Nadzwyczajna sesja poświęcona problemom mieszkaniowym

Małgorzata Zubik
09.04.2010 aktualizacja: 2010-04-09 01:16
A A A Drukuj
Warszawiacy, którzy przyszli na sesję, trzymali karteczki z adresami domów, które miasto przekazało dawnym właścicielom fot. ALBERT ZAWADA / AG
Lokatorzy, którzy przyszli wczoraj na nadzwyczajną sesję poświęconą problemom mieszkaniowym w Warszawie, nie zmieścili się w sali obrad. Z myślą o nich ma powstać "okrągły stół", by rozwiązać najbardziej palące problemy: eksmisje za długi, los mieszkańców kamienic oddanych w prywatne ręce.
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
- Gdzie te mieszkania? Adresy! - pokrzykiwali goszczący na sesji lokatorzy, słuchając urzędników chwalących się nowymi budynkami. Przyszli głównie ci oddani w prywatne ręce razem z kamienicami. Trzymali w rękach tabliczki z adresami domów, które miasto przekazało dawnym właścicielom lub ich spadkobiercom: Nabielaka, Hoża, Noakowskiego, Asnyka, Śniegockiej, Gagarina. Dziś mają długi, bo nie stać ich na czynsze windowane przez prywatnych właścicieli, i są zagrożeni eksmisją. Przyszli na sesję, bo chcieli usłyszeć, co zrobi miasto, by im pomóc. - Muszą tu przychodzić, bo inaczej ich problem nie będzie ruszony - twierdzi Grzegorz Smosarski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

- Nie jesteśmy w stanie dać mieszkań w ciemno wszystkim - mówił Andrzej Jakubiak, wiceprezydent Warszawy odpowiadający za politykę lokalową miasta. - Ci jednak, którzy kwalifikują się do pomocy, dostaną ją dzięki uchwale, którą radni przyjęli w zeszłym roku.

Radny Paweł Terlecki (PiS) wytykał ekipie rządzącej miastem, że choć chwali się budową blisko 2,5 tys. mieszkań do 2012 r., to lokali komunalnych w Warszawie ciągle ubywa (jest ich o 2 tys. mniej niż przed rokiem). W przedwyborczych emocjach zapomniał jednak, że jest ich mniej, bo są sprzedawane lokatorom. Ci zaś korzystają z ulgi sięgającej 90 proc. wprowadzonej przez ekipę Lecha Kaczyńskiego. Radni PiS nie pamiętają też, że za ich czasów w stolicy powstało ledwie 300 nowych mieszkań komunalnych.

Oberwało się prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz. - Odbywa się sąd nad polityką wiceprezydenta Jakubiaka, ale powinna tu być pani prezydent, która go zatrudniła - wytknął radny lewicy Bartosz Dominiak. - Nie ma jej, choć mowa o tak ważnej sprawie dla warszawiaków.

Lokatorzy wypomnieli pani prezydent, że jej mąż był w gronie osób, które wystarały się o zwrot kamienicy przy ul. Noakowskiego. Ich zdaniem budynek wcale im się nie należał. Tyle tylko że kamienicę miasto zwróciło w 2003 r., gdy rządził PiS.

Temat reprywatyzacji pochłonął dużą część obrad. Radni dostali od organizacji lokatorskich raport z nieprawidłowościami w zwrotach, z konkretnymi adresami, m.in. kamienic na Nowym Świecie, przy ul. Chmielnej i Brackiej. Społeczników nie przekonały tłumaczenia wiceprezydenta Jakubiaka, że miasto nie ma nic w tej kwestii do powiedzenia. Nie przemówiły do nich również efektowne prezentacje urzędników wyliczających, ile pieniędzy miasto dokłada do utrzymania mieszkań komunalnych i co dobrego zrobiono dla lokatorów. - Ze statystyką jest tak, że jak człowiek wychodzi z psem na spacer, to każdy z nich ma trzy nogi - krytykował Oskar Hejka z Nowego Światu. Próbuje udowodnić przed sądem, że oddawanie lokatorów w prywatne ręce jest niezgodne z konstytucją.

Najostrzej wypowiadał się Piotr Ikonowicz, który doradza lokatorom w trudnych sytuacjach i organizuje blokady eksmisji. - Śródmieście jest czyszczone z biedoty! Ludzie tracą pracę, trzy miesiące nie płacą i są eksmisje. Apeluję, aby wstrzymać wykup mieszkań komunalnych. Każde sprzedane to jedno mieszkanie mniej dla matki z dzieckiem.

Padły też bardzo konkretne postulaty. Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów chce m.in., by urzędnicy: * mieli obowiązek powiadamiania lokatorów o postępowaniu reprywatyzacyjnym, tak by zyskali czas na przygotowanie się do nowej sytuacji, * tworzyli indywidualne programy wsparcia dla osób zagrożonych eksmisją (np. odpracowywanie długów), * stworzyli w urzędzie komórki szybkiego reagowania na bezprawne działania właścicieli budynków, np. odłączanie mediów, * zorganizowali "okrągły stół" poświęcony polityce mieszkaniowej z udziałem władz, organizacji lokatorskich, specjalistów budownictwa.

- Nie posuniemy dyskusji naprzód ani posługując się slajdami, ani twierdząc, że miasto nie kocha swoich dzieci - ocenił radny Maciej Maciejowski (PiS). - Spiszemy postulaty, miesiąc damy urzędnikom na przygotowanie raportu, a potem zorganizujemy "okrągły stół".

Przeczytaj także: Libeskind prosi o pomoc Hannę Gronkiewicz-Waltz



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy