Kajet Kolekcjonera - Pod broń!

Włodzimierz Kalicki
23.04.2010 aktualizacja: 2010-04-22 21:02
A A A Drukuj
Dom Rempex twardo podtrzymuje tradycję aukcji tematycznych. Po grudniowej aukcji sreber przyszedł czas na broń. Wśród 55 przedmiotów znalazło się wcale niemało obiektów ciekawych, wartych zainteresowania kolekcjonerów.
ZOBACZ TAKŻE
Atrakcją był niewątpliwie dobrze zachowany łuk sportowy popularnej lwowskiej wytwórni Prugar (sygnowany: Prugar Lwów, nr. seryjny 33, chwyt opleciony ozdobną taśmą lnianą, zachowane oryginalne, aluminiowe okucia). Wykonane z klejonego drewna jaworowego łuki tej firmy, podobnie jak strzały, były przed wojną bardzo popularne w Polsce, choć wytrawni sportsmeni woleli oczywiście łuki angielskie z warstwowo klejonego drewna cisowego czy belgijskie z klejonego jesionu. Drewniany, dobrze zachowany przedwojenny polski łuk to prawdziwy kolekcjonerski smakołyk, i aż dziw, że przy dość rozsądnej cenie 2,8 tys. nie znalazł się nań chętny.

Amatorzy broni jak tylko mogli starali się w Rempexie spychać ceny w dół. Dość powiedzieć, że tylko jeden obiekt licytowano powyżej ceny wyw., jeden kupiono po wywołaniu, a na dziesięć złożono oferty niższe od wywołań.

Tym jednym jedynym licytowanym, za to dość żywo, okazem był niewielki rosyjski moździerz wiwatowy z przełomu XVIII i XIX w. Gdyby nie waga, można by go unieść w reklamówce z supermarketu. Choć nieco skorodowany, prezentował się nader efektownie i szczęśliwy nabywca będzie mógł teraz dać do wiwatu za 3,4 tys. (wyw. 2,8 tys.).

Za wyw. 7 tys. kupiono rękojeść szpady polskiego korpusu dyplomatycznego wz. 34, wyrób zasłużonej firmy Bracia Łopieńscy. Przed I wojną światową "Fabryka Wyrobów Bronzowych i Srebrnych" była najpopularniejszym w Królestwie dostawcą sreber stołowych i drobnych brązów dekoracyjnych. Po odzyskaniu niepodległości i utracie wielkiego rynku rosyjskiego Bracia Łopieńscy skoncentrowali się na odlewaniu pomników (w czym mieli wielkie dla polskiej kultury zasługi) i stali się głównym dostawcą brązów reprezentacyjnych dla polskich urzędów i instytucji. Oferowana w Rempexie, bardzo dobrze zachowana rękojeść szpady z jelcem w formie orła w koronie z rozpostartymi skrzydłami reprezentowała ten niejako urzędowy nurt produkcji sławnej (i czynnej do dziś) firmy.

Największe rarytasy czaiły się pośród broni palnej.

Myśliwski dwulufowy pistolet skałkowy produkcji praskiego medaliera i rytownika Franza Mazenkopfa zachwycał nie tylko stanem zachowania. Bogato grawerowana i cyzelowana rokokowymi motywami oprawa spustu wykonanego ze złoconego mosiądzu, plakietka na kolbie z przedstawieniem psa myśliwskiego, okucie stopy kolby z przedstawieniem młodego myśliwego w stroju z epoki siedzącego ze strzelbą pod drzewem, grawerowane napisy z nazwiskiem Mazenkopfa stanowiły o nieprzeciętnej wartości kolekcjonerskiej tej broni. Jednak wyw. 38 tys. okazało się progiem zbyt wysokim dla gości, którzy na aukcji Rempexu preferowali egzemplarze broni nie droższe od 10 tys.

Najdroższym obiektem akcji (wyw. 170 tys.) była para pistoletów skałkowych z prywatnych zbiorów cesarza rzymskiego narodu niemieckiego Karola VII Bawarskiego. Żyjący w latach 1697-1745 Karol Albrecht był synem elektora bawarskiego Maksymiliana Emmanuela i wnukiem naszego króla Jana III Sobieskiego. Często mawiał o sobie, że nieszczęście go nie opuści, póki sam go nie porzuci (oddając ducha). I miał rację.

Po pokonaniu jego ojca przez cesarza austriackiego Józefa I i wypędzeniu go z rodowych włości, mały Karol Albrecht wychował się jako więzień cesarski.

Po uwolnieniu dowodził wojskami bawarskimi posiłkującymi armię austriacką w wojnie z Turcją. Skończyło się to bajkowo, małżeństwem z córką cesarza Józefa I, który wcześniej więził swego zięcia. Nie mając jeszcze trzydziestu lat, Karol Albrecht odziedziczył elektorstwo bawarskie i od razu wystąpił przeciw tzw. sankcji pragmatycznej, umożliwiającej objęcie tronu w Wiedniu po śmierci Józefa I przez Marię Teresę. Karol Albrecht wykorzystał sprzyjającą mu koniunkturę polityczną i zawarł w roku 1741 przymierze z Francją i Hiszpanią, którego celem było dokonanie, wespół z Prusami, całkowitego rozbioru monarchii austriackiej. No, gdybyż Albert zdążył przed rozbiorami Polski... Niewiele zresztą brakowało. Na czele armii francusko-bawarskiej zajął Linz, zdobył Pragę, gdzie stanom czeskim polecił złożyć sobie przysięgę wierności. Gdy jednak nałożył na skronie koronę cesarską, szczęście odwróciło się od niego. Resztę życia spędził na próbach odbicia, z pruską pomocą, dziedzicznej Bawarii z rąk wojsk węgierskich i austriackich.

Wystawione w Rempexie pistolety wykonane zostały na zamówienie księcia Karola I przez rusznikarza Maentza jako prezent dla młodego Karola Albrechta, wówczas jeszcze elektora bawarskiego. Dziwerowana lufa, zdobione barokowymi ornamentami oraz przedstawieniem postaci młodego mężczyzny ze sforą psów na polowaniu, okucie stopy kolby zwieńczone pełnoplastycznym maszkaronem, a do tego idealny stan obu sztuk broni - nic dziwnego, że wstępnie para pistoletów wnuka naszego wielkiego monarchy została wyceniona na 170 tys. Chętnych, niestety, nie było.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy