Libeskind prosi o pomoc Hannę Gronkiewicz-Waltz

Michał Wojtczuk
07.04.2010 aktualizacja: 2010-08-13 11:44
A A A Drukuj
Daniel Libeskind w dniu podpisania aktu erekcyjnego pod budowę budynku przy Złotej 44 Fot. Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
  • Daniel Libeskind, pochodzący z Polski nowojorski architekt to jeden z najwybitniejszych dekonstruktywistów
  • Budowe reprezentacyjnego wieżowca Libeskinda zatrzymał kryzys. Teraz
wstrzymuje ją decyzja sadu, który uchylił pozwolenie na budowę
Daniel Libeskind, słynny architekt, który zaprojektował wieżowiec obok Złotych Tarasów, prosi Hannę Gronkiewicz-Waltz, by wstawiła się za tą inwestycją w NSA. Ratusz niczego nie obiecuje.
SERWISY
"Wznowienie i dokończenie budowy wieżowca Złota 44 blokują procedury prawne, które odstraszają i zniechęcają inwestorów z całego świata. Pani prezydent, proszę, by spróbowała pani pomóc przyspieszyć ich rozstrzygnięcie" - napisał w liście do prezydent stolicy Daniel Libeskind, jeden z najsłynniejszych architektów na świecie, projektant 192-metrowego apartamentowca, którego budowa zatrzymała się na wysokości 17. piętra. List dziś ma być doręczony do pani prezydent.

Budowa stanęła rok temu, bo inwestorowi, firmie Orco, skończyły się pieniądze. Nie mogła zdobyć kredytu na kontynuowanie prac, bo trwał kryzys, który zaczął się od rynku nieruchomości, i banki nie chciały słyszeć o finansowaniu luksusowego apartamentowca. Teraz klimat dla tego typu inwestycji jest lepszy i Orco mogłoby zdobyć kredyt, tylko że w sierpniu wojewódzki sąd administracyjny uchylił pozwolenie na budowę.

Inwestor złożył kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego w październiku. Pół roku później wciąż jeszcze nie został nawet wyznaczony termin rozprawy. - Kolejka spraw jest taka, że czeka się rok - mówili "Gazecie" niedawno pracownicy biura prasowego NSA.

Inwestor kilkakrotnie składał wniosek o przyspieszenie terminu rozprawy. Nie dostał odpowiedzi. - Daniel Libeskind bardzo interesuje się tą inwestycją, często dzwoni i pyta, czy jest jakiś przełom - relacjonuje Alicja Kościesza z biura prasowego Orco. - Ciągle mamy dla niego tylko tą samą odpowiedź. Za którymś razem zaproponował, że napisze w tej sprawie list.

W liście do pani prezydent architekt zapewnia, że nie projektował Złotej 44 w próżni, że kształt budynku nawiązuje do skrzydła orła z herbu Polski i że stanowi przeciwwagę dla stalinowskiego Pałacu Kultury. Przekonuje, że wieżowiec może być jednym z symboli Warszawy jako miasta otwartego na inwestycje najwyższej jakości.

- Ratusz może wystąpić o przyspieszenie terminu rozprawy. Trzeba oczywiście podać ważne przyczyny, ale to kwestia porządkowa. Załatwia ją przewodniczący wydziału - mówi Zygmunt Niewiadomski, profesor SGH, ekspert od spraw administracyjno-budowlanych. Również w biurze prasowym NSA słyszymy, że taki apel byłby wzięty pod rozwagę.

Jednak ratusz nie chce niczego obiecywać.

- Z bardzo dużą rozwagą podchodzimy do tego typu próśb, nawet jeśli chodzi o miejskie inwestycje - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Przyznaje: - Nie da się ukryć, że niedokończony projekt wieżowca Libeskinda to wizerunkowy problem dla miasta. Im więcej żurawi budowlanych w pejzażu Warszawy, tym lepiej. Właśnie rusza kilka projektów wysokościowych, dlatego zależy nam, by procedury sądowe nie blokowały tej inwestycji przez kolejne długie miesiące - mówi.

Niektórzy pracownicy Orco wypominają stołecznym urzędnikom, że nie mieli oporów, by projektem wieżowca Libeskinda chwalić się na targach w Cannes (dwa lata temu wspólnie z deweloperem organizowali uroczysty koktajl), a nie chcą pomóc w jego realizacji. Mieli nadzieję, że list Libeskinda zachęci ratusz do pochylenia się nad problemami inwestycji. Jednak nieoficjalnie urzędnicy mówią, że Libeskind nie może liczyć na wstawiennictwo samorządu. Boją się, że ktoś mógłby im zarzucić, iż pomagają prywatnemu deweloperowi niebezinteresownie.

- Chore u nas jest to, że każdy kontakt z przedsiębiorcą czy inwestorem jest uważany za rzecz wręcz kryminalną - złości się prof. Jerzy Regulski, jeden z twórców reformy przywracającej w Polsce samorząd lokalny. - Pod tym względem podejrzliwość osiągnęła granicę obłędu. Jest w interesie samorządu, by ten rejon miasta został zagospodarowany. I jest oczywiste, że deweloper ma prawo oczekiwać od lokalnych władz wsparcia, zwłaszcza w kwestii tak prostej jak wyznaczenie terminu rozprawy w sprawie pozwolenia na budowę - mówi.

Przeczytaj także: Muzeum Sztuki Nowoczesnej aż za pół miliarda złotych?



Podziel się

  • Re: Libeskind prosi o pomoc Hannę Gronkiewicz-Wal wypasior 07.04.10, 09:12

    chodzi o przyspieszenie sprawy a nie o wyrok, podobno na wniosek mogą coś w tej sprawie zrobićmnie oburza to, że można wszystko (nawet częściowo zbudowane) uwalić kruczkami prawnymi.. jeśli »

  • Sądy powinny działać jeszcze dłużej wg mnie poborowy102 07.04.10, 11:54

    a podatki powinny rosnąć. Jesteśmy przecież wreszcie we własnym domu.»

  • A ja też mogę? dziedzicznacytadelafinansjery 07.04.10, 16:51

    Też bym poprosił, żęby się Pani Prezydent wstawiła w mojej sprawie, bo misąsiad miedzę zaorał. Mogę, mogę?»

Najnowsze wiadomości z Warszawy