Nowy pomnik na Prostej: tam gdzie wyszli z getta
13.05.2010
aktualizacja: 2010-05-13 21:33
W miejscu, gdzie 67 lat temu wyszli z kanału na aryjską stronę bojownicy warszawskiego getta, stanął nieduży pomnik. Wspólnie odsłonili go szef MSZ Radosław Sikorski i organizator tamtej ewakuacji - Symcha Ratajzer-Rotem pseudonim "Kazik".
Pomnik usytuowano na tle nowego biurowca przy ul. Prostej 51, tuż obok włazu do kanału, którym 10 maja 1943 r. wyszło z getta kilkudziesięciu powstańców. Powstał według projektu architektów prof. Konrada Kucza-Kuczyńskiego i Jana Kucza-Kuczyńskiego oraz rzeźbiarza Maksymiliana Biskupskiego. Ma formę tuby przypominającej zejście do kanału, do której przytwierdzone są wyrzeźbione ludzkie ręce. Dzięki ściętemu wierzchołkowi, przechodnie mogą zaglądać do środka i przez szybę widzieć umieszczoną w głębi Gwiazdę Dawida.
Minister Sikorski mówił, że uczestnictwo w uroczystości odsłonięcia pomnika to dla niego zaszczyt:
- Gdy losy powstania w getcie były już przesądzone, ostatni pozostali przy życiu bojowcy postanowili przedostać się na tzw. stronę aryjską. Osobą, której powierzono organizację tej akcji był Kazik Ratajzer, który porwał się na czyn niebywały. Mając ograniczone kontakty poza gettem zorganizował transport i kanalarzy, bez których sprawne wyprowadzenie dużej grupy ludzi byłoby niemożliwy. Czuwał też nad przebiegiem akcji - podkreślił.
Mieszkający dziś w Izraelu Symcha Ratajzer-Rotem wspominał wydarzenia sprzed 67 lat:
- Kiedy 8 maja wróciłem do getta w poszukiwaniu ocalałych, nie mogłem nikogo znaleźć. Poczułem się wówczas ostatnim żyjącym Żydem w Warszawie. Dopiero dwa dni później udało mi się wydostać z kanałów około 50 tułających się tam bojowców i wyprowadzić na stronę aryjską.
Minister Sikorski mówił, że uczestnictwo w uroczystości odsłonięcia pomnika to dla niego zaszczyt:
- Gdy losy powstania w getcie były już przesądzone, ostatni pozostali przy życiu bojowcy postanowili przedostać się na tzw. stronę aryjską. Osobą, której powierzono organizację tej akcji był Kazik Ratajzer, który porwał się na czyn niebywały. Mając ograniczone kontakty poza gettem zorganizował transport i kanalarzy, bez których sprawne wyprowadzenie dużej grupy ludzi byłoby niemożliwy. Czuwał też nad przebiegiem akcji - podkreślił.
Mieszkający dziś w Izraelu Symcha Ratajzer-Rotem wspominał wydarzenia sprzed 67 lat:
- Kiedy 8 maja wróciłem do getta w poszukiwaniu ocalałych, nie mogłem nikogo znaleźć. Poczułem się wówczas ostatnim żyjącym Żydem w Warszawie. Dopiero dwa dni później udało mi się wydostać z kanałów około 50 tułających się tam bojowców i wyprowadzić na stronę aryjską.
Przeczytaj także: Pierwsza rocznica powstania w getcie bez Edelmana
-
Nowy pomnik na Prostej: tam gdzie wyszli z getta
aurita
14.05.10, 08:30
Warszawa ma historie jaka ma a pamiec o historii pozwala nam byc dumnymi Polakami.Tym bardziej dziwia mnie tu wpisy Pisiakow: nie wymazecie z naszej historiiobenosci Zydow. Oni tu byli i sa »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]






