Dni Cipki: Piknik w złym towarzystwie

Magdalena Dubrowska
10.05.2010 aktualizacja: 2010-05-09 20:34
A A A Drukuj
Transparent Zdjęcia nadesłane przez naszego czytelnika Macieja Chojnackiego
Felieton Magdaleny Dubrowskiej z cyklu Miasto moje, a w nim
Byłam na Dniach Cipki. To święto, które ustanowiły środowiska feministyczne po to, aby wyzwolić kobiecą seksualność z jarzma tradycji i religii.

Od dwóch miesięcy impreza wywołuje święte oburzenie poważnych panów redaktorów. Szymon Hołownia usiłował na łamach "Newsweeka" zagłuszyć lęki przed kobiecą seksualnością, tłumacząc sobie potrzebę dyskusji o niej "pragnieniem doznania dziecinnej (względnie ekshibicjonistycznej) satysfakcji z pokazania cipki reszcie społeczeństwa".

Komentator "Faktu" Łukasz Warzecha napisał: "Nie wiem, czy organizatorki, prelegentki oraz redaktorzy "GW", którzy zdecydowali o zamieszczeniu informacji, kiedykolwiek przechodzili jakieś badania psychiatryczne. Mogłoby się okazać, że zamiast mózgów mają No właśnie, proszę zgadywać".

Wydawnictwu Czarna Owca, które wydało właśnie książkę o wychowaniu seksualnym dla dziewczynek pt. "Wielka księga cipek", jacyś obrońcy moralności zagrozili procesem o promowanie pedofilii!

A oto jak naprawdę wyglądały Dni Cipki, ta megaorgia, unurzanie w rozpuście i grzechu.

W podwórku kamienicy przy ul. Mokotowskiej 73 (wkrótce będzie tu działał klub 5-10-15, teraz w opustoszałych mieszkaniach są pracownie artystyczne) kilkanaście osób bazgrało na kawałku asfaltu kolorową kredą. Rysowali symboliczne cipki, wycinali szablony, sprejowali. Dorośli, dzieci, faceci, kobiety - o dziwo wszyscy ubrani. Starszy pan z białym pieskiem na smyczy sączył piwo. Z płyty podśpiewywał David Bowie. Słońce świeciło. Piknik. Wcześniej na spotkaniu w kawiarni Tel-Aviv przy ul. Poznańskiej dowiedziałam się, że w Polsce dawno dawno temu tę grzeszną część kobiecego ciała bez skrępowania nazywano m.in. "rozkoszką".

"Wyzwolenie z okowów zabetonowanej w sarkofagu dobrego wychowania zasady, która sprawia, że z jakichś powodów w tzw. dobrym towarzystwie o cipce się nie rozmawia, miałoby wyzwolić w kobietach jakiś skrywany potencjał autentyczności i radości?" - pyta ze zdumieniem Szymon Hołownia w swoim antycipkowym felietonie.

Otóż tak, panie Szymonie! Być może pan tego nie rozumie, bo nie jest pan kobietą i nie ma pan cipki.

Siedziałam sobie na sobotnim pikniku i myślałam, o ile swobodniej i ciekawiej przebywa się w tzw. złym towarzystwie.

Przeczytaj także: Pierwsze oficjalne "Dni Cipki" już w kwietniu



Podziel się

  • Czekamy na dni penisa. w.i.l 10.05.10, 08:40

    A może jednak ich nie będzie bo mimo wszystko faceci nie mają AŻ tak narąbane?»

  • Chłopcy są dumni z fiutków brumowski 10.05.10, 11:42

    Wszyscy mali synkowie (rok-półtora) moich znajomych potrafią z dumą pokazać,gdzie jest siusiak lub fiutek (różnie nazywają). Oczywiście nie ma mowy ojakimkolwiek ekshibicjonizmie, to tylko »

  • Dni Cipki: Piknik w złym towarzystwie cmoki_jak_trzy_smoki 10.05.10, 13:44

    Jaka szkoda, że przegapiłam.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy