Rzeźby Abakanowicz za ciężkie dla wiaduktu

Iwona Szpala
02.04.2010 aktualizacja: 2010-04-01 22:55
A A A Drukuj
Rzeźby Magdaleny Abakanowicz ?Rycerze Króla Artura? pokazywane były w zeszłym roku w Museo de Arte Reina Sofia w Madrycie
Rzeźby Magdaleny Abakanowicz nie staną na pl. Na Rozdrożu. Czterej rycerze Okrągłego Stołu, z których najcięższy Galahad waży przeszło 420 kg, mogliby zawalić wiadukt nad Trasą Łazienkowską - orzekł ZDM.
- To lokalizacja niemożliwa - przyznaje Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza, i podaje powody: - Nie można się tam wwiercić w nawierzchnię, bo pod spodem jest trasa; instalacja jest zbyt ciężka, do tego dochodzi jeszcze duży fundament. Narazilibyśmy się na ryzyko naruszenia konstrukcji, a nawet zawalenia tunelu. Trzeba też pamiętać, że ma on blisko 40 lat.

Zanim opinię o ustawieniu Wizarda (371 kg), Parsifala (395 kg), Lancelota (343 kg) i Galahada wydał ZDM, radni miasta zdążyli już przeznaczyć na to 1,6 mln zł (z czego 600 tys. to rewitalizacja placu). W zeszłym roku ratusz podpisał umowę z Magdaleną Abakanowicz, wypłacił jej zaliczkę i na piśmie zagwarantował konkretną lokalizację.

Nie była zaskoczeniem. Plac Na Rozdrożu Magdalena Abakanowicz wybrała już zimą 2008 r. Sprawa przeciągnęła się o kolejny rok. Jak tłumaczył nam wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, tyle czasu zabrały stołecznym urzędnikom umowa i "ustalenia techniczne ze służbami miejskimi". - To nie była umowa z firmą budowlaną, ale z twórcą - mówił Wojciechowicz. - Jako urząd nie stawiamy rzeźb codziennie. A i samej pani profesor potrzebny był czas, by przyjrzeć się miejscu i je przemyśleć. Artysta to nie jest ktoś, kto po prostu rozbija jajko i robi kogel-mogel. My też nie stawiamy rzeźb codziennie. Sztuka i biurokracja to naprawdę dalekie od siebie dziedziny.

Ratusz miał także wiedzę o zamierzeniach Magdaleny Abakanowicz. Prezydencka pełnomocnik Ewa Czeszejko-Sochacka oddelegowana do rozmów z artystką twierdziła, że Abakanowicz właśnie "weszła w myślenie głazami". Na Rozdrożu chce postawić cztery rzeźby - zrobione z metalu, wysokie na kilka metrów.

Jestem od pomysłów

- Gdy odpowiedzialni za tak poważny projekt urzędnicy zaczęli rozmowy o "Rozdrożu", pierwszą obowiązkową rzeczą był kontakt z ZDM. To zarządca terenu. Ale okazuje się, że zrobili to dopiero na początku roku. A przecież pytanie: czy to w ogóle jest możliwe, to elementarz - mówi rzecznik miasta.

- Jestem od pomysłów i od tego, by coś w Warszawie się działo - zaczyna rozmowę Ewa Czeszejko-Sochacka. - Czuję się związana z miastem i z panią prezydent, która jest dla mnie wielkim autorytetem - mówi. - Nie znam się na obliczeniach technicznych, więc za to, co się stało, odpowiedzialności ponosić nie mogę.

Podkreśla, że wszyscy powinni być jej wdzięczni za sukces negocjacji z Magdaleną Abakanowicz. - To była moja idea, zrobiłam wszystko, by była zrealizowana - zapewnia. - Też dopiero niedawno się dowiedziałam, że ciężar rzeźb Magdaleny Abakanowicz jest niebezpieczny, bo tunel grozi zawaleniem.

Ekspresowe szukanie miejsca

Instalacja miała być gotowa jesienią. Co dalej z projektem "Rozdroże", na razie nie wiadomo. Decydujące będzie tu zdanie Magdaleny Abakanowicz. Urzędnicy rozpoczęli poszukiwania nowych lokalizacji. - Nie mogę ich podać - mówi Andryszczyk. - Po świętach w ekspresowym tempie przedstawimy je artystce.

- Jestem pewna, że te rzeźby w Warszawie staną - zapewnia Czeszejko-Sochacka. - Jeśli ratusz wskaże miejsce w centrum, jest szansa, że Magdalena Abakanowicz szybko na to przystanie. To osoba bardzo patriotyczna, pochodząca z Warszawy, nasz ambasador.

Magdalena Abakanowicz to jedna z najbardziej znanych na świecie polskich artystek. Rozgłos przyniosły jej w latach 60. przestrzenne tkaniny zwane "abakanami". Od lat 70. tworzy głównie cykle rzeźb przedstawiających ludzkie postacie bez głów (np. "Tłum", "80 par pleców").
Instalacja "Dwór króla Artura" nie powstała specjalnie dla Warszawy. Już dwa lata temu artystka pokazywała ją w Museo National de Arte Reina Sofia w Madrycie. To cztery abstrakcyjne rzeźby wykonane z nierdzewnej stali. "Lancelot", "Parsival", "Galahard" i "Wizard" przypominają tańczące baśniowe stwory. Każda ma około 3 m wysokości i waży blisko 400 kg. W Warszawie stanąć mają takie same lub te same rzeźby, które prezentowano w Madrycie.



Przeczytaj także: Zwariowane rzeźby Abakanowicz staną Na Rozdrożu



Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy