Pensja 10 tys., a lekarzy chętnych do pracy nie ma

Wojciech Grejciun
23.04.2010 aktualizacja: 2010-04-23 09:05
A A A Drukuj
Dr Artur Januszaniec Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Oferują 10 tys. zł miesięcznie, nowocześnie urządzone mieszkanie, służbowy samochód i telefon. Chętnych do pracy nie ma. Warszawskie Hospicjum dla Dzieci bezskutecznie poszukuje lekarzy
To pierwsza placówka w Polsce, która zajęła się pomocą dla umierających dzieci. Działa od 1994 r. Teraz ma pod opieką ok. 30 dzieci. Lekarze zajmują się nimi w domach, by uniknąć szpitalnej atmosfery. Zapewniają pomoc medyczną i psychologiczną.

Hospicjum mogłoby opiekować się większą grupą śmiertelnie chorych dzieci. Pozwalają na to m.in. pieniądze uzyskane z 1 proc. podatku. Problem w tym, że nie ma chętnych do pracy. Obecny zespół to dziesięć pielęgniarek, psycholog, rehabilitant, kapelan i wolontariusze. Najważniejsi są jednak lekarze. Pracuje ich tu trzech - dwóch anestezjologów i pediatra. To zbyt mało. Hospicjum poszukuje kolejnego pediatry. Bezskutecznie.

- Chodzi nam o doświadczonego specjalistę, który pracowałby od godz. 8 do 16. W tym czasie musiałby odwiedzić kilku małych pacjentów. Zwykle połowa chorych mieszka w stolicy, reszta w promieniu nie większym niż 100 km - mówi Artur Januszaniec, prezes WHD. - W zamian proponujemy ok. 10 tys. zł pensji, 50-metrowe służbowe mieszkanie urządzone w wysokim standardzie, samochód i opłacony telefon.

Do tej pory nikt nie odpowiedział na tę propozycję. Na nic zdały się ogłoszenia w prasie i internecie, które od wielu miesięcy zamieszcza hospicjum. W poszukiwania zaangażowało też firmę headhunterską.

- Okazało się, że niemal wszyscy pediatrzy ze stolicy już pracują w kilku miejscach. Podwarszawscy lekarze nie byli zainteresowani pracą w naszym hospicjum. Pediatrów po prostu brakuje w całym kraju - uważa Januszaniec.

Według Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego średnia wieku pediatrów to 58 lat. Ponad 2 tys. specjalistów przekroczyło 65. rok życia. - Nie nastąpiła jeszcze zmiana pokoleniowa. W niektórych szpitalach pracują 80-letni pediatrzy i jeszcze dyżurują. Może się coś poprawić za dwa, trzy lata, bo ostatnio jest większe zainteresowanie tą specjalnością - mówi Teresa Jackowska, przewodnicząca warszawskiego oddziału PTP. Dodaje, że w tym wypadku może chodzić o barierę psychologiczną - w hospicjum pracuje się z dziećmi, które umrą.

Januszaniec: - To praca, która daje satysfakcję, szczególnie dojrzałemu lekarzowi. Jest ważna w wymiarze ludzkim, moralnym.

Na razie hospicjum znalazło anestezjologa. Będzie do Warszawy przyjeżdżał na trzy tygodnie każdego miesiąca aż z Gdańska. - Zdecydowałam się, choć miałam świadomość, że czeka mnie trudna praca. Ale bardzo potrzebna - wyjaśnia lek. med. Iwona Bednarska-Żytko, anestezjolożka.

Januszaniec zaznacza, że zatrudnienie jednego pediatry nie wystarczy. Hospicjum chce otworzyć drugą placówkę, gdzie potrzebnych będzie kolejnych dwóch lekarzy.

Przeczytaj także: Wyznania wolontariuszy z hospicjum



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy