W sobotę pikieta: nie chcemy takich stacji!

Tomasz Urzykowski
10.04.2010 aktualizacja: 2010-04-09 21:59
A A A Drukuj
Zardzewiała i zamazana tablica w Wesołej fot. BARTOSZ BOBKOWSKI / AG
  • Zejście do podziemnego tunelu na stacji Sulejówek-Miłosna
  • Kontenerowa kasa biletowa w Sulejówku.
  • Kontener w Wesołej nie mieści już kasy, ale sklep cukierniczy
  • Zejście do podziemnego tunelu na stacji Sulejówek-Miłosna
11 lat po przebudowie podmiejskie przystanki na trasie Warszawa - Mińsk Mazowiecki wyglądają dramatycznie. Niezrażeni tym kolejarze chcą tak samo "zmodernizować" linię otwocką. W południe na stacji Międzylesie zaprotestują przeciw temu mieszkańcy okolicznych miejscowości
Od dwóch tygodni alarmujemy w "Gazecie", że scenariusz jest identyczny: najpierw rozbiórka przedwojennych peronów wyspowych z modernistycznymi pawilonami i wiatami, potem prostowanie torów i budowa nowych wąskich peronów z boku. A wszystko pod hasłem dostosowania trasy do pociągów pędzących z 160 km na godz.

W końcu lat 90. protesty miłośników zabytków i Polskiej Rady Architektury stacjom nie pomogły. Za grube miliony z Funduszu PHARE kolejarze zburzyli charakterystyczne przystanki w Rembertowie, Wesołej, Sulejówku, Sulejówku-Miłośnie i Halinowie. Buldożery zrównały z ziemią zaokrąglone pawilony poczekalni i kas. Równie brutalnie rozprawiły się z zadartymi dachami wiat. Budynki wzniesione w końcu lat 30. były wówczas szczytem nowoczesności w architekturze kolejowej. Z biegiem lat stały się częścią krajobrazu okolic Warszawy. Po ich rozbiórce powstały nowe stacje - dzieło już nie architektów, ale inżynierów z warszawskiego Centralnego Biura Projektów Budownictwa Kolejowego "Kolprojekt" z Warszawy i krakowskiego Biura Projektów Kolejowych. Solidne przystanki zastąpili prymitywną tandetą. Zamiast poczekalni na peronach postawili budki z trapezowej blachy, z którymi od razu rozprawili się wandale. Kasy biletowe kolejarze upchnęli w kontenerach. Wykonane z rur bariery, tablice z nazwami stacji i inne elementy metalowe błyskawicznie pordzewiały, a przeciekające przejścia podziemne - zwłaszcza w Sulejówku-Miłośnie - zamieniły się w cuchnące rynsztoki. O betonowych ławkach-koszmarkach i równie upiornych donicach na kwiaty nie watro nawet wspominać.

Kosztowna inwestycja okazała się kompletną klapą. Na linii mińskiej pociągi nadal nie mogą jeździć 160 km na godz. Jak nam tłumaczy Maciej Kozłowski, ekspert od kolei wysokich prędkości i były doradca w Ministerstwie Transportu, nie jest to możliwe, bo nie zbudowano dodatkowych torów. Wszystkie składy - podmiejskie, dalekobieżne i towarowe - mają do dyspozycji te same dwa tory. - I nawzajem się blokują. O rozwijaniu dużych prędkości nie ma tu mowy - mówi Maciej Kozłowski.

Nie zbudowano też obiecywanych przejść podziemnych, m.in. w Wesołej. Na większości przystanków w drodze na peron pasażerowie muszą wchodzić na tory. Pytany o modernizację linii do Mińska Maz. rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych Robert Kuczyński po 11 latach odpowiada tak: - Ona się jeszcze nie zakończyła.

Mimo to spółka PKP PLK planuje już identyczną przebudowę linii otwockiej. Przeciw tej inwestycji w sobotę o godz. 12 na stacji w Międzylesiu mieszkańcy organizują pikietę. Nie godzą się na rozbiórkę przedwojennych przystanków i zastąpienie ich taką prowizorką jak w Wesołej czy Sulejówku. Po swojej stronie mają ekspertów i miłośników kolei, którzy widzą możliwość zmodernizowania tej trasy bez burzenia istniejących peronów i skrzydlatych wiat.

Przeczytaj także: Zobacz zabytkowe podwarszawskie stacje kolejowe

Podziel się

  • Re: W sobotę pikieta: nie chcemy takich stacji! jijiji 10.04.10, 09:41

    PKP to dziś główny szkodnik wizerunku Polski (i estetyki krajobrazu) iprzeszkoda w rozwoju kraju. Rozwiązanie bądź gruntowne zmodernizowanie tegodziadostwa to już sprawa narodowa - to żywy »

Najnowsze wiadomości z Warszawy