Turysto w urzędzie: speak Polish
23.04.2010
aktualizacja: 2010-08-13 11:50
W Polsce mówi się po polsku. Chcesz załatwić swoje sprawy, przyjdź z tłumaczem - taka polityka obowiązuje w punkcie obsługi mieszkańców na stacji metra Centrum. A mieści się tam m.in. oddział Wydziału ds. Cudzoziemców.
ZOBACZ TAKŻE
- "Aby nie siedzieć w domu, pstrykając pilotem" (28-04-10, 11:00)
- 54 Czeczenów już na wolności. Zarzuty dla czterech (22-04-10, 08:57)
- Koniec gigantycznych kolejek cudzoziemców u wojewody (01-01-10, 11:00)
- Pozwolenia na pracę dla 14 tys. cudzoziemców (30-12-09, 14:03)
- Nielegalni emigranci, pacjenci niczyi (03-11-08, 22:26)
Aby nikt nie miał wątpliwości, urzędnicy na drzwiach powiesili kartkę: "We wish to inform you that Polish language is an offcial language at the municipal government office. Person, who do not speak Polish, should come here with the interpreter". Czyli: "Pragniemy poinformować, że język polski jest oficjalnym językiem w jednostkach urzędu miejskiego. Każdy, kto nie mówi po polsku, powinien przychodzić tutaj z tłumaczem".
Cudzoziemiec nie jest w tym miejscu rzadkością. Oprócz zwykłych spraw urzędowych - zbycie pojazdu, zameldowanie, aktualizacja NIP-3 itp. - od 2008 r. załatwia się tam sprawy obcokrajowców. Po to, by rozładować kolejki w Wydziale ds. Cudzoziemców przy Długiej. Można złożyć wnioski o udzielenie zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony, osiedlenie się, pobyt rezydenta długoterminowego Wspólnot Europejskich. Informuje o tym duży plakat na szybie. Oczywiście jest w języku polskim, bo wiadomo - w Polsce czyta się po polsku.
Niezrażony urzędniczym pouczeniem zagajam: - Do you speak english here? ("Czy mówicie tutaj po angielsku?").
W środku dwie urzędniczki, dwie petentki i ochroniarz. - No! ("Nie") - rzuca jedna z urzędniczek ok. trzydziestki.
Nie odpuszczam i dopytuję po angielsku: - Czy to jest oddział Urzędu ds. Cudzoziemców?
- Chyba panu nie pomogę - odpowiada po polsku pani za biurkiem. - Trzeba zabrać ze sobą kogoś do tłumaczenia.
Włącza się jedna z petentek. Tłumaczy to, co powiedziała urzędniczka.
Ja: - Chcę wypełnić druk na pobyt długoterminowy.
Petentka tłumaczy.
Urzędniczka: - Są tam na stojakach. Ale to nic nie da, bo trzeba je wypełnić po polsku.
Tłumaczenie.
Petentka wstaje, podaje mi wniosek. Okazuje się, że są po polsku, angielsku, francusku.
Urzędniczka zza biurka: - Trzeba pracować pięć lat w Polsce legalnie, żeby starać się o rezydenta długoterminowego.
Tłumaczenie.
Pytam, czy wziąłem właściwy druk.
Urzędniczka: - Jak pan pracował pięć lat w Polsce, to chyba dobry.
Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza, nie mógł uwierzyć, że na stacji Centrum wisi tak osobliwa kartka. Aż wysłał pracownika, żeby to sprawdził: - Rzeczywiście, wisi - mówi. - Powinna zniknąć natychmiast! W ciągu kilku tygodni zostanie tam zapewniona obsługa w języku angielskim, przynajmniej w stopniu komunikatywnym.
Cudzoziemiec nie jest w tym miejscu rzadkością. Oprócz zwykłych spraw urzędowych - zbycie pojazdu, zameldowanie, aktualizacja NIP-3 itp. - od 2008 r. załatwia się tam sprawy obcokrajowców. Po to, by rozładować kolejki w Wydziale ds. Cudzoziemców przy Długiej. Można złożyć wnioski o udzielenie zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony, osiedlenie się, pobyt rezydenta długoterminowego Wspólnot Europejskich. Informuje o tym duży plakat na szybie. Oczywiście jest w języku polskim, bo wiadomo - w Polsce czyta się po polsku.
Niezrażony urzędniczym pouczeniem zagajam: - Do you speak english here? ("Czy mówicie tutaj po angielsku?").
W środku dwie urzędniczki, dwie petentki i ochroniarz. - No! ("Nie") - rzuca jedna z urzędniczek ok. trzydziestki.
Nie odpuszczam i dopytuję po angielsku: - Czy to jest oddział Urzędu ds. Cudzoziemców?
- Chyba panu nie pomogę - odpowiada po polsku pani za biurkiem. - Trzeba zabrać ze sobą kogoś do tłumaczenia.
Włącza się jedna z petentek. Tłumaczy to, co powiedziała urzędniczka.
Ja: - Chcę wypełnić druk na pobyt długoterminowy.
Petentka tłumaczy.
Urzędniczka: - Są tam na stojakach. Ale to nic nie da, bo trzeba je wypełnić po polsku.
Tłumaczenie.
Petentka wstaje, podaje mi wniosek. Okazuje się, że są po polsku, angielsku, francusku.
Urzędniczka zza biurka: - Trzeba pracować pięć lat w Polsce legalnie, żeby starać się o rezydenta długoterminowego.
Tłumaczenie.
Pytam, czy wziąłem właściwy druk.
Urzędniczka: - Jak pan pracował pięć lat w Polsce, to chyba dobry.
Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza, nie mógł uwierzyć, że na stacji Centrum wisi tak osobliwa kartka. Aż wysłał pracownika, żeby to sprawdził: - Rzeczywiście, wisi - mówi. - Powinna zniknąć natychmiast! W ciągu kilku tygodni zostanie tam zapewniona obsługa w języku angielskim, przynajmniej w stopniu komunikatywnym.
Przeczytaj także: Policja biła i poniżała cudzoziemców?
-
Re: Turysto w urzędzie: speak Polish
michals-3
23.04.10, 09:16
Dokładnie to chciałem powiedzieć. Żenada.»
-
Turysto w urzędzie: speak Polish
smoczyca123
23.04.10, 10:41
nikogo nie chce bronic, ale np we Francji tez nie ma co liczyc na wsparcie wjakimkolwiek innym jezyku niz francuski. »
-
Re: Turysto w urzędzie: speak Polish
athman29
23.04.10, 11:49
Proponuje autorowi artykułu podobną akcje przeprowadzić w Itali, Niemczech czy Francji to sie przekona w jakim jezyku sie tam obsługuje petentów... cudzego nie zna a swoje szkaluje...»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


