Bedzie zieleń na Rondzie Dmowskiego

Grzegorz Lisicki
30.04.2010 aktualizacja: 2010-04-30 10:15
A A A Drukuj
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Zarząd Oczyszczania Miasta zabrał się w końcu do sadzenia zieleni w donicach, które od jesieni straszą na rondzie u zbiegu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich
Donice miały upiększyć betonową pustynię w centrum. Jesienią skuto więc sfatygowany asfalt, ale po to, by zastąpić go hitem ostatnich lat, czyli tanią betonową kostką. Stało się tak mimo zapowiedzi, że na rondzie będzie położony kolorowy asfalt. Później na kostce stanęły żółte i pomarańczowe donice z grubej na centymetr stalowej blachy. Wystają z niej nity - jedne wyższe, drugie niższe. Z góry wygląda to jak tarcza do rzutków. Robotnicy wypełnili wszystko ziemią i zostawili na zimę. Tak skończył się lifting ronda autorstwa Zarządu Oczyszczania Miasta i Zarządu Dróg Miejskich.

Urodę nitowanych donic warszawiacy porównywali do pociętej w plastry łodzi podwodnej z demobilu. Varsavianista "Gazety" Jerzy S. Majewski nazwał je "malowanymi na olejno oponami rodem z PGR-u". - Donice są raczej ceramiczne, o tych metalowych trafniej mówić: pojemniki. Nity to tak naprawdę śruby z półokrągłymi łebkami - twierdzi ich projektant Aleksander Haber, inżynier krajobrazu z miejskiego biura ochrony środowiska. Przy okazji wyjaśnia tajemnicę topornego wyglądu "pojemnikodonic": - Na przebudowę ronda nie mieliśmy pół miliarda złotych, tylko milion. Trzeba by to ocenić całościowo, to znaczy z zielenią. Ustawienie na zimę pustych pojemników było błędem ZOM - podkreśla.

ZOM ograniczył się do położenia jodłowych gałęzi, które zmieniły kolor na rudobrązowy. Mimo zaawansowanej wiosny jeszcze kilka dni temu zalegały w donicach. A po zapowiadanej przez ZOM roślinności (jałowcach, kulistych tujach, bratkach, ageratum, szałwii, a później astrach i chryzantemach) nie było ani śladu. Zapytaliśmy dlaczego. - Zieleń będzie na dniach - zapewniła nas Iwona Fryczyńska, rzecznika ZOM.

Okazuje się, że jej firma aż do 5 marca zwlekała z rozpisaniem przetargu na zagospodarowanie "ozdobnych" donic. W ten sposób ZOM nawiązał do wieloletniej "tradycji" ZDM, który dopiero wiosną szuka chętnych do malowania białych pasów na ulicach. - Aż do marca czekaliśmy na pieniądze, a później była żałoba i nie wypadało sadzić kwiatków - usprawiedliwia się Iwona Fryczyńska. W czwartek na środku ronda rosły żółte bratki.

Przeczytaj także: Trup w szafie, czyli zmarnowany Pałac Saski



Śródmieście

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy