"Aby nie siedzieć w domu, pstrykając pilotem"
28.04.2010
aktualizacja: 2010-04-27 21:19
Fot. Albert Zawada / AG Fot.
Straciłam dziesięć lat, bo wciąż słyszałam, że jak zacznę pracować, to odbiorą mi rentę. Ale podniosłam sobie poprzeczkę. Trzeba odważyć się i wyjechać z małego miasta. A Warszawa to często jedyna szansa na znalezienie pracy - mówi niepełnosprawna Katarzyna Konar.
ZOBACZ TAKŻE
- Pełnoprawna praca dla niepełnosprawnych (30-08-11, 15:53)
- Dyżury szpitali w maju (30-04-10, 17:16)
- "Stop homodyktaturze" - krzyczeli pod uniwersytetem (26-04-10, 13:52)
- Turysto w urzędzie: speak Polish (23-04-10, 09:00)
- "Czuliśmy, że musimy tu przyjechać" (18-04-10, 18:51)
- Jest sporo telefonów, dzwonią ludzie z małych miasteczek. Pytają, czy możemy załatwić mieszkanie, czy jest jakiś tani akademik dla niepełnosprawnych szukających pracy w Warszawie - opowiada Łukasz Bednarski, doradca zawodowy w stowarzyszeniu Integracja, które pomaga niepełnosprawnym. Sam porusza się na wózku. Pochodzi z Ciechanowa, w Warszawie studiował pedagogikę specjalną. Po studiach został. Najpierw pracował w telemarketingu, później trafił do Integracji. - Mieszkanie to dla niektórych problem nie do pokonania - podkreśla. - Ale wielu jest silnie zmotywowanych. Chcą tu przyjechać.
Pomagał znaleźć w Warszawie pracę Katarzynie Konar. Pochodzi z okolic Nowego Sącza, a studiowała w Siedlcach. - Szukałam tutaj pracy przez cztery miesiące - opowiada. Po długiej rehabilitacji udało jej się wstać z wózka inwalidzkiego, ale wciąż ma trudności z poruszaniem. - W małych miastach jest ciężko. Ludzie siedzą w domach i oglądają telewizję. Popadają w depresję. Jak rozmawiam z niepełnosprawnymi znajomymi, często słyszę: tobie to łatwo mówić, bo pracujesz w Warszawie. A przecież to nie było podane mi tacy. Przyjazd do Warszawy to było ryzyko. Ale czułam, że warto je podjąć.
Szukając pracy, mieszkanie w Warszawie opłacała z renty. Przeglądała ogłoszenia w gazetach, zgłaszała się do stowarzyszeń pomagających niepełnosprawnym, wysyłała CV do firm. - Wiedziałam, że w Nowym Sączu nie mam szans, więc byłam zdeterminowana - przyznaje. - Trzeba się przełamać. Niektórzy niepełnosprawni nie pracują, bo boją się, że stracą 600 zł renty socjalnej. A jak już pracują, to za najniższą krajową na 3/5 etatu, by tej renty nie stracić. Ludzie odpuszczają sobie, żyją z dnia na dzień i pstrykają pilotem przed telewizorem - mówi. - Podniosłam sobie poprzeczkę. Wcześniej straciłam dziesięć lat, bo ktoś mi mówił, że jak zacznę pracować, to odbiorą mi rentę.
Przyznaje, że łatwo nie było: - Szukałam w kryzysie, miałam gorsze dni i bywało, że chciałam wracać do Nowego Sącza.
Pracę w firmie ubezpieczeniowej znalazła w sierpniu. - Myślę, że wielu pracodawców ciągle ma obawy, że osoby niepełnosprawne będą pracować wolniej, gorzej. Nic bardziej mylnego - mówi Katarzyna Konar.
Łukasz Bednarski: - Albo myślą, że ich zakład nie jest przystosowany do tego, by zatrudnić osoby niepełnosprawne. A czasem niewiele trzeba.
Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji prowadzi biuro pośrednictwa pracy dla osób niepełnosprawnych od 2006 r. Rok temu pośredniczyli w znalezieniu pracy dla 528 osób. - W czasie kryzysu ofert było dużo mniej - mówi Bednarski. - Od nowego roku się ruszyło.
Katarzyna Konar: - Odważyłam się. Cieszę się, bo jestem samodzielna. Nie siedzę w domu. Chcę się rozwijać, myślę o studiach podyplomowych.
Więcej o biurze na: www.niepelnosprawni.pl. Integracji można przekazać 1 proc. podatku
Pomagał znaleźć w Warszawie pracę Katarzynie Konar. Pochodzi z okolic Nowego Sącza, a studiowała w Siedlcach. - Szukałam tutaj pracy przez cztery miesiące - opowiada. Po długiej rehabilitacji udało jej się wstać z wózka inwalidzkiego, ale wciąż ma trudności z poruszaniem. - W małych miastach jest ciężko. Ludzie siedzą w domach i oglądają telewizję. Popadają w depresję. Jak rozmawiam z niepełnosprawnymi znajomymi, często słyszę: tobie to łatwo mówić, bo pracujesz w Warszawie. A przecież to nie było podane mi tacy. Przyjazd do Warszawy to było ryzyko. Ale czułam, że warto je podjąć.
Szukając pracy, mieszkanie w Warszawie opłacała z renty. Przeglądała ogłoszenia w gazetach, zgłaszała się do stowarzyszeń pomagających niepełnosprawnym, wysyłała CV do firm. - Wiedziałam, że w Nowym Sączu nie mam szans, więc byłam zdeterminowana - przyznaje. - Trzeba się przełamać. Niektórzy niepełnosprawni nie pracują, bo boją się, że stracą 600 zł renty socjalnej. A jak już pracują, to za najniższą krajową na 3/5 etatu, by tej renty nie stracić. Ludzie odpuszczają sobie, żyją z dnia na dzień i pstrykają pilotem przed telewizorem - mówi. - Podniosłam sobie poprzeczkę. Wcześniej straciłam dziesięć lat, bo ktoś mi mówił, że jak zacznę pracować, to odbiorą mi rentę.
Przyznaje, że łatwo nie było: - Szukałam w kryzysie, miałam gorsze dni i bywało, że chciałam wracać do Nowego Sącza.
Pracę w firmie ubezpieczeniowej znalazła w sierpniu. - Myślę, że wielu pracodawców ciągle ma obawy, że osoby niepełnosprawne będą pracować wolniej, gorzej. Nic bardziej mylnego - mówi Katarzyna Konar.
Łukasz Bednarski: - Albo myślą, że ich zakład nie jest przystosowany do tego, by zatrudnić osoby niepełnosprawne. A czasem niewiele trzeba.
Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji prowadzi biuro pośrednictwa pracy dla osób niepełnosprawnych od 2006 r. Rok temu pośredniczyli w znalezieniu pracy dla 528 osób. - W czasie kryzysu ofert było dużo mniej - mówi Bednarski. - Od nowego roku się ruszyło.
Katarzyna Konar: - Odważyłam się. Cieszę się, bo jestem samodzielna. Nie siedzę w domu. Chcę się rozwijać, myślę o studiach podyplomowych.
Więcej o biurze na: www.niepelnosprawni.pl. Integracji można przekazać 1 proc. podatku
Przeczytaj także: Schłodzą noworodka, żeby ochronić mózg
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


