Pospolite ruszenie w obronie stacji na linii otwockiej

Tomasz Urzykowski
06.04.2010 aktualizacja: 2010-04-06 20:41
A A A Drukuj
Romuald Solnicki na przystanku w Michalinie Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • Stacja w Międzylesiu. Dach nad peronem przypomina skrzydła ptaka. W szczycie widać nazwę przystanku.
  • Stacja w Międzylesiu. Dach nad peronem przypomina skrzydła ptaka. W szczycie widać nazwę przystanku. W podobnym stylu utrzymane są pozostałe stacje do Otwocka
Coraz więcej osób przyłącza się do protestu przeciw zburzeniu przedwojennych przystanków kolejowych na linii Warszawa -Otwock. - Nie możemy do tego dopuścić! - apeluje Romuald Solnicki z Anina i zaprasza na pikietę.
"Uwaga! W dniu 10.04.2010 r. (sobota) o godz. 12 na stacji PKP w Międzylesiu odbędzie się spotkanie mieszkańców, miłośników i wszystkich, którym zależy na ocaleniu historycznych stacji położonych wzdłuż linii otwockiej. Zapraszamy" - kartki z takim tekstem pojawiły się w Aninie, Radości i Michalinie. Lada dzień będzie je można zobaczyć również w innych miejscach wzdłuż linii kolejowej do Otwocka. Ich autorem jest Romuald Solnicki, miłośnik historii i zabytków tej okolicy.

- Moi rodzice od przedwojnia mieszkają w Aninie. Tutaj się wychowałem, chodziłem do przedszkola, do szkoły, zdałem maturę w anińskim liceum. Z okien domu widziałem tory kolejowe. Zżyłem się z widokiem przystanków. Dla mnie są one nierozerwalnie związane z miejscowościami wzdłuż tej linii - mówi Romuald Solnicki. Wprawdzie teraz mieszka w Starej Miłośnie, ale identyfikuje się z Aninem i linią otwocką.

Po co taka prędkość?

O planach zburzenia tych przystanków dowiedział się od swojego znajomego - dr. Zbigniewa Tucholskiego, szefa Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych, pracownika Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej. Potem przeczytał artykuł w "Gazecie Stołecznej". Tydzień temu alarmowaliśmy, że spółka PKP Polskie Linie Kolejowe chce zlikwidować na stacjach podmiejskich do Otwocka obecne perony wyspowe, wyprostować tory i zbudować dwa wąskie perony po bokach. Oznacza to zrównanie z ziemią charakterystycznych przedwojennych pawilonów z zadartymi "skrzydlatymi" wiatami. Powstały w latach 1936-38, gdy elektryfikowano węzeł kolejowy wokół Warszawy. Takie same wzniesiono wtedy na trasach do Mińska Maz. i Grodziska Maz. Dziś uznawane są za cenne dzieło architektury modernistycznej i przykład wysokich standardów przedwojennego budownictwa kolejowego. Nie rozumieją tego tylko urzędnicy PKP PLK. Dla nich stare przystanki są tylko przeszkodą dla modernizacji linii Warszawa Wschodnia - Lublin i przystosowaniu jej do prędkości 160 km na godz.

- To jakaś bzdura. Na tej trasie co rusz mamy przystanek. Bez liku jest tu przejazdów kolejowych, a w swoich planach kolejarze mają budowę tylko jednego przejazdu pod torami w Międzylesiu. Ludzie w wielu miejscach przechodzą przez tory. W jaki sposób pociągi mogą się tu rozpędzać do 160 km na godz.? - pyta Romuald Solnicki. - Mieszkając w Starej Miłośnie, dobrze znam przystanek w Wesołej na linii Warszawa - Mińsk Maz. i widzę skutki takiej modernizacji. Nie chcę, żeby to dotknęło linię otwocką.

Akcja internautów

Na trasie mińskiej kolejarze zburzyli takie same przystanki już w końcu lat 90. Solidne wiaty zastąpili tandetnymi budami z blachy, a kasy biletowe upchnęli w kontenerach. Pytani przez nas eksperci od projektowania linii kolejowych są przekonani, że tego błędu można uniknąć. W piątkowej "Gazecie" pisaliśmy, że ich zdaniem można zmodernizować tory do Otwocka bez rozbiórki peronów z unikalnymi pawilonami i wiatami.

Zainteresowanie pikietą jest bardzo duże. Poparło ją wielu internautów, którzy na forum w portalu Gazeta.pl zapowiadają, że na nią przyjdą. W przygotowaniu spotkania Romualdowi Solnickiemu pomaga Andrzej Rukowicz mieszkający w Radości artysta zaangażowany w ochronę dziedzictwa miejscowości i osiedli linii otwockiej. Osiem lat temu z jego inicjatywy świętowano tu 125. rocznicę powstania Kolei Nadwiślańskiej. Największą atrakcją był wtedy przejazd zabytkowym pociągiem.

Pani konserwator na debacie

O zachowanie przedwojennych przystanków apeluje też Oddział Warszawski Stowarzyszenia Architektów Polskich. List jego prezesa Jakuba Wacławka do PKP PLK drukujemy obok. Los modernistycznych pawilonów i wiat na liniach kolejowych do Otwocka i Grodziska będzie też tematem debaty w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Zapraszamy na nią we wtorek 13 kwietnia o godz. 18.

- Jest aż trzech organizatorów tej dyskusji: Wojewódzki Mazowiecki Konserwator Zabytków, Instytut Historii Nauki PAN i Muzeum Sztuki Nowoczesnej - podkreśla wagę debaty dr Zbigniew Tucholski.

W spotkaniu wezmą udział m.in.: wojewódzka konserwator Barbara Jezierska, która chce ochronić przystanki przed zburzeniem, historyk techniki prof. Bolesław Orłowski oraz prof. Andrzej Marek Brandt z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN, syn właściciela firmy budującej przed wojną te wiaty.

Apel do prezesa Polskich Linii Kolejowych Zbigniewa Szafrańskiego
Szanowny panie Prezesie! Środowisko architektów, którego jestem przedstawicielem, z wielkim niepokojem obserwuje plany inwestycyjne kolei na linii otwockiej. Wybudowana przed wojną zelektryfikowana linia podmiejskiej kolei jest świadectwem znakomitego poziomu historycznych już dziś inwestycji. Umożliwiając rozwój całego wschodnio-południowego pasma Warszawy, stanowiła zarazem świadectwo świetnej architektury użyteczności publicznej.
Przystanki wybudowane w jednorodnej i ze wszech miar nowoczesnej formie, skromne wielkością a wyrafinowane kształtem (autorstwa inż. Kazimierza Centnerszwera z Biura Projektów i Studiów PKP) to dziś świadectwo historii polskiej architektury.
Ze zdziwieniem dowiadujemy się, że przyczyną zamierzonej likwidacji jest zamiar unowocześnienia linii (oczywiście ze wszech miar słuszny) w celu umożliwienia uzyskania dużej (160 km na godz.) prędkości pociągów. Nie wydaje się nam to możliwe z powodu gęstości przystanków. Zwracamy się o przeanalizowanie zamierzonej inwestycji i bezwzględne zachowanie budynków stacji. Ostatnie udane rewitalizacje przystanków Ochota i Powiśle świadczą o takiej możliwości.
Arch. Jakub Wacławek, prezes Oddziału Warszawskiego SARP



Przeczytaj także: Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy