Zawirowanie wokół dębów pamięci ofiar Katynia

Iwona Szpala
09.04.2010 aktualizacja: 2010-04-09 01:16
A A A Drukuj
Prezydent Lech Kaczyński sadzi pamiątkowy dąb podczas uroczystości otwarcia Alei Ofiar Katyńskich w Kortowie Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
  • Hanna Gronkiewicz-Waltz
Drzewa posadzą podczas osobnych uroczystości prezydent Warszawy i głowa państwa. Właśnie się okazało, że Lech Kaczyński zrobi to pierwszy.
SERWISY
SONDAŻ
Co sądzisz o sadzeniu dębów w Warszawie?

Powinny zostać posadzone jednego dnia
Powinien zostać posadzony tylko dąb prezydent Warszawy
Powinien zostać posadzony tylko dąb prezydenta Polski
Nie ma znaczenia, kiedy zostaną posadzone

- Jesteśmy zaskoczeni decyzją Pałacu, rocznica powinna jednoczyć, a nie dawać pretekst do sadzenia dwóch drzew - komentuje Jarosław Jóźwiak, wiceszef gabinetu prezydent Warszawy.

Dotąd - przypomina wicedyrektor - prezydent Warszawy miała być jedynym politykiem, który posadzi symboliczne drzewo podczas obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej 13 kwietnia.

- To było uzgodnione z Federacją Rodzin Katyńskich - podkreśla.

Tymczasem od początku tygodnia do urzędników ratusza docierała korespondencja z Pałacu Prezydenckiego, która kompletnie ich zaskoczyła. Dowiedzieli się, że prezydent Lech Kaczyński też zamierza sadzić drzewo symbol. Na uroczystość jako gościa zaprasza Hannę Gronkiewicz-Waltz.

Według kalendarza obchodów, który też przysłała Kancelaria Prezydenta, sadzenie miało się odbyć 13 kwietnia w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.

Jednak na oficjalnym zaproszeniu od prezydenta jest data 12 kwietnia.

Pani prezydent została więc zaproszona do ogrodów dzień przed tym, kiedy sama wystąpi w roli sadzącej pamiątkowy dąb.

- Muszę przyznać, że inicjatywa Kancelarii Prezydenta nas zdumiała - komentuje Jóźwiak. - Na konferencji prasowej przed świętami podaliśmy, że pani prezydent z ministrem Przewoźnikiem, sekretarzem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będzie sadziła dąb. A w ostatniej chwili dowiadujemy się, że to samo dzień wcześniej zamierza prezydent Kaczyński. Będą więc dwa drzewa sadzone ku pamięci tych samych ofiar. A przecież ta rocznica powinna jednoczyć Polaków.

Ratusz zaczął już w lutym

Jóźwiak opowiada o tygodniach przygotowań uroczystości według scenariusza Andrzeja Przewoźnika. Prace zaczęły się już w lutym. Jóźwiak wylicza, co ustalono: rodzaj drzewa ("wybieraliśmy między bukiem czerwonym a 8 metrowym dębem piramidalnym"), lokalizację, czyli Ogród Saski na tyłach Grobu Nieznanego Żołnierza ("tu jest szczególne miejsce, dlatego w jego sąsiedztwie będzie rosło drzewo, symbol życia), oraz oprawę uroczystości.

Ratusz zgromadził komplet pozwoleń, w tym od konserwatora zabytków. Przy okazji wytropił, że podobnej procedury nie dopełniła Kancelaria Prezydenta, choć chce sadzić na terenie podlegającym konserwatorowi. To, jak mówią w PO, z pośpiechu, który zapanował w Pałacu, gdy podjęto tam decyzję o sadzeniu konkurencyjnego drzewa.

Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków: - Nie mamy pisma z Kancelarii. Nie wiemy, gdzie drzewo jest planowane, czy nie będzie kolidować z architekturą, nie znamy rozmiarów - wylicza. - Wyślemy pismo z informacją, że wszelkie nasadzenia w ogrodach prezydenckich powinny odbywać się za zgodą konserwatora. Chcemy zapobiec sytuacji niewygodnej chyba dla wszystkich.

Konserwator nie doszukuje się złej woli. Jak mówi, w Pałacu właśnie "zmieniła się osoba, która odpowiada za ogród".

Za radą ogrodników

- To ratusz chce zablokować sadzenie naszego dębu w ogrodach prezydenckich za pomocą konserwatora zabytków - ocenia sytuację prezydencki minister Jacek Sasin. - Sprawdzałem, żadne uzgodnienia nie są nam potrzebne.

I uzupełnia: - W zeszłym roku dostaliśmy zgodę na wycięcie z ogrodów prezydenckich pięciu drzew, a potem nakaz z wydziału ochrony środowiska, by do końca kwietnia posadzić dwa nowe. Dąb pamięci to wykonanie zalecenia w 50 proc. - oblicza.

Minister zapewnia, że nie ma mowy o rywalizacji. Ani o ukrywaniu planów Lecha Kaczyńskiego przed organizatorami uroczystości w Ogrodzie Saskim. Podkreśla, że uroczystość organizowana przez prezydenta to część trwającej od dwóch lat ogólnopolskiej akcji sadzenia ok. 22 tys. drzew upamiętniających ofiary Katynia.

- Włączamy się do niej, podejmując inicjatywę "dąb w ogrodzie prezydenckim" - uzupełnia minister.

Dodaje, że prezydent zamierzał zasadzić drzewo 5 marca, w rocznicę podjęcia decyzji przez KC WKP(b) o zamordowaniu polskich oficerów. - Zamysł odradzili ogrodnicy. Ziemia była zamarznięta - mówi.

Termin sadzenia z 13 na 12 kwietnia minister zmienił osobiście. - Właśnie dlatego, by nie wyglądało, że się z kimś ścigamy - tłumaczy. I uspokaja warszawską PO: - Prezydent Kaczyński przyjął zaproszenie na 13 kwietnia i pojawi się podczas uroczystości, także przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

O tym, że dzień wcześniej ma sadzić dąb, nie słyszały przedstawicielki Rodzin Katyńskich, które w sobotę lecą z głową państwa do Smoleńska. - Mam zaproszenie do Ogrodu Saskiego, ale o tym drugim dębie nic nie wiem - mówi Bożena Mamontowicz-Łojek. Choć według niej upamiętniania Katynia nigdy za dużo. - Dąb w ogrodzie prezydenckim ma swoją rangę. Ale nie chcę, by stało się to elementem niezdrowej polityki. Oba dęby powinny być posadzone jednego dnia, o tej samej porze.

- Albo jeden dąb, albo drugi - dodaje Katarzyna Piskorska. - Dąb w Ogrodzie Saskim ma większe znaczenie. Tamtego z ogrodu prezydenckiego prawie nikt nie będzie oglądał - zauważa.

Przeczytaj także: Libeskind prosi o pomoc Hannę Gronkiewicz-Waltz



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy