Kobiety żądne ostrej jazdy - w błocie i po wertepach
15.05.2010
aktualizacja: 2010-08-13 16:30
Za płotem napis "Witajcie u siebie". Za nim cztery terenówki i trzy kobiety żądne jazdy po wertepach. Właśnie tego uczą na torze w Mościskach
Magda, Marysia i Patrycja przyjechały do Mościsk autobusem. Chcą zaliczyć kurs jazdy samochodem terenowym na torze stowarzyszenia Warszawska Strefa Off Road. Mają prawo jazdy, ale terenówki znają jedynie z widzenia.
- Byłyśmy na bankiecie i na loterii wylosowałam to szkolenie. Strasznie się cieszyłam, bo pierwszy raz coś wygrałam. I od razu coś tak niesamowitego! - opowiada Magda.
Razem z Marysią pracują w dużej korporacji, Patrycja - w Ministerstwie Edukacji. - Na co dzień siedzimy za biurkiem, ale weekendy spędzamy aktywnie - podkreśla Marysia. Pływa na żaglówkach, uprawia narciarstwo biegowe. Z Magdą wspinają się w skałkach. Niedawno były w Maroku.
Nad drewnianą bramą toru widnieje napis: "Witajcie u siebie". Za płotem stoją cztery terenówki. Dwie toyoty land cruiser LJ 70, toyota 4Runner i toyota land cruiser 120. Ta ostatnia przygotowana do jazdy w trudnym terenie, czyli "dozbrojona". Ma wyciągarkę, która wydobędzie auto z błota. Snorkel, czyli plastikową rurę, którą powietrze zasysane jest do silnika, gdy auto przejeżdża przez głęboką wodę. Trochę na uboczu stoi czerwony LJ 70. Choć ma 21 lat, wygląda, jakby dopiero opuścił fabrykę.
Na kursantki czekają Marek Adasiak i Andrzej Pajdowski. Ten drugi od wielu lat związany jest z motoryzacją. Pan Marek jest instruktorem offroadowej akademii, którą prowadzi stowarzyszenie. Na torze spędzają soboty i niedziele. Na chętnych do jazdy po wertepach czekają od godz. 10 do 15.
Marek Adasiak jeździ terenówkami od 40 lat. Niestraszne mu bagna i kamieniste górskie drogi. Podczas misji pokojowych ONZ na Bliskim Wschodzie zdobył doświadczenie w jeździe po wydmach. W 1973 r. współorganizował pierwszy polski rajd offroadowy. Tor w Mościskach to jego dzieło. Ma 320 m długości i ok. 30 przeszkód. Jest na nim kilka wzniesień o różnej wysokości i nachyleniu, rów z wodą, przeróżne przeszkody, np. schody i równoważnia. - Nasz tor powinien pokonać każdy, kto wykazuje choć trochę rozwagi i umie jeździć samochodem. Mogą tu też przyjechać swoim autem ci, którzy chcą sprawdzić jego możliwości - wyjaśnia Marek Adasiak.
Magda, Marysia i Patrycja popijają herbatę w dużym okrągłym namiocie, w którym koncentruje się życie towarzyskie na torze.
Magda: - Jesteśmy przygotowane na mocne wrażenia. Mamy trzy godziny?
Marek Adasiak (z ojcowskim uśmiechem): - To aż nadto.
Magda: - A jak się okaże, że jesteśmy nie do zdarcia?
Marek Adasiak: - Tym lepiej. Na początku przejedziemy się razem. Pokażę, jak pokonuje się przeszkody. Później będziecie kolejno siadać za kierownicą.
Wszyscy wsiadają do czerwonego LJ 70. Auto jest surowe, nie ma tylnych siedzeń. Pasażerowie siedzą na ławkach pod ścianami.
Pan Marek: - Ta mniejsza dźwignia przy tej większej, która zmieniamy biegi, to reduktor, czyli przełożenie terenowe. Dzięki niemu auto jedzie wolniej, ale ma znacznie większą moc. Tak dużą, że na równym terenie ruszamy z dwójki.
Auto bez wysiłku pokonuje górki, wodę, przechyla się mocno na bok, pokonując tzw. trawers. Dojeżdżamy do największego wzniesienia.
Pan Marek: - Gdy będziemy zjeżdżać w dół, nie będę używał hamulca. Koła zablokowałyby się i samochód zmieniłby się w sanki. Zsunęlibyśmy się w dół. Auto zahamuje silnikiem.
LJ 70 wspina się na górę. Na szczycie staje. Widok przez przednią szybę jest niesamowity. Pan Marek puszcza hamulec, auto stacza się w dół po stromiźnie. Wrażenia jak w kolejce górskiej.
Teraz za kierownicą zasiada Marysia. Niespiesznie pokonuje przeszkody. - Najważniejsze, żeby nie mieć obaw przy pokonywaniu przeszkód - dzieli się pierwszym doświadczeniem. - Jeżeli ktoś boi się przechyłów albo ma lęk wysokości, może mieć kłopoty.
Teraz prowadzi Magda. Pewnie i szybciej, ale auto grzęźnie w błocie. Pan Andrzej przyjeżdża inną toyotą i rzuca linę. Dziewczyny zaczepiają ją masywnymi szeklami do zakopanego auta.
Magda: - Off road to nie tylko męska przygoda. Wydaje się, że słabej kobiecie będzie ciężko prowadzić takie duże i ciężkie auto, a do tego po takich wertepach. A okazuje się, że jedzie prawie samo. Nawet takie amatorki jak my mogą się szybko nauczyć podstaw jazdy terenowej. Mam ochotę na jeszcze!
Marek Adasiak: - Posiadaczy samochodów terenowych można podzielić na dwie grupy. Pierwsi kupują takie auto, by sąsiad miał mniejsze. Drugich ciągnie w teren. Off road nie kłóci się z przyrodą, jeżeli podchodzi się do niej z szacunkiem. Trzeba jednak korzystać z dostępnych dróg. Warszawscy offroadowcy rozjeżdżają tereny za wałami wiślanymi przy Łomiankach, Siekierkach i Konstancinie. Nie wolno tego robić. Przecież wystarczy nam innych dróg.
Tor terenowy, Mościska, ul. 3 Maja 40. Godzina jazdy z instruktorem - 300 zł, godzina jazdy własnym samochodem - 150 zł
- Byłyśmy na bankiecie i na loterii wylosowałam to szkolenie. Strasznie się cieszyłam, bo pierwszy raz coś wygrałam. I od razu coś tak niesamowitego! - opowiada Magda.
Razem z Marysią pracują w dużej korporacji, Patrycja - w Ministerstwie Edukacji. - Na co dzień siedzimy za biurkiem, ale weekendy spędzamy aktywnie - podkreśla Marysia. Pływa na żaglówkach, uprawia narciarstwo biegowe. Z Magdą wspinają się w skałkach. Niedawno były w Maroku.
Nad drewnianą bramą toru widnieje napis: "Witajcie u siebie". Za płotem stoją cztery terenówki. Dwie toyoty land cruiser LJ 70, toyota 4Runner i toyota land cruiser 120. Ta ostatnia przygotowana do jazdy w trudnym terenie, czyli "dozbrojona". Ma wyciągarkę, która wydobędzie auto z błota. Snorkel, czyli plastikową rurę, którą powietrze zasysane jest do silnika, gdy auto przejeżdża przez głęboką wodę. Trochę na uboczu stoi czerwony LJ 70. Choć ma 21 lat, wygląda, jakby dopiero opuścił fabrykę.
Na kursantki czekają Marek Adasiak i Andrzej Pajdowski. Ten drugi od wielu lat związany jest z motoryzacją. Pan Marek jest instruktorem offroadowej akademii, którą prowadzi stowarzyszenie. Na torze spędzają soboty i niedziele. Na chętnych do jazdy po wertepach czekają od godz. 10 do 15.
Marek Adasiak jeździ terenówkami od 40 lat. Niestraszne mu bagna i kamieniste górskie drogi. Podczas misji pokojowych ONZ na Bliskim Wschodzie zdobył doświadczenie w jeździe po wydmach. W 1973 r. współorganizował pierwszy polski rajd offroadowy. Tor w Mościskach to jego dzieło. Ma 320 m długości i ok. 30 przeszkód. Jest na nim kilka wzniesień o różnej wysokości i nachyleniu, rów z wodą, przeróżne przeszkody, np. schody i równoważnia. - Nasz tor powinien pokonać każdy, kto wykazuje choć trochę rozwagi i umie jeździć samochodem. Mogą tu też przyjechać swoim autem ci, którzy chcą sprawdzić jego możliwości - wyjaśnia Marek Adasiak.
Magda, Marysia i Patrycja popijają herbatę w dużym okrągłym namiocie, w którym koncentruje się życie towarzyskie na torze.
Magda: - Jesteśmy przygotowane na mocne wrażenia. Mamy trzy godziny?
Marek Adasiak (z ojcowskim uśmiechem): - To aż nadto.
Magda: - A jak się okaże, że jesteśmy nie do zdarcia?
Marek Adasiak: - Tym lepiej. Na początku przejedziemy się razem. Pokażę, jak pokonuje się przeszkody. Później będziecie kolejno siadać za kierownicą.
Wszyscy wsiadają do czerwonego LJ 70. Auto jest surowe, nie ma tylnych siedzeń. Pasażerowie siedzą na ławkach pod ścianami.
Pan Marek: - Ta mniejsza dźwignia przy tej większej, która zmieniamy biegi, to reduktor, czyli przełożenie terenowe. Dzięki niemu auto jedzie wolniej, ale ma znacznie większą moc. Tak dużą, że na równym terenie ruszamy z dwójki.
Auto bez wysiłku pokonuje górki, wodę, przechyla się mocno na bok, pokonując tzw. trawers. Dojeżdżamy do największego wzniesienia.
Pan Marek: - Gdy będziemy zjeżdżać w dół, nie będę używał hamulca. Koła zablokowałyby się i samochód zmieniłby się w sanki. Zsunęlibyśmy się w dół. Auto zahamuje silnikiem.
LJ 70 wspina się na górę. Na szczycie staje. Widok przez przednią szybę jest niesamowity. Pan Marek puszcza hamulec, auto stacza się w dół po stromiźnie. Wrażenia jak w kolejce górskiej.
Teraz za kierownicą zasiada Marysia. Niespiesznie pokonuje przeszkody. - Najważniejsze, żeby nie mieć obaw przy pokonywaniu przeszkód - dzieli się pierwszym doświadczeniem. - Jeżeli ktoś boi się przechyłów albo ma lęk wysokości, może mieć kłopoty.
Teraz prowadzi Magda. Pewnie i szybciej, ale auto grzęźnie w błocie. Pan Andrzej przyjeżdża inną toyotą i rzuca linę. Dziewczyny zaczepiają ją masywnymi szeklami do zakopanego auta.
Magda: - Off road to nie tylko męska przygoda. Wydaje się, że słabej kobiecie będzie ciężko prowadzić takie duże i ciężkie auto, a do tego po takich wertepach. A okazuje się, że jedzie prawie samo. Nawet takie amatorki jak my mogą się szybko nauczyć podstaw jazdy terenowej. Mam ochotę na jeszcze!
Marek Adasiak: - Posiadaczy samochodów terenowych można podzielić na dwie grupy. Pierwsi kupują takie auto, by sąsiad miał mniejsze. Drugich ciągnie w teren. Off road nie kłóci się z przyrodą, jeżeli podchodzi się do niej z szacunkiem. Trzeba jednak korzystać z dostępnych dróg. Warszawscy offroadowcy rozjeżdżają tereny za wałami wiślanymi przy Łomiankach, Siekierkach i Konstancinie. Nie wolno tego robić. Przecież wystarczy nam innych dróg.
Tor terenowy, Mościska, ul. 3 Maja 40. Godzina jazdy z instruktorem - 300 zł, godzina jazdy własnym samochodem - 150 zł
Przeczytaj także: Gang stadionowych emerytów z Konwiktorskiej
-
Co za gra słów z podtekstem. A kochać potrafią ?
nielenin
15.05.10, 21:51
Kobiety na traktory!»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







