Ratusz do społecznika: Spływaj Pasek znad Wisły!

Dominika Olszewska
04.05.2010 aktualizacja: 2010-08-13 16:12
A A A Drukuj
Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła otrzymał Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Urządził kino pod mostem, zorganizował rejsy po rzece i tańce w Porcie Czerniakowskim. Dzięki niemu nad Wisłę zaczęły przychodzić tysiące ludzi. Jednak w tym roku ratusz nie da Przemkowi Paskowi i jego fundacji Ja Wisła ani grosza. - I znów nie będzie życia nad rzeką - komentują w urzędzie
SERWISY
- W ratuszu przez lata prowadzono jałowe rozważania, jak odwrócić miasto do Wisły. Nic z tego nie wynikało. Wszystko zmienił Przemek Pasek i jego fundacja. W Porcie Czerniakowskim stworzył miejsce tętniące życiem, które warszawiacy pokochali. Dla promocji Warszawy i Wisły zrobił więcej niż rzesze urzędników. Taki człowiek to skarb - uważa dr Marek Ostrowski, varsavianista, członek rady fundacji Ja Wisła.

Ambitnie pod mostem

Przemysław Pasek założył fundację Ja Wisła pięć lat temu. Sam ją wymyślił, zorganizował i prowadzi. Wyremontował starą barkę Herbatnik stojącą w Porcie Czerniakowskim. Zaczął tam organizować koncerty i warsztaty bębniarskie. Potem wysypał kilka ton piasku pod mostem Łazienkowskim i zorganizował letnie kino Most. Na ambitne filmy pod chmurką przychodziły setki kinomanów.

W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego fundacja organizowała nocne pływanie po rzece z lekcją historii. W ubiegłe lato z Portu Czerniakowskiego Przemek Pasek dwa razy dziennie zabierał chętnych w rejsy drewnianą łodzią na Bielany. Ogromną popularnością cieszyły się "Tańce na dechach", na które zapraszał polskie i zagraniczne zespoły folklorystyczne.

Rocznie na imprezy organizowane przez fundację przychodziło ok. 10 tys. warszawiaków. Dzięki wsparciu miasta (w ub.r. 450 tys. zł) wszystkie były za darmo.

Kara za dechy

W tym roku fundacja Ja Wisła nie zorganizuje żadnej imprezy. Pasek starał się wprawdzie o miejski grant w ramach projektu "Przemiany" (to sztandarowy projekt urzędu w ramach starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016), ale ratusz odrzucił wszystkie projekty fundacji. Powód: braki formalne. - Przez pomyłkę do formularza wpisaliśmy organizacje, z którymi współpracujemy, ale nie mamy z nimi umów na piśmie. Czy to powód, by przekreślać naszą wieloletnią działalność nad Wisłą? - pyta Pasek.

- Nie mamy obowiązku dotowania fundacji Ja Wisła. Reguły są twarde: jeśli ktoś popełni błąd, pieniędzy nie dostaje - kwituje Marek Piwowarski, pełnomocnik miasta ds. Wisły.

Jakby tego było mało, stołeczny zarząd mienia, który użycza terenu portu fundacji, zażądał od Przemysława Paska 35 tys. zł za rzekome bezumowne zajmowanie terenu. Chodzi o 200 m kw., na których fundacja trzyma podest do tańczenia, przyczepę i stare deski. - To jak grom z jasnego nieba. Nie mamy takich pieniędzy. Nie rozumiem, czemu nam to robią - żali się Przemysław Pasek.

Fundacja kilka razy prosiła o umorzenie długu. Bezskutecznie.

Czas się zwijać?

Nie jest tajemnicą, że ratusz szykuje się do ogłoszenia konkursu na zagospodarowanie Portu Czerniakowskiego. Teren, na którym działa fundacja Ja Wisła, ma iść pod działalność komercyjną.

- Wszyscy wiedzą, że Pasek przeszkadza w planach ratusza. Na dodatek nie cierpi go Marek Piwowarski. Zazdrości mu pomysłów. Dlatego zamiast z Paskiem współpracować, rywalizuje z nim. Zdajemy sobie sprawę, że nikt poza Paskiem nie zrobi tyle dla miasta. Najgorsze jest to, że bez niego znów nie będzie życia nad Wisłą - przyznaje wysoki urzędnik urzędu miasta.

Marek Piwowarski: - Bez Paska może nie będzie tak dobrze jak w zeszłym roku, ale poradzimy sobie.

Dziś kolejne negocjacje Paska z ratuszem.

- Teren Portu Czerniakowskiego ma być zagospodarowany, jednak nie oznacza to końca imprez nad rzeką. Chcemy kontynuować to, co rozpoczął Przemysław Pasek - zapewnia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk.

- Jeśli negocjacje nic nie dadzą, będę musiał zamknąć fundację. Herbatnik pewnie sprzedam na złom, a podest do tańczenia, który tak przeszkadza urzędnikom, spalę. Chyba czas się stąd zwijać - mówi rozżalony.

Zachowaniem ratusza oburzony jest bard i poeta Jacek Kleyff, który razem z fundacją organizował koncerty z okazji Nocy Świętojańskiej: - Niszczenie fundacji Ja Wisła to okropny skandal. Rozumiem, że miasto chce na tym terenie zarobić. Ale trzeba być ślepym i głuchym, żeby nie dostrzec, że w Porcie Czerniakowskim fundacja stworzyła magiczne miejsce, które ma niepowtarzalny klimat.

Przeczytaj także: Trzeba uratować ten dworzec, to zabytek klasy zerowej



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy