Ratusz zamiata śmieci pod dywan. Dojdzie do katastrofy?
28.04.2010
aktualizacja: 2010-04-27 22:27
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
- Tylko 5,9 proc. stołecznych śmieci trafia do selektywnej zbiórki - wynika z najnowszych danych GUS. - Władze Warszawy zamiatają problem śmieci pod dywan. W końcu doprowadzi to do ekologicznej katastrofy - ostrzegają eksperci.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaprotestują przeciwko futrom i to na golasa! Już dziś o 15.00 (28-04-10, 15:11)
- Kosmiczne śmieciarki przy Wólczyńskiej (29-04-10, 15:59)
- Tysiące kwiatów posadzą obok Rotundy (28-04-10, 17:08)
- Ekskluzywny biurowiec wyrośnie na gruzach Banku Polskiego (28-04-10, 12:08)
- Policjanci z Wołomina złapali "Araba" (28-04-10, 12:00)
- Warszawa chce mieć prąd i ciepło ze śmieci (02-04-10, 08:00)
- Czy Warszawa utonie w śmieciach? (26-03-10, 08:00)
- Ogromna kolejka ze śmieciami po bilety (21-03-10, 18:50)
- Prezydent Gronkiewicz-Waltz rozliczona za 2009 r (28-04-10, 13:45)
SERWISY
Śmieci to jeden z najpoważniejszych problemów stolicy. Warszawa produkuje ich rocznie ok. 800 tys. Aż 90 proc. z nich trafia na wysypiska. Tymczasem Unia Europejska żąda selektywnej zbiórki, sortowania lub utylizacji śmieci. Za prymitywne zapełnianie wysypisk grożą wielomilionowe kary.
Problem dostrzegł wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Kilka tygodni temu rozpoczął cykl spotkań z samorządowcami. Wczoraj nad sytuacją śmieci na Mazowszu urzędnicy debatowali w budynku pruszkowskiego starostwa. Jednym z głównych tematów była selektywna zbiórka śmieci. - Władze gmin muszą zająć się tym problemem - apelował wicewojewoda Dariusz Piątek.
- W najtrudniejszej sytuacji jest Warszawa. Musimy bić na alarm. Bez stworzenia spójnego systemu zbiórki selektywnej, budowy własnej sortowni i powiększenia spalarni stolicy grozi drugi Neapol - ostrzegał Adam Ludwikowski, wojewódzki inspektor ochrony środowiska.
Z przestawionych przez niego danych GUS wynika, że w 2008 r. w Warszawie do pojemników na makulaturę, szkło i plastik trafiało zaledwie 5,9 proc.odpadków. To wynik słabszy od średniej krajowej. W Polsce selektywną zbiórką objętych jest 6,8 proc. śmieci, na Mazowszu - 7,2 proc.
Dlaczego Warszawa wypada tak słabo? - Władze stolicy wolą zajmować się politykowaniem niż śmieciami. Dla nich to śmierdzący problem. A bez selektywnej zbiórki utoniemy w stertach śmieci. Najgorsze jest to, że przez tyle lat nie stworzono żadnego sensownego systemu - uważa Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej.
Pojemniki na szkło, metal czy papier zaczęły gwałtownie znikać z warszawskich ulic kilka lat temu. Wtedy śmieciami przestało zawiadywać miasto. Ich właścicielami stali się bowiem wytwórcy odpadów: wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, właściciele domów jednorodzinnych. Ratusz uznał więc, że nie musi utrzymywać i opróżniać kosztownych pojemników. Gdy ich zabrakło, wielu mieszkańców stolicy przestało segregować śmieci.
Wyjście z patowej sytuacji znalazł jednak podwarszawski Pruszków. Tamtejsze władze ustawiły w całym mieście 400 pojemników na szkło, papier, plastik i puszki. Mieszkańcy domów jednorodzinnych za darmo dostają worki do segregacji i nie płacą za ich odbiór. Z darmo z domu zabierane są też tzw. śmieci wielkogabarytowe, jak szafy, oraz odpady zielone: liście, chwasty. Dzięki temu do pojemników trafia aż 12 proc. pruszkowskich śmieci, a resztę produkowanych w tym mieście odpadów przyjmuje lokalna sortownia. - Jak się chce, to można poradzić sobie nawet z najgorszym prawem. Śmieci to nasz problem - przekonywał Andrzej Królikowski, wiceprezydent Pruszkowa odpowiedzialny za ochronę środowiska.
Wczoraj nikt z warszawskiego ratusza nie chciał skomentować danych GUS.
Problem dostrzegł wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Kilka tygodni temu rozpoczął cykl spotkań z samorządowcami. Wczoraj nad sytuacją śmieci na Mazowszu urzędnicy debatowali w budynku pruszkowskiego starostwa. Jednym z głównych tematów była selektywna zbiórka śmieci. - Władze gmin muszą zająć się tym problemem - apelował wicewojewoda Dariusz Piątek.
- W najtrudniejszej sytuacji jest Warszawa. Musimy bić na alarm. Bez stworzenia spójnego systemu zbiórki selektywnej, budowy własnej sortowni i powiększenia spalarni stolicy grozi drugi Neapol - ostrzegał Adam Ludwikowski, wojewódzki inspektor ochrony środowiska.
Z przestawionych przez niego danych GUS wynika, że w 2008 r. w Warszawie do pojemników na makulaturę, szkło i plastik trafiało zaledwie 5,9 proc.odpadków. To wynik słabszy od średniej krajowej. W Polsce selektywną zbiórką objętych jest 6,8 proc. śmieci, na Mazowszu - 7,2 proc.
Dlaczego Warszawa wypada tak słabo? - Władze stolicy wolą zajmować się politykowaniem niż śmieciami. Dla nich to śmierdzący problem. A bez selektywnej zbiórki utoniemy w stertach śmieci. Najgorsze jest to, że przez tyle lat nie stworzono żadnego sensownego systemu - uważa Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej.
Pojemniki na szkło, metal czy papier zaczęły gwałtownie znikać z warszawskich ulic kilka lat temu. Wtedy śmieciami przestało zawiadywać miasto. Ich właścicielami stali się bowiem wytwórcy odpadów: wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, właściciele domów jednorodzinnych. Ratusz uznał więc, że nie musi utrzymywać i opróżniać kosztownych pojemników. Gdy ich zabrakło, wielu mieszkańców stolicy przestało segregować śmieci.
Wyjście z patowej sytuacji znalazł jednak podwarszawski Pruszków. Tamtejsze władze ustawiły w całym mieście 400 pojemników na szkło, papier, plastik i puszki. Mieszkańcy domów jednorodzinnych za darmo dostają worki do segregacji i nie płacą za ich odbiór. Z darmo z domu zabierane są też tzw. śmieci wielkogabarytowe, jak szafy, oraz odpady zielone: liście, chwasty. Dzięki temu do pojemników trafia aż 12 proc. pruszkowskich śmieci, a resztę produkowanych w tym mieście odpadów przyjmuje lokalna sortownia. - Jak się chce, to można poradzić sobie nawet z najgorszym prawem. Śmieci to nasz problem - przekonywał Andrzej Królikowski, wiceprezydent Pruszkowa odpowiedzialny za ochronę środowiska.
Wczoraj nikt z warszawskiego ratusza nie chciał skomentować danych GUS.
Przeczytaj także: Nowe budynki uniwersyteckie na Mariensztacie
-
To nie tylko ratusz warszawski "zamiata pod dywan"
ekoobywatel
28.04.10, 12:27
Kolejne ekipy rządowe po podpisniu w 2001 roku unijnych zobowiazań przedakcesyjnych "koszyka środowisko"starannie tuszowały fakt braku implementacji unijnych reguł organizacji, logistyki i »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


