Mają eksmitować lokatorów, nie mają dokąd

Małgorzata Zubik
06.05.2010 aktualizacja: 2010-05-06 10:11
A A A Drukuj
Piotr Ikonowicz z wolontariuszami blokuje dostęp do mieszkania Janiny Cybulskiej przy ulicy Marszałkowskiej 60 - groziła jej eksmisja do lokalu zastępczego Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Dramatycznie rośnie zapotrzebowanie na mieszkania socjalne dla dłużników. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba wyroków eksmisyjnych się podwoiła.
Statystyki są alarmujące. Na "już" potrzeba ponad 2,4 tys. mieszkań socjalnych, czyli małych, o najmniejszym czynszu (1,2 zł za metr kw.) i niskim standardzie. Potrzebne są dla osób, które mają sądowe wyroki eksmisyjne, a żyją w mieszkaniach komunalnych (to prawie 1,5 tys. rodzin), w budynkach spółdzielczych (ponad 500) oraz w domach prywatnych, wojskowych i innych (ponad 400).

Eksmisji coraz więcej

Ta liczba narastała przez lata. W 2005 r. miasto powinno było zapewnić "tylko" 1218 mieszkań socjalnych, rok później w ratuszu było już kolejne 450 zgłoszeń od komorników, potem przybywały kolejne setki. - Mamy wyroki nawet z początku lat 90., do dzisiaj niewykonane z powodu braku lokali socjalnych. Przykład z Ochoty: trzyosobowa rodzina powinna być w 1994 r. wyeksmitowana z mieszkania spółdzielczego - mówi Tomasz Krettek z miejskiego biura polityki lokalowej. - Przerażające jest to, że ciągle zapadają kolejne wyroki, a ich liczba jest coraz większa. Zastanawiamy się, skąd to się bierze. Może spółdzielnie czy właściciele prywatni bardziej dbają o rachunek ekonomiczny i częściej kierują sprawy dłużników do sądu.

Te najczęściej orzekają eksmisję w stosunku do osób, które zalegają z opłatami za mieszkania, i to długo. Rzadkie są eksmisje lokatorów, którzy nie dają żyć sąsiadom.

Nie będzie osiedli socjalnych

Co z tym problemem zamierzają zrobić władze miasta? Jedno jest pewne - nie będą budować tanich osiedli socjalnych. Nie oznacza to, że dłużnicy z wyrokami przez kolejne dziesięciolecia nie będą eksmitowani. Plan jest taki, by mieszkania socjalne urządzać w starych kamienicach. Urzędnicy argumentują, że lokale w takich budynkach zazwyczaj są w niższym standardzie. Gdy takie mieszkanie - np. bez centralnego ogrzewania czy ciepłej wody - zwolni się, będzie można je przeznaczyć dla kogoś z wyrokiem. Ma w tym pomóc budowa bloków komunalnych, do których przeprowadzą się lokatorzy płacący regularnie czynsz, a żyjący w zaniedbanych kamienicach. - Dzięki temu lokale socjalne są rozproszone w całej Warszawy - argumentuje ratusz.

Poprawa za dwa lata

Burmistrzowie dzielnic mają tak rządzić mieszkaniami, żeby do 2012 r. w każdej z dzielnic spośród wszystkich miejskich mieszkań 6 proc. było socjalnymi. W skali miasta to ponad 5 tys. mieszkań, dzisiaj jest ich 3,3 tys. Niektóre dzielnice szykują się do wynajmowania tanich lokali od właścicieli prywatnych. Władzom miasta zależy na czasie, bo z powodu braku mieszkań socjalnych Warszawa płaci coraz większe odszkodowania. W ostatnim roku wydała na to ponad 1 mln zł. Do tego 8 kwietnia Trybunał Konstytucyjny nie pozostawił wątpliwości, na kim spoczywa obowiązek dostarczania tanich mieszkań - wskazał gminy.

Tomasz Krettek: - Mamy nadzieję, że doprowadzimy do poprawy sytuacji w ciągu dwóch lat.

Warszawiacy z wyrokami eksmisyjnymi mogliby stworzyć małe miasteczko. Do 2,4 tys. rodzin zakwalifikowanych do przydziału lokalu socjalnego trzeba doliczyć ponad 650 tych, które mają wyrok eksmisyjny, ale bez prawa do mieszkania socjalnego. Takim lokatorom trzeba zapewnić tzw. pomieszczenie tymczasowe. Bywa, że jest to opłacony na parę miesięcy np. hotel robotniczy.

Przeczytaj także: Ciężkie boje o letnie ogródki na Starówce



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy