Platforma szuka kandydata PiS do ratusza

Iwona Szpala
30.03.2010 aktualizacja: 2010-03-30 12:03
A A A Drukuj
Władysław Stasiak Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Przedwyborcza czujność w Platformie: stołeczni działacze mają koronny dowód potwierdzający start Władysława Stasiaka w wyborach na prezydenta Warszawy. - Szef kancelarii Lecha Kaczyńskiego w piątek zameldował się w stolicy - raportują
SERWISY
- No to leżę na podłodze - komentuje ustalenia politycznej konkurencji sam Stasiak.

- Czy pan kandyduje? - pytamy. - Nie podjąłem jeszcze decyzji. Ale meldunek rzeczywiście był. W ramach wiosennych porządków - ucina minister.

Jednak dla obserwatorów z PO sprawa wygląda poważnie. Ponieważ PiS - mimo deklaracji - od miesięcy nie ujawnia nazwiska głównego konkurenta Hanny Gronkiewicz-Waltz, jej otoczenie postanowiło wziąć sprawy we własne ręce. - PiS sam nas sprowokował. Zainteresowanie jest naturalne - przekonują w Platformie.

- Zachęcamy pana Stasiaka, by grał w otwarte karty. Jak chce się być prezydentem Warszawy, to nie można być tchórzliwym - dodaje polityk z otoczenia prezydent Gronkiewicz-Waltz. - Pan Stasiak to człowiek, któremu merytorycznie trudno stawiać zarzuty, co jest ewenementem wśród przedstawicieli jego formacji. W dodatku dżentelmen. Jego główną wadą jest brak zaplecza. Ewentualna prezydentura oznacza powrót braci Kaczyńskich do Warszawy.

To, że Platforma odkryła polityczny plan konkurencji, mają potwierdzać zdarzenia z historii: podobnie jak Stasiak zachował się w 2006 r. poprzedni kandydat PiS na prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz. - Namaszczony przez Jarosława Kaczyńskiego przed wyborami zameldował się przy ul. Wilczej, co było szeroko opisywane przez media - przypomina jeden z działaczy PO.

Wprawdzie prawo nie wymaga od kandydatów na prezydenta, by zameldowali się w stolicy, jednak - jak twierdzą nasi rozmówcy - do takiego zachowania polityków zmusza logika kampanii. - Po co narażać się na komentarze z konkurencyjnych sztabów, które będą wyglądały tak: "Nawet nie jest z Warszawy, a kandyduje na prezydenta!" - mówią. - Stawka jest zbyt wysoka, by któraś partia zaliczyła tak banalną wizerunkową wpadkę.

Piątkowy meldunek Władysława Stasiaka to nie koniec dowodów zgromadzonych w PO. - Znaleźliśmy w internecie jego stronę w przygotowaniu - mówi jeden z obserwatorów. - W pierwszej wersji było nawet zdjęcie pana ministra, to chyba coś znaczy?

- O ile meldunek to prawda, zaprzeczam, bym zakładał stronę w internecie - zapewnia minister Stasiak. - Owszem, był taki pomysł, ale informację o tym dostałem mailem. Chyba że w PO mają dostęp do mojej poczty.

Szef Kancelarii Prezydenta przyznaje, że jest zdziwiony tak gwałtownym zainteresowaniem ze strony PO. Podobnie ustalenia działaczy partii Tuska komentuje wymieniana na nieoficjalnej giełdzie prezydenckiej posłanka PiS Elżbieta Jakubiak. - Drżą przed nami, mimo że minę mają pewną - uważa. - Jestem pełna podziwu dla ich czujności. I zdobywanych tropów. Aby uspokoić tę grupę śledczych, powiem: owszem, to Władek na 75 proc. będzie naszym kandydatem na prezydenta Warszawy.

Jakubiak zaprzecza wcześniejszym informacjom, które wychodziły z PiS-owskich szeregów, że szef Kancelarii Prezydenta i jeden z bardziej zaufanych współpracowników Lecha Kaczyńskiego nie ma ochoty na wyborczą walkę z Hanną Gronkiewicz-Waltz. - W PiS każdy tego chce - oświadcza posłanka Jakubiak. - Prezydentura to wielki honor, takich propozycji się nie odrzuca. Wielu polityków zastanawia się, jak przejść do historii, znaleźć się w encyklopediach, taką możliwość daje właśnie prezydentura Warszawy - przekonuje. - Całkowicie to rozumiem, choć sama wybrałam inny sposób, by zapisać się w pamięci: chcę być pochowana wśród bliskich na cmentarzu w rodzinnym Popowie pod Radzyminem.

Przeczytaj także: Na czym Warszawa zarabia i jak wydaje



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy