Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe
- Skrzydlate przystanki trafią do rejestru zabytków (20-04-10, 08:00)
- W sobotę pikieta w obronie kolejowych przystanków (23-04-10, 11:00)
- W sobotę pikieta: nie chcemy takich stacji! (10-04-10, 08:00)
- Pospolite ruszenie w obronie stacji na linii otwockiej (06-04-10, 09:00)
- Remont torów możliwy bez burzenia unikalnych przystanków (02-04-10, 08:00)
- Będą bronić zabytkowych przystanków kolejowych (31-03-10, 09:00)
- Na Pradze przykrywają stare elewacje styropianem (30-03-10, 10:00)
- Grodzisk odzyskuje pamięć. Trwa zbiórka pamiątek (03-03-10, 11:00)
- Koniec z nielegalnymi reklamami na zabytkach (24-02-10, 10:00)
Kwintesencja lat 30.
Powstały w latach 1936-38 podczas sztandarowej inwestycji PKP tamtych czasów - elektryfikacji linii kolejowych wokół Warszawy. Zgodnie z koncepcją inż. Kazimierza Centnerszwera z Biura Projektów i Studiów PKP perony budowano jako wyspy między torami, by pociągi mogły do nich podjeżdżać z dwóch stron. Przystanki miały jednolitą architekturę. Na peronach stawiano pawilony zaokrąglonymi narożnikami, które przypominały wagony pociągów. Przykryte zadartymi do góry dachami z umieszczonymi w szczytach nazwami miejscowości, mieściły kasy biletowe i poczekalnię. Na większych stacjach, gdzie już wcześniej istniały budynki dworcowe, wznoszono na peronach tylko wiaty.
- Budowano je według najnowszych dostępnych technologii. To prawdziwa perełka architektoniczna i techniczna - przekonuje prof. Andrzej Brandt z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Jego ojciec Kazimierz miał przed wojną firmę Szenejko i Brandt Inżynierowie, która te wiaty zbudowała. - One są kwintesencją stylu lat 30. Ładna forma stworzona przez dobrego architekta - podkreśla prof. Andrzej K. Olszewski, historyk sztuki, znawca architektury XX w.
Burzyć za unijne pieniądze
Mimo dewastacji i braku remontów, przystanki do dziś zachowały wiele z dawnej urody. Ich obecny gospodarz - Polskie Linie Kolejowe zamiast je odrestaurować, postanowił wyburzyć. Ma się to odbyć podczas planowanej przez PLK modernizacji trasy Warszawa Wschodnia - Lublin. Po rozbiórce peronów wyspowych i wyprostowaniu torów kolejarze chcą tędy puścić pociągi rozwijające prędkość 160 km na godz. Nowe wąskie perony mają powstać po bokach torowiska.
- Obecne wiaty nie są w rejestrze zabytków. Musimy je zlikwidować. To nie jest prosta decyzja, ale w tej sytuacji interes państwa jest najważniejszy. Nasz obowiązek to budowanie infrastruktury dla wydajnego transportu publicznego - twierdzi rzecznik PLK Robert Kuczyński. Na inwestycję firma zamierza zdobyć fundusze unijne.
- Skandaliczna propozycja. Wiaty są bezcennym świadectwem rozwoju polskiej myśli technicznej i architektonicznej. Trzeba je ocalić za wszelką cenę - apeluje dr Zbigniew Tucholski, szef Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych i pracownik Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej. Przekonuje, że linię do Otwocka można zmodernizować bez burzenia tego, co jest.
- To byłby cios dla architektury kolejowej. Skoro wiaty przetrwały wojnę, to powinniśmy je remontować, a nie burzyć - dodaje Jakub Andrzejewski, student architektury na Politechniki Warszawskiej, który o wiatach pisze w pracy magisterskiej.
By ochronić cenne pawilony, miłośnicy kolei złożyli już wniosek o ich wpis do rejestru zabytków. Zaś Jakub Wacławek, prezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich, zapowiada wystosowanie listu otwartego do PLK i wojewódzkiego konserwatora zabytków o powstrzymanie rozbiórki przystanków.
- Kolej przed wojną miała w Polsce świetną markę. Teraz ma znacznie niższą i robi wszystko, żeby ją jeszcze obniżyć - mówi.
