możesz zapomnieć. A przecież są warszawiacy, którzy w niedzielę pracują, załatwiają jakieś interesy, odwiedzają rodzinę - nie przedrą się.
Rozumiem, że aby zachęcić do biegania, trzeba biegać w mieście - takie maratony organizowane są na całym świecie. No dobrze, weźcie sobie Trakt Królewski i Wisłostradę, ale czy musicie paraliżować całe miasto? Paraliżować i terroryzować.
Podejrzewam też, że uległość miejskich urzędników wobec biegoterrorystów bierze się z fałszywie rozumianej poprawności ekologicznej. Rozumiem, ja za ten tekst w redakcji też nie będę zbierał laurów. Ale panie i panowie w ratuszu - ja osobnik niebiegający też jestem obywatelem tego miasta.
Proszę o kompromis z maratończykami. Tylko tyle wolności proszę, żeby się jakoś móc przemknąć z Żoliborza na Mokotów.
Chciałbym, żeby to było jasne: nie jestem przeciwnikiem biegania. Mimo, że widziałem już wiele kalek - ofiar biegania, i spotkałem ludzi od biegania uzależnionych nie mniej niż palacze od papierosów. Uważam jednak, że ofiary muszą być, a ruch społeczny biegania jest ogólnie zdrowy i pożyteczny.
Nie sądzę tylko, że bieganie powinno być przymusowe. A organizatorzy biegów, maratonów, półmaratonów zachowują się tak, jakby uważali, że ci niebiegający to jakieś wyrzutki społeczne niegodne niczyjej uwagi. W biegoświatopoglądzie obowiązuje zasada: możesz sobie nie biegać, ale kiedy organizujemy maraton, nie ruszaj się z domu.
Dwa dni temu mieliśmy w Warszawie półmaraton. Podkreślam: tylko pół, a nie maraton. Zamknięte na wiele godzin były dwa mosty, Wisłostrada, Trakt Królewski i - żeby się niebiegającym w głowie nie przewróciło - kawałek Marszałkowskiej. Warszawę przecięto na pół i jedyną możliwością komunikacji południa z północą miasta pozostało metro. Dodam jeszcze, że kiedy mamy cały maraton, biegacze nie mogą się już obejść bez fragmentu al. Jana Pawła II. Chcesz pójść np. na spacer do Łazienek, a mieszkasz na Żoliborzu? Możesz zapomnieć. A przecież są warszawiacy, którzy w niedzielę pracują, załatwiają jakieś interesy, odwiedzają rodzinę - nie przedrą się.
Rozumiem, że aby zachęcić do biegania, trzeba biegać w mieście - takie maratony organizowane są na całym świecie. No dobrze, weźcie sobie Trakt Królewski i Wisłostradę, ale czy musicie paraliżować całe miasto? Paraliżować i terroryzować.
Podejrzewam też, że uległość miejskich urzędników wobec biegoterrorystów bierze się z fałszywie rozumianej poprawności ekologicznej. Rozumiem, ja za ten tekst w redakcji też nie będę zbierał laurów. Ale panie i panowie w ratuszu - ja osobnik niebiegający też jestem obywatelem tego miasta.
Proszę o kompromis z maratończykami. Tylko tyle wolności proszę, żeby się jakoś móc przemknąć z Żoliborza na Mokotów.
Przeczytaj także: Ulicami Warszawy przebiegły 4 tysiące osób
-
Popieram!
marac
30.03.10, 11:34
Brawo, panie Sewerynie! Wreszcie jakiś głos rozsądku w Stołecznej, angażującejsię ostatnio w coraz głupsze akcje. Precz z terroryzmem biegaczy. To samozresztą dotyczy rowerzystów i ich Mas »
-
Gejoterroryści blokują całą Warszawę
znawca
30.03.10, 11:46
Ciekawe, czy podobny paszkwil Blumsztajn wysmaruje na okoliczność Gaypride?»
-
Tak, mamy problem z glupim Blumsztajnem. ;-)
gosc_nie_dzielny
30.03.10, 21:57
Panie redaktorze, prosze uswiadomic sobie, ze miasto nie zostalo pomyslane jako przestrzen dla samochodow, tylko dla ludzi. I gdyby wiecej mieszkancow uswiadomilo sobie, ze do pracy mozna »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




