"Aby nie siedzieć w domu, pstrykając pilotem"

Wojciech Karpieszuk
28.04.2010 aktualizacja: 2010-04-27 21:19
A A A Drukuj
Niepełnosprawni Fot. Albert Zawada / AG Fot.
Straciłam dziesięć lat, bo wciąż słyszałam, że jak zacznę pracować, to odbiorą mi rentę. Ale podniosłam sobie poprzeczkę. Trzeba odważyć się i wyjechać z małego miasta. A Warszawa to często jedyna szansa na znalezienie pracy - mówi niepełnosprawna Katarzyna Konar.
- Jest sporo telefonów, dzwonią ludzie z małych miasteczek. Pytają, czy możemy załatwić mieszkanie, czy jest jakiś tani akademik dla niepełnosprawnych szukających pracy w Warszawie - opowiada Łukasz Bednarski, doradca zawodowy w stowarzyszeniu Integracja, które pomaga niepełnosprawnym. Sam porusza się na wózku. Pochodzi z Ciechanowa, w Warszawie studiował pedagogikę specjalną. Po studiach został. Najpierw pracował w telemarketingu, później trafił do Integracji. - Mieszkanie to dla niektórych problem nie do pokonania - podkreśla. - Ale wielu jest silnie zmotywowanych. Chcą tu przyjechać.

Pomagał znaleźć w Warszawie pracę Katarzynie Konar. Pochodzi z okolic Nowego Sącza, a studiowała w Siedlcach. - Szukałam tutaj pracy przez cztery miesiące - opowiada. Po długiej rehabilitacji udało jej się wstać z wózka inwalidzkiego, ale wciąż ma trudności z poruszaniem. - W małych miastach jest ciężko. Ludzie siedzą w domach i oglądają telewizję. Popadają w depresję. Jak rozmawiam z niepełnosprawnymi znajomymi, często słyszę: tobie to łatwo mówić, bo pracujesz w Warszawie. A przecież to nie było podane mi tacy. Przyjazd do Warszawy to było ryzyko. Ale czułam, że warto je podjąć.

Szukając pracy, mieszkanie w Warszawie opłacała z renty. Przeglądała ogłoszenia w gazetach, zgłaszała się do stowarzyszeń pomagających niepełnosprawnym, wysyłała CV do firm. - Wiedziałam, że w Nowym Sączu nie mam szans, więc byłam zdeterminowana - przyznaje. - Trzeba się przełamać. Niektórzy niepełnosprawni nie pracują, bo boją się, że stracą 600 zł renty socjalnej. A jak już pracują, to za najniższą krajową na 3/5 etatu, by tej renty nie stracić. Ludzie odpuszczają sobie, żyją z dnia na dzień i pstrykają pilotem przed telewizorem - mówi. - Podniosłam sobie poprzeczkę. Wcześniej straciłam dziesięć lat, bo ktoś mi mówił, że jak zacznę pracować, to odbiorą mi rentę.

Przyznaje, że łatwo nie było: - Szukałam w kryzysie, miałam gorsze dni i bywało, że chciałam wracać do Nowego Sącza.

Pracę w firmie ubezpieczeniowej znalazła w sierpniu. - Myślę, że wielu pracodawców ciągle ma obawy, że osoby niepełnosprawne będą pracować wolniej, gorzej. Nic bardziej mylnego - mówi Katarzyna Konar.

Łukasz Bednarski: - Albo myślą, że ich zakład nie jest przystosowany do tego, by zatrudnić osoby niepełnosprawne. A czasem niewiele trzeba.

Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji prowadzi biuro pośrednictwa pracy dla osób niepełnosprawnych od 2006 r. Rok temu pośredniczyli w znalezieniu pracy dla 528 osób. - W czasie kryzysu ofert było dużo mniej - mówi Bednarski. - Od nowego roku się ruszyło.

Katarzyna Konar: - Odważyłam się. Cieszę się, bo jestem samodzielna. Nie siedzę w domu. Chcę się rozwijać, myślę o studiach podyplomowych.

Więcej o biurze na: www.niepelnosprawni.pl. Integracji można przekazać 1 proc. podatku

Przeczytaj także: Schłodzą noworodka, żeby ochronić mózg



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy