Lodziarnia Iga z Wilanowa błaga o litość

Dariusz Bartoszewicz, Małgorzata Zubik
20.04.2010 aktualizacja: 2010-04-19 22:09
A A A Drukuj
Adam Połaniewicz i jego lodziarnia, w tle remont ul. Kostki Potockiego Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Pięknieje przedpole Pałacu w Wilanowie i ul. Stanisława Kostki Potockiego z parkingami. - Dla mnie to wyrok. Likwidują mi budkę z lodami, główne źródło utrzymania całej mojej rodziny - żali się Adam Połaniewicz.
Pawilon na tyłach poczty w Wilanowie mieszkańcy i turyści znają od 16 lat. Chwalą sobie lody Iga, które właściciele produkują sami w Piasecznie. Sezonowa sprzedaż przy pałacu daje utrzymanie pięcioosobowej rodzinie przez cały rok. Ten jest stracony, bo budowlańcy remontujący ul. Kostki Potockiego otoczyli lodziarnię siatką i urządzili przy niej skład materiałów budowlanych. Budka musi zniknąć. Powinna być rozebrana dzisiaj.

- Nie wiem, co teraz zrobimy - płacze Hanna Połaniewicz, współwłaścicielka firmy. - Mamy troje dzieci. Syn Mieszko ma porażenie mózgowe. Nie chodzi, nie mówi, nie widzi, wymaga całodobowej opieki.

Finał w sądzie

Zdesperowany Adam Połaniewicz próbował dostać się z Mieszkiem do burmistrza Wilanowa, by prosić o litość. - Nie udało mi się wejść do gabinetu - opowiada. - Może przykuję się w ratuszu u pani prezydent, a syna będę musiał chyba oddać pod opiekę państwowej instytucji.

Odciętą lodziarnię właściciele oplakatowali w imieniu syna. Czytamy: "Dlaczego Pan Burmistrz R. Lasota likwiduje miejsce pracy moich rodziców? Urząd od 1996 r. nie odpowiada na wnioski zmiany architektury".

Gdy w 1994 r. Adam Połaniewicz stawiał budkę w Wilanowie, myślał o lodziarni z prawdziwego zdarzenia - ze spadzistym dachem i czerwoną dachówką. Dwa lata później złożył wniosek o przebudowę obiektu (uzyskał akceptację konserwatora zabytków), ale urząd dzielnicy decyzji o warunkach zabudowy nie wydał. Drugą próbę właściciel Igi podjął razem z trzema innymi przedsiębiorcami. Był projekt czterech lokali pod jednym dachem z publicznymi toaletami, a nawet warunki zabudowy. Z tej inwestycji też nic nie wyszło. Za to sąsiad Igi zdobył zgodę, pobudował rozłożystą kawiarnię z lodami a la dworek polski. Połaniewiczowie zainwestowali więc w stary pawilon - w 2006 r. wydali kilkadziesiąt tysięcy złotych na przyłącze kanalizacyjne i wodne. Umowę na dzierżawę terenu mieli do września 2008 r. Nie chcieli się wyprowadzić i sprawa znalazła finał w sądzie. Ten prawomocnym wyrokiem nakazał zlikwidować budkę do 20 kwietnia. Gwoździem do trumny są kary, które właściciele lodziarni muszą zapłacić za zajmowanie terenu bez zezwolenia. Przekraczają 20 tys. zł.

- Urząd Wilanowa zapewnił nas, że ten pan nie ma już prawa handlować. Może tylko posprzątać i zabrać swoje rzeczy. Przejęliśmy teren i za niego odpowiadamy. Wszystko ogrodziliśmy, zwłaszcza że na pobliskiej budowie doszło niedawno do wypadku, były kontrole, a u nas są głębokie wykopy - mówi Marek Banach z firmy Mabau, generalnego wykonawcy prac.

Władza nie widzi człowieka

- Po zakończeniu remontu ulicy lodziarnia Iga nie może już wrócić na dawne miejsce. Teraz są tu zaplanowane ławki, stojaki na rowery i chodnik - stwierdza Małgorzata Franaszczak, rzeczniczka Wilanowa. - Nie odpowiadamy za ustalenia z lat 90. Właściciel lodziarni powinien był liczyć się z tym, że będzie kiedyś musiał stąd odejść. W umowie mamy zapis, że możemy wystąpić o wydanie terenu do celów niezbędnych dla właściciela. Takim celem jest remont.

Właściciele budki Iga nie mogą pojąć, dlaczego muszą zniknąć stąd na zawsze. - Jak to jest, że sąsiad mógł się rozbudować, a ja już nie? - docieka Adam Połaniewicz. - Dlaczego na miejscu mojej budki urzędnicy zaplanowali ławki, chociaż jestem tu od tylu lat? Z wysokości urzędu władza nie widzi człowieka.

Pytamy w dzielnicy, czy jest szansa na ludzkie rozwiązanie problemu. - Jeżeli właściciel firmy wskaże inne miejsce w okolicy, wówczas jego propozycja będzie rozważona - zapewnia Małgorzata Franaszczak. I broni urzędników przed zarzutami o bezduszność: - Nasza decyzja wcale nie zmusza właściciela lodziarni do likwidacji działalności gospodarczej. Ma on przecież inny punkt sprzedaży lodów w Piasecznie.

Przebudowa ul. Stanisława Kostki Potockiego potrwa do października. Powstanie plac z granitowymi chodnikami, parking z kamienia (ma też służyć jako plac dla wiernych podczas mszy lub na kiermasze) i miejska toaleta (już stoi drewniany pawilon). Planowany jest też pasaż z restauracjami. Robota wre. Pracuje spychacz. W uładzonym świecie z granitu blisko pałacu Jana III Sobieskiego, perły baroku, nie ma miejsca na budkę z lodami.

Przeczytaj także: Ile czynszu w kawie, czyli w Śródmieściu podnoszą ceny



Podziel się

  • Re: Lodziarnia Iga z Wilanowa błaga o litość three-gun-max 20.04.10, 13:39

    Pewnie jakaś zagraniczna sieć już dała komuś w łape. Klasyka np. przy okazji przejmowania osiedlowych spożywczaków przez korporacje.»

  • Nieee! melter 20.04.10, 14:43

    Zawsze jak jezdzilem na rowerze do Wilanowa to ta budka byla "zelaznympunktem" wycieczki, lody mieli jedne z najlepszych w Warszawie. To naprawdewielka szkoda, ta lodziarnia mi sie »

  • Lodziarnia Iga z Wilanowa błaga o litość wawak1 20.04.10, 14:58

    Można było tę sprawę załatwić w sposób cywilizowany. ale nie, władza zawszemusi pokazać człowiekowi że ma go w dupie. To samo dotyczy innych "cudów" gdzie mieszkańcy mogą sobie protestować, »

Najnowsze wiadomości z Warszawy