Powtórka z tandety
Wojewódzka konserwator zabytków Barbara Jezierska zna plany PLK. Firma już w lutym zwróciła się do niej o zgodę na zburzenie przystanku Świder, który jako jedyny na tej linii jest chroniony w planie miejscowym miasta Otwocka (rozbiórka obiektów sprzed 1945 r. wymaga tu akceptacji konserwatora). W tym samym piśmie PLK poinformowały Barbarę Jezierską o zamiarze wyburzenia pozostałych przystanków.
- Te wiaty są przykładem znakomitego rozwiązania konstrukcyjnego z lat 30. Żelbetowe łupiny ich dachów to unikaty. Są cenne i należy je chronić, z wyjątkiem tych, które przebudowano po wojnie - mówi pani konserwator. W tej sprawie spotkała się już z Wiesławem Ogłobinem, szefem regionalnego oddziału PLK. - Powiedział, że sprawę przemyśli. Wybieram się jeszcze na spotkanie z innym dyrektorem. Jeśli kolejarze nie zrezygnują z burzenia, wpiszę te przystanki do rejestru zabytków - zapowiada Barbara Jezierska.
Identyczna sytuacja miała miejsce 11 lat temu na trasie Warszawa Wschodnia - Mińsk Maz. Wtedy też pod hasłem modernizacji linii i dostosowania jej do pociągów pędzących 160 km na godz. zrównano z ziemią przedwojenne przystanki. Poległy wtedy pawilony i wiaty w Rembertowie, Wesołej, Sulejówku, Sulejówku-Miłośnie i Halinowie. Zamiast nich na nowych wąskich peronach pojawiły się tandetne blaszane budki, które błyskawicznie padły ofiarą wandali. Kasy biletowe upchnięto w kontenerach. Z planowanych przejść podziemnych zbudowano tylko niektóre, a i te zaraz zostały zdewastowane. Tak jest do dziś, a prędkość pociągów pozostała bez zmian. - Przy tak gęstych przystankach i przejazdach kolejowych nie pojadą szybciej - przekonują specjaliści.
KOMENTARZ
To już wyjątkowa bezczelność - osobniki z Polskich Linii Kolejowych chcą zniszczyć nasze dziedzictwo kulturowe i to za unijne pieniądze! Nie wiem już, czy to tylko bezdenna głupota i brak cienia wrażliwości estetycznej, czy może świadome działanie. Raczej to pierwsze, choć efekt w niczym nie różni się od prowadzonego z premedytacją niszczenia polskich zabytków przez Niemców w czasie okupacji. Plany PLK przekonują mnie, że kolej to jeden z najgorszych użytkowników zabytków w Polsce.
Gdy przed wojną zbudowano stacje kolejowe między Warszawa a Żyrardowem, Mińskiem Maz. i Otwockiem, mogły uchodzić za jedne z najpiękniejszych, podmiejskich przystanków kolejowych w Europie. Daszki o przekroju rozłożonych skrzydeł ptaka nadawały im wrażenie lekkości, a zaokrąglone narożniki poczekalni mogły kojarzyć się zarówno z modnym wtedy stylem okrętowym, jak i linią obudowy polskiego parowozu PM 36 Pacyfik pokazywanego na wystawie w Paryżu. Dla urzędników z PKL ta przeszłość nie ma żadnego znaczenia. Oni patrzą w przyszłość. Jaka ta przyszłość ma być, można się przekonać pomiędzy Rembertowem a Halinowem. Tu przed kilkunastu laty zburzono wyrafinowane architektonicznie stacje, by zamienić je bazarowymi budami - dziś kompletnie zdewastowanymi.
Jerzy S. Majewski
Przeczytaj także: Zabytkowa willa na Ursynowie zmieniła się górę gruzów
-
Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe
kyoden77
30.03.10, 10:52
Przykro mi, że mój naród nie przywiązuje wagi do swoich osiągnięć kulturalnych i nie pielęgnuje ich. Oto kolejny przykład wynikającej z tego obojętności i cynizmu. Wstyd mi za Ciebie, polski»
-
Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe
dugme
30.03.10, 11:51
PLK na linii Mińskiej ma rezerwę na dwa dodatkowe tory dla pociągów dalekobieżnych.Przy okazji koncepcji przejazdów bezkolizyjnych przez tory w Sulejówku (koncepcja jest na dwa w miejscach »
-
Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe
jhbsk
30.03.10, 14:04
Durnota kolei nie ma granic. »
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




