Śmietniki co krok sposobem na czyste chodniki?
01.04.2010
aktualizacja: 2010-03-31 17:33
Jak skutecznie dbać o czystość w miejscu publicznym? Ustawić jak największą liczbę koszy na śmieci. Choćby miały być co krok. Na taki pomysł wpadł administrator przejść podziemnych.
ZOBACZ TAKŻE
- Segregujmy odpady. Tak, ale gdzie je wyrzucać? (08-10-10, 11:00)
- Czy Warszawa utonie w śmieciach? (26-03-10, 08:00)
- Ogromna kolejka ze śmieciami po bilety (21-03-10, 18:50)
- Segregacja śmieci idzie w parze z kulturą (18-09-09, 21:00)
- Wiem, gdzie się podziały brakujące śmietniki! Udało nam się to wytropić! - zaczyna tajemniczo e-mail jeden z naszych czytelników, pan Marcin. - Z dzieciakami plątaliśmy się po mieście i musieliśmy przedostać się przejściem podziemnym pod pl. Na Rozdrożu - opisuje. - To, co tam zobaczyliśmy, przyprawiło nas o niekontrolowany napad radości.
I pewnie niejeden przechodzień przeciera oczy ze zdziwienia. W przejściu pod Al. Ujazdowskimi mniej więcej co krok stoi kubeł na śmieci. Na odcinku, który pokonuje się w niespełna pół minuty, naliczyliśmy ich 20. - Nikt nie wie, czemu ich aż tyle. Ktoś miał pomysł nie z tej ziemi - kwituje z uśmiechem kobieta sprzedająca w przejściu prasę.
- To chuligański żart. Pewnie je ukradli. Pan sprawdzi w parku Ujazdowskim, może tam poginęły kosze - sugeruje starszy mężczyzna.
Trop okazuje się mylny. Choć ginące kosze lub ich brak to nie jest rzadkość. W marcu dzwonili do nas czytelnicy zgłaszający, że brakuje ich na os. Niedźwiadek w Ursusie, zabrał je też ktoś z ul. Anielewicza.
Sprawę koszy pod Placem na Rozdrożu próbuję wyjaśnić u właściciela terenu. - A co one panu przeszkadzają? - zaczyna Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
- Wygląda to absurdalnie, śmietniki co krok, a większość jest pusta - tłumaczę.
- To pan grzebie w śmieciach?
Po chwili rzecznik dodaje, że administracją tego terenu zajmuje się prywatna firma.
- Zarządzam nieruchomościami od blisko 20 lat. Proszę mi wierzyć, że ustawiając kosze w bliskiej od siebie odległości udało mi się rozwiązać problem śmiecenia - zapewnia Zbigniew Witkowski z Przejść Podziemnych "Wola". I dodaje: - Niełatwo nauczyć ludzi porządku. Przecież nie będę chodzić i zbierać papierków. Po co mam też zatrudniać dodatkowego człowieka? Płacą mi za czystość i wpadłem na pomysł, że ustawię kosze tak gęsto, by nikomu się nie chciało rzucać śmieci na ziemię. Podobne rozwiązanie zastosował także w przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem Wolskiej z Młynarską.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
I pewnie niejeden przechodzień przeciera oczy ze zdziwienia. W przejściu pod Al. Ujazdowskimi mniej więcej co krok stoi kubeł na śmieci. Na odcinku, który pokonuje się w niespełna pół minuty, naliczyliśmy ich 20. - Nikt nie wie, czemu ich aż tyle. Ktoś miał pomysł nie z tej ziemi - kwituje z uśmiechem kobieta sprzedająca w przejściu prasę.
- To chuligański żart. Pewnie je ukradli. Pan sprawdzi w parku Ujazdowskim, może tam poginęły kosze - sugeruje starszy mężczyzna.
Trop okazuje się mylny. Choć ginące kosze lub ich brak to nie jest rzadkość. W marcu dzwonili do nas czytelnicy zgłaszający, że brakuje ich na os. Niedźwiadek w Ursusie, zabrał je też ktoś z ul. Anielewicza.
Sprawę koszy pod Placem na Rozdrożu próbuję wyjaśnić u właściciela terenu. - A co one panu przeszkadzają? - zaczyna Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.
- Wygląda to absurdalnie, śmietniki co krok, a większość jest pusta - tłumaczę.
- To pan grzebie w śmieciach?
Po chwili rzecznik dodaje, że administracją tego terenu zajmuje się prywatna firma.
- Zarządzam nieruchomościami od blisko 20 lat. Proszę mi wierzyć, że ustawiając kosze w bliskiej od siebie odległości udało mi się rozwiązać problem śmiecenia - zapewnia Zbigniew Witkowski z Przejść Podziemnych "Wola". I dodaje: - Niełatwo nauczyć ludzi porządku. Przecież nie będę chodzić i zbierać papierków. Po co mam też zatrudniać dodatkowego człowieka? Płacą mi za czystość i wpadłem na pomysł, że ustawię kosze tak gęsto, by nikomu się nie chciało rzucać śmieci na ziemię. Podobne rozwiązanie zastosował także w przejściu podziemnym pod skrzyżowaniem Wolskiej z Młynarską.
Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce
Przeczytaj także: Samochody na trawniku. Straż miejska: Nie, to klepisko
-
Śmietniki co krok sposobem na czystą Wisłę.
robot_humano
01.04.10, 09:28
Proponuję podobną akcję nad Wisłą. Tam można od Łazienkowskiego do Gdańskiego przejść ze śmieciem w ręce. P.S. Tylko proszę państwa urzędników o niestawianie koszy betonowych okrągłych bo »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





